VICHY LABORATORIES | DERCOS – SZAMPON ULTRAKOJĄCY DO WŁOSÓW NORMALNYCH I TŁUSTYCH

Marka VICHY to lider na rynku dermokosmetyków, a znana jest przede wszystkim z produktów przeznaczonych do pielęgnacji twarzy. Niewiele osób wie, że w swoim asortymencie ma również linię dedykowaną włosom. Nie ukrywam, że sama nie miałam pojęcia o kosmetykach przeznaczonych do dbania o skórę głowy oraz włosy, ponieważ pierwszym produktem tej marki, który zagościł w mojej pielęgnacji był właśnie krem do twarzy z serii IDEALIA (KLIK).
Gama DERCOS jest połączeniem wiedzy dermatologicznej i kosmetycznej, które ma zadbać o zdrową kondycję i piękny wygląd naszych włosów. Kurację z tej linii zapewniają m.in. stymulację uśpionych cebulek włosów, poprawę gęstości oraz siły, a także przywrócenie im świetlistego blasku. DERCOS to zabiegi ukierunkowane na zdrowe i piękne włosy. Cała linia składa się z trzynastu produktów, a są to m.in. szampony, odżywki oraz kuracje skierowane na konkretne problemy naszej skóry głowy i włosów.
Nowością w linii DERCOS jest SZAMPON ULTRAKOJĄCY, który wstępuje w wariancie do włosów suchych oraz do włosów normalnych i tłustych. Produkty nie zawierają siarczanów, parabenów, silikonu oraz są hipoalergiczne. SZAMPONY ULTRAKOJĄCE mają w swoim składzie formułę o właściwościach kojących przebadaną klinicznie:
  • SENSIRINE: aktywny kompleks łagodzący podrażnienie i uczucie dyskomfortu,
  • PANTENOL: włosy miękkie, błyszczące, sprężyste,
  • WITAMINA CG: działa antyoksydacyjnie
  • GLICERYNA: nawilża, odbudowuje barierę skóry głowy
Od dłuższego czasu zmagam się z problem przetłuszczania się włosów, który wzmógł się w okresie zimowym, gdzie nosiłam czapki oraz trwał okres grzewczy, a dobrze wiemy, że to nie wpływa pozytywnie  na stan naszej czupryny. Dzięki szamponowi ultrakojącemu do włosów tłustych i normalnych udało mi się odzyskać równowagę, bo efekt oklapniętych i tłustych włosów to nie jest coś, co lubię. Zauważyłam w tym produkcie skuteczność od pierwszego użycia, gdzie włosy były uniesione u nasady, miękkie, puszyste oraz błyszczące. Produkt ten naprawdę koi skórę głowy, eliminuje uczucie pieczenia oraz świąd, bo ze swędzeniem również miałam problem. Ucieszył mnie również fakt, że na drugi dzień włosy wyglądają naprawdę dobrze, a przez to ograniczyłam używanie suchego szamponu, który w nadmiarze szkodzi. Fajne w nim jest to, że nie kołtuni włosów, a moje to uwielbiają. W szczególności Pan Kołtun uwielbia pojawiać się nad prawym uchem, a po użyciu tego szamponu chyba się wstydzi :) Wypróbowałam go również do zmycia oleju po całej nocy i też świetnie sobie z tym zadaniem poradził. Zdecydowanym jego plusem jest opakowanie, które zostało wyposażone w pompkę oraz zapach – bardzo świeży i przyjemny. Na blogu Vichy znajdziecie jeszcze ciekawy artykuł o pielęgnacji i myciu włosów przetłuszczających się (KLIK).
Jeśli szukacie skutecznego produktu, który pomoże Wam uporać się z przetłuszczaniem włosów, świądem oraz pieczeniem skóry głowy to jest to kosmetyk warty uwagi, ponieważ naprawdę działa i to od pierwszego użycia. Sama na pewno po niego sięgnę, gdy się skończy oraz zainteresuję się innymi produktami z gamy DERCOS.

Czytaj dalej

CO SIĘ ZE MNĄ DZIEJE?

