12 POSTANOWIEŃ NOWOROCZNYCH

Rok 2017 trwa już ponad dwa tygodnie i nawet dobrze się u mnie zaczął, o dziwo. Jak, co roku wyznaczam sobie cele, które jestem w stanie wykonać, chociaż nie zawsze udaje mi się wszystkie zrealizować. Postawiłam sobie na ten rok 12 postanowień, które mam nadzieję, że dam radę odhaczyć :) Doszłam również do wniosku, że się nimi z Wami podzielę i być może uda mi się kogoś zainspirować do stworzenia swojego planu działania, a jeśli jesteście ciekawi jaki był dla mnie miniony rok to odsyłam TUTAJ klik.
1. STUDIA
A dokładniej obrona licencjatu, a następnie wybranie studiów magisterski. Myślę, że to będzie duże wyzwanie na ten rok, ale muszę dać radę. 

2. PRAWO JAZDY I ZAKUP SAMOCHODU
Obie te rzeczy planuje na I kwartał tego roku, Chciałabym zdać prawo jazdy za pierwszym razem i mam nadzieję, że dzięki dyscyplinie mi się to uda, ponieważ same jazdy idą mi bardzo dobrze. Jeśli chodzi o samochód to na pewno muszę przycisnąć pasa i nie kupować tylu kosmetyków.... Żarcik :) 

3. BLOG 
Muszę polubić się z systematycznością oraz lepszą organizacją, by mieć na wszystko czas i pisać dla Was, ponieważ bardzo to lubię. Nie ukrywam, że ciężko mi się zmobilizować do niektórych rzeczy, ale staram się. Zaplanowałam kilka nowości na ten rok i mam nadzieję, że pomału zacznę je wprowadzać, a Was zacznie przybywać :)

4. ZMIANA TRYBU ŻYCIA
Nie ukrywam, że na prawdę źle się "prowadzam" i chciałabym to zmienić. Praca po dwanaście godzin dziennie, mało ruchu, siedzący tryb życia i nieregularne jedzenie, nie wpływają dobrze na moje ciało oraz samopoczucie. Od dłuższego czasu czuję się zmęczona i zniesmaczona swoim wyglądem. Chciałabym zacząć regularnie oraz zdrowo się odżywiać, a do tego wprowadzić sport do mojego życia. Od stycznia małymi krokami do tego dążę i wiem, że mi się to uda,

5. MAKIJAŻ
Marzy mi się kurs makijażu, by być bardziej świadoma w podkreślaniu swojej urody za pomocą kosmetyków i  od dłuższego czasu się nad tym zastanawiam. Chciałabym udać się na niego w okresie wakacyjnym, więc jeśli byliście w jakieś szkole makijażu w Warszawie to dajcie znać :)

6. FOTOGRAFIA
W tym temacie chciałabym się podszkolić, ale wiem, że tylko dzięki praktyce mi się to uda. Staram się coraz częściej wypatrywać piękne rzeczy w swoim otoczeniu, a potem uchwycić je w kadrze i nawet udaje mi coś fajnego stworzyć. Uwielbiam zachwycać się zdjęciami na profilu @mrsgasky. która na prawdę inspiruje. Polecam! 
7. DUŻO PODRÓŻOWAĆ
Jest to coś o czym od dawna marzę, ale brak mi odwagi i na prawdę nie wiem dlaczego. Jest tyle pięknych miejsc na świecie, które chciałabym odwiedzić i liczę, że w tym roku wraz z Narzeczonym odwiedzimy kilka z nich. Jakie miasta oraz kraje polecacie odwiedzić?

8. PROFILAKTYKA
Prócz wprowadzenia zdrowego stylu życia warto by było iść się czasem porządnie przebadać, bo nie ukrywam, że lekarzami mi jakoś nie po drodze. Na początku muszę znaleźć odpowiednią placówkę, a następnie odpowiednich specjalistów. 

9. WIĘCEJ CZYTAĆ 
Kocham książki i podkreślam to na każdym kroku, ale nie zawsze mam czas by usiąść z lekturą. Nie liczyłam ile tytułów w zeszłym roku przewinęło mi się przez ręce, ale wiem, że było ich sporo. W 2017 postanowiłam dołączyć do popularnego wyzwania  #52bookchallenge

10. WCZEŚNIEJ WSTAWAĆ (RÓWNIEŻ W DNI WOLNE)
Wiadomo, że do pracy muszę wstać i nie mam innej opcji, ale postanowiłam sobie by zaczynać dzień wcześniej, również w dni wolne. Doszłam do wniosku, że warto przestawić budzik z 7:15 na 6:30 w dni pracujące, by móc przygotować sobie pyszne i pożywne śniadanie, a w wolne dni mieć zawsze nastawiony zegarek w telefonie, bo dzięki temu będę miała czas by móc robić więcej. 