Blog jest częścią mnie i zaniedbywanie go, zjada mnie od środka. Mam wiele pomysłów na nowe wpisy, na nowe serie oraz chęć by tchnąć tutaj więcej życia i osiągnąć to, co sobie zaplanowałam już jakiś czas temu. Przyznaję, że nie jest to wcale takie łatwe, a największą przeszkodą w ich realizacji jest brak czasu lub zła organizacja. Strasznie mnie to boli i tak cholernie wściekam się na siebie na to, że odwalam tutaj taką lipę. 
Uwielbiam robić masę rzeczy na raz, być w pędzie, bo to trzyma mnie przy życiu, ale po prostu czasem przeraża i przerasta. Okazuje się, że nawet moje barki mają jakiś limit, a ja sama w pewnym momencie się poddałam. Myślałam, że uda mi się pogodzić powrót na studia, pisanie pracy dyplomowej, chodzenie na angielski oraz robienie prawa jazdy z blogiem, ale jednak wymiękłam. Jeśli teraz ktoś by mi powiedział, że dałam ciała po całości z prowadzeniem bloga to chybabym się poryczała. Serio, serio! Dawno nic mnie tak nie dołowało jak sprawa ze swoją stroną, bo jednak prowadzenie jej nie jest takie łatwe jak wiele osób myśli ;) Wiecie, nie chcę się tutaj użalać i szukać współczucia, ale uważam, że należy Wam się jakieś wyjaśnienie. 

Liczyłam, że po zakończeniu nauki do teorii z prawa jazdy oraz zaliczeniu egzaminu, odzyskam jakiś wolny czas, ale jednak tak nie jest. Cholernie się myliłam! Wolny czas zabrał mi powrót na studia, a dokładniej zbliżająca się sesja oraz pisanie pracy dyplomowej, a z nią nadal jestem w czarnej d...... Nie wiem jak to wszystko ogarnę, ale na pewno po tym zapierdzielaniu będzie należał mi się mega urlop w jakimś mega miejscu :) 

Pomimo mojego rozgoryczenia, będę się starać, a dokładniej będę walczyć. Zamierzam małymi krokami wprowadzić tutaj więcej życia, a to spowoduje, że tchnę trochę świeżego powietrza w siebie. Wojnę wypowiadam przede wszystkim sobie i moim roztrzepaniu, ale również czasowi, którego tak strasznie mi brakuje. Chociaż ostatnio często chodzę podłamana i smutna to staram się przywoływać uśmiech na swojej twarzy. Ten uśmiech dedykuje Wam i liczę, że go odwzajemnicie :) 
Jeśli podobał Ci się ten wpis to napisz coś miłego, o nic więcej nie proszę :) Jednak, gdyby zainteresowało Cię coś więcej to wpadaj na kanały społecznościowe bloga! 

Czytaj dalej

Jak nie utonąć w kosmetykach?

Widać już pierwsze oznaki wiosny, która kojarzy mi się z przebudzeniem oraz początkiem czegoś nowego, ale prócz tych dwóch rzeczy, wiążę się ona dla mnie z porządkami. Odkąd pamiętam w moim domu, na wiosnę robiło się tzw. wiosenne porządki, czyli między innymi myło się okna, odkurzało zapomniane miejsca czy robiło przegląd szaf. Przyznam szczerze, że sama tak robię i oczywiście niebawem wpadnę w wir sprzątania, co mnie w ogóle nie dziwi :) Prócz miejsc standardowych i oczywistych, zajrzę również do swoich kosmetyków i o porządkowaniu ich będzie dzisiejszy wpis, więc zainteresowanych zapraszam do dalszego czytania.
Jak wiadomo kobiety mają dużo więcej kosmetyków niż mężczyźni i nie powinno to nikogo dziwić. Presja społeczna na to by wyglądać dobrze jest ogromna, a produkty do pielęgnacji czy makijażu nam to umożliwiając oraz w tym pomagają, więc kupujemy więcej i posiadamy więcej. Dodatkowym impulsem do utonięcia w kosmetykach jest posiadanie bloga lub ich czytanie. Jeśli posiadamy swoją stronę, która zajmuję się strefą beauty to wiadomo, że testujemy nowości, bo o czymś pisać musimy. Zaś jeśli jesteśmy czytelniczkami blogów o tej tematyce to często chcemy wypróbować produkt o którym pisała autorka. 

Kiedy zdecydujemy się już na zrobienie porządków z kosmetykami, warto robić to według trzech prostych zasad. Sama działam według tych punktów i mam nadzieję, że okażą się one dla Was pomocne, bo dzięki nimi panuję nad tym, co posiadam i nie pozwalam, by ilość wymknęła mi się spod kontroli.

1. Wyjmij wszystko, co masz.
Warto na początku wyjąć wszystko, co posiadamy i najpierw się przerazić ilością, a potem wziąć się do roboty :) Uwierzcie, że dopóki nie wyjmiemy wszystkiego na wierzch, nie zdajemy sobie sprawy ile tego mamy. Kiedy mieszkaliśmy w Łodzi, moje kosmetyczne zbiory zajmowały dwie szafki i nie zdawałam sobie sprawy z ilości dopóki nie zaczęłam pakować rzeczy podczas przeprowadzki. Do tego zbieractwa przyczynił się fakt subskrypcji jednego pudełka z produktami kosmetycznymi oraz bardzo częste zakupy nowości czy produktów polecanych na blogach, które czytam. Na szczęście, odkąd mieszkamy pod Warszawą udaje mi się nad tym panować i nie ma tego tak dużo jak wcześniej :) 

2. Posegreguj. 
Po opróżnieniu szafek, przerażeniu się ilością, przychodzi czas na segregację, czyli chyba najtrudniejszy etap podczas porządków. Po pierwsze, warto zacząć od przejrzenia dat ważności, bo bardzo często bywa, że mamy kilka produktów przeterminowanych, bo po prostu o nich zapominamy. Po drugie, proponuję zastanowić się, czy nie warto kilku rzeczy oddać komuś w rodzinie czy przyjaciółką. Uwierzcie, że dziesięć balsamów nie jest nam wcale potrzebne :) Po trzecie, wszystkie napoczęte kosmetyki z ważną datą przydatności trzeba wykorzystać, a dopiero potem sięgać po coś nowego.

3. Poukładaj.
Przy układaniu rzeczy na nowo warto zwrócić uwagę na dwie kwestię, czyli datę przydatności oraz zużycie. Na wierzchu warto mieć produkty, które są już otwarte i zająć się ich zużywaniem. Jeśli mamy produkty jeszcze nienapoczęte to można je ułożyć poprzez datę ważności, czyli te ze zbliżającą się ku jej końcowi, postawić na samym początku. Oczywiście kosmetyki zamknięte z długim terminem przydatności, schować i pozwolić im czekać na swoją kolej. Dzięki takiemu działaniu, udaje mi się zapanować nad wszystkim produktami, które posiadam, a przy tym nie mieć wszystkich otwartych. 

Przy sprzątaniu trzeba być bezwzględnym i wyrzucać wszystko, co jest po terminie lub zniszczone bo tylko dzięki temu uda nam się osiągnąć wyznaczony cel, czyli ogarnąć kosmetyczne zbiory. Zdaje sobie sprawę, że dla niektórych z Was moje wskazówki w zapanowaniu nad posiadanymi kosmetykami mogą wydawać się oczywistością, ale warto o nich wspominać. Poza tym, by w nich nie utonąć, wystarczyłoby ich nie kupować. Prawda? Chociaż brzmi to śmiesznie i może być bardzo trudne w rzeczywistości, ponieważ sama nie potrafię oprzeć się kupnie czegoś nowego, ale warto to przemyśleć. Cóż, mam nadzieję, że wpis okażę się dla pomocny :) Pamiętajcie, że blog posiada swoje kanały społecznościowe i warto je polubić, by być na bieżąco. 

Czytaj dalej

12 POSTANOWIEŃ NOWOROCZNYCH

Rok 2017 trwa już ponad dwa tygodnie i nawet dobrze się u mnie zaczął, o dziwo. Jak, co roku wyznaczam sobie cele, które jestem w stanie wykonać, chociaż nie zawsze udaje mi się wszystkie zrealizować. Postawiłam sobie na ten rok 12 postanowień, które mam nadzieję, że dam radę odhaczyć :) Doszłam również do wniosku, że się nimi z Wami podzielę i być może uda mi się kogoś zainspirować do stworzenia swojego planu działania, a jeśli jesteście ciekawi jaki był dla mnie miniony rok to odsyłam TUTAJ klik.
1. STUDIA
A dokładniej obrona licencjatu, a następnie wybranie studiów magisterski. Myślę, że to będzie duże wyzwanie na ten rok, ale muszę dać radę. 