11. NOWA PRACA
To jest moja myśl, która zaprząta mi głowę od dłuższego czasu i mam nadzieję, że nie zabraknie mi odwagi by zrealizować ten cel. Liczę na to, że inwestowanie w siebie się zwróci i pomoże w zdobyciu nowej posady. 

12. LUDZIE
Nie ukrywam, że od przeprowadzki jestem trochę wyalienowana i trudno nawiązuje nowe znajomości. Chciałabym w tym roku przebywać więcej z ludźmi oraz bardziej zadbać o istniejące już relacje, bo niestety je zaniedbałam. Uważam, że udziały w różnych konferencjach blogowych na pewno mi w tym pomoże :) 

Tak prezentuje się moje dwanaście postanowień noworocznych, które zamierzam realizować, a następnie odhaczać i cieszyć się z wykonanego celu. Oby przyszłe podsumowanie roku  było ciekawsze niż tegoroczne :) Jakie Wy macie postanowienia na rok 2017? Planujecie coś czy w ogóle nie stawiacie sobie celów? 

Czytaj dalej

ROZLICZMY SIĘ! | PODSUMOWANIE ROKU 2016

Miniony rok miał być rokiem zmian i sukcesów, a okazał się być rozczarowujący, męczący i leniwy. Bardzo wiele rzeczy chciałam zrobić oraz dużo osiągnąć, by w końcu być docenianą i usłyszeć, że jestem ambitna, pracowita oraz, że potrafię kreować swoje życie, ale na prawdę nie zapracowałam na to by usłyszeć te miłe słowa. Wstyd się przyznać, ale z kilkunastu postanowień noworocznych udało mi się zrealizować tylko dwa , ale za to bardzo ważne dla mnie, ponieważ oba dotyczyły inwestycji w siebie i rozwoju osobistego (KLIK).
Chciałam zawojować świat, wziąć życie w swoje ręce, przestać być leniwą i zacząć działać, a mniej gadać. Nie udało mi się to przez większość 2016 roku, ale pod jego koniec zaczęłam się ogarniać. Zrozumiałam, że nic samo nie przyjdzie, a jeśli coś chce osiągnąć to w trybie natychmiastowym muszę zacząć działać, więc zaczęłam. Krok pierwszy, indywidualny kurs języka angielskiego. Wybrałam szkołę, trochę na chybił-trafił, ale nie żałuję, bo mam świetną lektorkę i z każdego odbytego zajęcia wynoszę dużo nowej wiedzy. Krok drugi, kurs na prawo jazdy. Nigdy nie myślałam, że prowadzenie samochodu może być tak przyjemne. Bardzo się cieszę, że w końcu do tego dojrzałam i dosłownie w przeciągu chwili zapisałam się na kurs. Krok trzeci, ogarnąć studia. Po raz drugi wstyd się przyznać, ale nadal się nie obroniłam i tkwię w jakimś zawieszeniu, a w sumie to tkwiłam, ponieważ w grudniu wyklarowałam sprawę ze studiami. Uwierzcie, że po wyjaśnieniu tego problemu, poczułam jak spadł mi kamień z serca i na prawdę chcę mi się działać :) 

Niestety prócz tych trzech punktów wymienionych powyżej, nie zrobiłam nic więcej. Przez większość czasu byłam wyłączona, bujałam się między pracą a domem. Bałam się zawalczyć o swoje życie, odpuściłam i wyciszyłam swoje pragnienia. Jedyne czego chciałam to zadowalać innych, nikogo nie rozczarowywać i nie zawieść. Uwierzcie, że takie życie jest bardzo męczące, dołujące i smutne, a ja zawsze staram się patrzeć optymistycznie na nie, chociaż nie zawsze mi to wychodzi. Również przez gapiostwo i odkładanie rzeczy na ostatnią chwilę, dostałam konkretnie po tyłku, ale wyciągnęłam z tego wydarzenia wnioski i już nigdy nie dopuszczę do takiej sytuacji. Wśród tych przykrych przeżyć znalazł się mój związek, który konkretnie ucierpiał i został wystawiony na wiele prób, ale na szczęście udało nam się przejść przez ten trudny okres i okazało się, że można kochać bardziej.