2. PRAWO JAZDY I ZAKUP SAMOCHODU
Obie te rzeczy planuje na I kwartał tego roku, Chciałabym zdać prawo jazdy za pierwszym razem i mam nadzieję, że dzięki dyscyplinie mi się to uda, ponieważ same jazdy idą mi bardzo dobrze. Jeśli chodzi o samochód to na pewno muszę przycisnąć pasa i nie kupować tylu kosmetyków.... Żarcik :) 

3. BLOG 
Muszę polubić się z systematycznością oraz lepszą organizacją, by mieć na wszystko czas i pisać dla Was, ponieważ bardzo to lubię. Nie ukrywam, że ciężko mi się zmobilizować do niektórych rzeczy, ale staram się. Zaplanowałam kilka nowości na ten rok i mam nadzieję, że pomału zacznę je wprowadzać, a Was zacznie przybywać :)

4. ZMIANA TRYBU ŻYCIA
Nie ukrywam, że na prawdę źle się "prowadzam" i chciałabym to zmienić. Praca po dwanaście godzin dziennie, mało ruchu, siedzący tryb życia i nieregularne jedzenie, nie wpływają dobrze na moje ciało oraz samopoczucie. Od dłuższego czasu czuję się zmęczona i zniesmaczona swoim wyglądem. Chciałabym zacząć regularnie oraz zdrowo się odżywiać, a do tego wprowadzić sport do mojego życia. Od stycznia małymi krokami do tego dążę i wiem, że mi się to uda,

5. MAKIJAŻ
Marzy mi się kurs makijażu, by być bardziej świadoma w podkreślaniu swojej urody za pomocą kosmetyków i  od dłuższego czasu się nad tym zastanawiam. Chciałabym udać się na niego w okresie wakacyjnym, więc jeśli byliście w jakieś szkole makijażu w Warszawie to dajcie znać :)

6. FOTOGRAFIA
W tym temacie chciałabym się podszkolić, ale wiem, że tylko dzięki praktyce mi się to uda. Staram się coraz częściej wypatrywać piękne rzeczy w swoim otoczeniu, a potem uchwycić je w kadrze i nawet udaje mi coś fajnego stworzyć. Uwielbiam zachwycać się zdjęciami na profilu @mrsgasky. która na prawdę inspiruje. Polecam! 
7. DUŻO PODRÓŻOWAĆ
Jest to coś o czym od dawna marzę, ale brak mi odwagi i na prawdę nie wiem dlaczego. Jest tyle pięknych miejsc na świecie, które chciałabym odwiedzić i liczę, że w tym roku wraz z Narzeczonym odwiedzimy kilka z nich. Jakie miasta oraz kraje polecacie odwiedzić?

8. PROFILAKTYKA
Prócz wprowadzenia zdrowego stylu życia warto by było iść się czasem porządnie przebadać, bo nie ukrywam, że lekarzami mi jakoś nie po drodze. Na początku muszę znaleźć odpowiednią placówkę, a następnie odpowiednich specjalistów. 

9. WIĘCEJ CZYTAĆ 
Kocham książki i podkreślam to na każdym kroku, ale nie zawsze mam czas by usiąść z lekturą. Nie liczyłam ile tytułów w zeszłym roku przewinęło mi się przez ręce, ale wiem, że było ich sporo. W 2017 postanowiłam dołączyć do popularnego wyzwania  #52bookchallenge

10. WCZEŚNIEJ WSTAWAĆ (RÓWNIEŻ W DNI WOLNE)
Wiadomo, że do pracy muszę wstać i nie mam innej opcji, ale postanowiłam sobie by zaczynać dzień wcześniej, również w dni wolne. Doszłam do wniosku, że warto przestawić budzik z 7:15 na 6:30 w dni pracujące, by móc przygotować sobie pyszne i pożywne śniadanie, a w wolne dni mieć zawsze nastawiony zegarek w telefonie, bo dzięki temu będę miała czas by móc robić więcej. 

11. NOWA PRACA
To jest moja myśl, która zaprząta mi głowę od dłuższego czasu i mam nadzieję, że nie zabraknie mi odwagi by zrealizować ten cel. Liczę na to, że inwestowanie w siebie się zwróci i pomoże w zdobyciu nowej posady. 

12. LUDZIE
Nie ukrywam, że od przeprowadzki jestem trochę wyalienowana i trudno nawiązuje nowe znajomości. Chciałabym w tym roku przebywać więcej z ludźmi oraz bardziej zadbać o istniejące już relacje, bo niestety je zaniedbałam. Uważam, że udziały w różnych konferencjach blogowych na pewno mi w tym pomoże :) 

Tak prezentuje się moje dwanaście postanowień noworocznych, które zamierzam realizować, a następnie odhaczać i cieszyć się z wykonanego celu. Oby przyszłe podsumowanie roku  było ciekawsze niż tegoroczne :) Jakie Wy macie postanowienia na rok 2017? Planujecie coś czy w ogóle nie stawiacie sobie celów? 

Czytaj dalej

ROZLICZMY SIĘ! | PODSUMOWANIE ROKU 2016

Miniony rok miał być rokiem zmian i sukcesów, a okazał się być rozczarowujący, męczący i leniwy. Bardzo wiele rzeczy chciałam zrobić oraz dużo osiągnąć, by w końcu być docenianą i usłyszeć, że jestem ambitna, pracowita oraz, że potrafię kreować swoje życie, ale na prawdę nie zapracowałam na to by usłyszeć te miłe słowa. Wstyd się przyznać, ale z kilkunastu postanowień noworocznych udało mi się zrealizować tylko dwa , ale za to bardzo ważne dla mnie, ponieważ oba dotyczyły inwestycji w siebie i rozwoju osobistego (KLIK).
Chciałam zawojować świat, wziąć życie w swoje ręce, przestać być leniwą i zacząć działać, a mniej gadać. Nie udało mi się to przez większość 2016 roku, ale pod jego koniec zaczęłam się ogarniać. Zrozumiałam, że nic samo nie przyjdzie, a jeśli coś chce osiągnąć to w trybie natychmiastowym muszę zacząć działać, więc zaczęłam. Krok pierwszy, indywidualny kurs języka angielskiego. Wybrałam szkołę, trochę na chybił-trafił, ale nie żałuję, bo mam świetną lektorkę i z każdego odbytego zajęcia wynoszę dużo nowej wiedzy. Krok drugi, kurs na prawo jazdy. Nigdy nie myślałam, że prowadzenie samochodu może być tak przyjemne. Bardzo się cieszę, że w końcu do tego dojrzałam i dosłownie w przeciągu chwili zapisałam się na kurs. Krok trzeci, ogarnąć studia. Po raz drugi wstyd się przyznać, ale nadal się nie obroniłam i tkwię w jakimś zawieszeniu, a w sumie to tkwiłam, ponieważ w grudniu wyklarowałam sprawę ze studiami. Uwierzcie, że po wyjaśnieniu tego problemu, poczułam jak spadł mi kamień z serca i na prawdę chcę mi się działać :) 

Niestety prócz tych trzech punktów wymienionych powyżej, nie zrobiłam nic więcej. Przez większość czasu byłam wyłączona, bujałam się między pracą a domem. Bałam się zawalczyć o swoje życie, odpuściłam i wyciszyłam swoje pragnienia. Jedyne czego chciałam to zadowalać innych, nikogo nie rozczarowywać i nie zawieść. Uwierzcie, że takie życie jest bardzo męczące, dołujące i smutne, a ja zawsze staram się patrzeć optymistycznie na nie, chociaż nie zawsze mi to wychodzi. Również przez gapiostwo i odkładanie rzeczy na ostatnią chwilę, dostałam konkretnie po tyłku, ale wyciągnęłam z tego wydarzenia wnioski i już nigdy nie dopuszczę do takiej sytuacji. Wśród tych przykrych przeżyć znalazł się mój związek, który konkretnie ucierpiał i został wystawiony na wiele prób, ale na szczęście udało nam się przejść przez ten trudny okres i okazało się, że można kochać bardziej.

Teraz na nowo uczę się marzyć i przestać starać się zadowalać wszystkich dookoła. Staram się wsłuchiwać w siebie, by robić wszystko zgodnie ze swoimi pragnieniami, a dzięki temu udało mi się odnieść te małe sukcesy w końcówce roku, które jakoś zakryły złe wspomnienia. Mam cichą nadzieję, że 2017 rok przyniesie więcej powodów do radości niż do płaczu, ale na szczęście ze wszystkich porażek ubiegłego roku wyszłam jeszcze silniejsza. 

Jaki był dla Was 2016 rok? Pełen sukcesów czy kłód rzucanych pod nogi? Podzielcie się ze mną swoimi przeżyciami oraz planami na Nowy Rok :) 

Czytaj dalej