Teraz na nowo uczę się marzyć i przestać starać się zadowalać wszystkich dookoła. Staram się wsłuchiwać w siebie, by robić wszystko zgodnie ze swoimi pragnieniami, a dzięki temu udało mi się odnieść te małe sukcesy w końcówce roku, które jakoś zakryły złe wspomnienia. Mam cichą nadzieję, że 2017 rok przyniesie więcej powodów do radości niż do płaczu, ale na szczęście ze wszystkich porażek ubiegłego roku wyszłam jeszcze silniejsza. 

Jaki był dla Was 2016 rok? Pełen sukcesów czy kłód rzucanych pod nogi? Podzielcie się ze mną swoimi przeżyciami oraz planami na Nowy Rok :) 

Czytaj dalej

Inwestuj w siebie, człowieku!

Znacie powiedzenie, że człowiek jest najlepszą inwestycją? Albo ucz się ucz, bo nauka to potęgi klucz? Ja to drugie znam, aż za dobrze, ponieważ moja mama często je powtarzała. Jeszcze pamiętam jak miałam pamiętnik z Simbą oraz Mufasą i mama mi się do niego wpisała, właśnie z tym teksem :) To pewnie dlatego tak mi się wyrył  w pamięci i już współczuję moim dzieciom, którym to będę powtarzać. Wiecie, z biegiem czasu uświadamiam sobie, że miała rację z tym powiedzeniem, bo na prawdę wiedza dużo ułatwia. 
Odkąd pamiętam bardzo zazdrościłam koleżankom, które mają dodatkowe zajęcia pozaszkolne, ponieważ moi rodzice nie mogli sobie na to pozwolić. Wiecie, nie mogłam iść na balet, chociaż bardzo mi się to podobało. Nie mogłam chodzić na dodatkowy angielski, z którym radziłam sobie słabo, ponieważ smykałki do języków obcych to ja nie mam. Nie mogłam również iść w okresie licealnym na korki z matmy, ponieważ nie było na to pieniędzy i musiałam na własną rękę uczyć się tego wszystkiego sama. Zazdrościłam również im tego, że po osiemnastych urodzinach szły na prawo jazdy, a mnie zostawało tylko słuchać ich opowieści i wspierać, gdy było im trudno. Zdarzały się sytuacje, że dziewczyny narzekały na nadmiar zajęć, a ja w duchu się na nie wkurzałam, że nie potrafią tego docenić, bo ja bym dużo dała by móc robić coś poza szkołą. Pomimo tej zazdrości czasem im współczułam, bo gdy ja miałam czas wolny to one musiały iść na lekcje pianina, trening łyżwiarski czy właśnie ten dodatkowy angielski, ale teraz wiem, że ten poświęcony czas na dodatkowe zajęcia zaprocentował im w dorosłym życiu. 
Nie ukrywam, że odkąd podjęłam pracę i zaczęłam dobrze zarabiać to nie mam oporów by wydawać pieniądze na rozwój osobisty czy wygląd, czego przykładem jest np. aparat ortodontyczny. Nie ukrywam również tego, że aktualnie chcę nadrobić ten okres, gdzie rodzice nie mogli sobie pozwolić na dodatkowe zajęcia dla mnie. Od września zaczęłam mocno pracować nad rozwojem osobistym, ponieważ wiem, że ta inwestycja mi się zwróci, ale pomimo wsparcia w obszarze wiedzy czy nauki nowych umiejętności to również dużo zainwestowałam w swój wygląd. Co mam dokładnie na myśli? Od października chodzę na indywidualne lekcje angielskiego i wiem, że poszerzenie wiedzy w tym obszarze pozwoli mi na zdobycie lepszej pracy i bardzo się do tych zajęć przykładam. Dodatkowo dojrzałam do tego, by podjąć się próby zdobycia upragnionego prawa jazdy i zapisałam się w listopadzie na kurs. Posiadanie prawka oraz samochodu ułatwi mi niektóre rzeczy takie jak np. dojazd do Łodzi lub zrobienie dużych zakupów, ale to również dodatkowy atut podczas poszukiwania nowej pracy. Jeśli chodzi o inwestycję w swój wygląd i pozbycie się defektów urody, które wpływały na moją samoocenę to zdecydowałam się na leczenie ortodontyczne oraz na półroczną kurację przeciwtrądzikową i oba te zabiegi wymagały niemałego nakładu finansowego. Również w tych przypadkach nie mogłam pozwolić sobie na to wcześniej ze względu na brak środków, ponieważ byłoby to spore obciążenie dla moich rodziców. Prócz tych rzeczy, które wykonałam czy jestem w trakcie to planuje powrót na studia, co jest jednym z moich noworocznych postanowień :)
Chciałabym powiedzieć Wam, że jeśli jesteście młodzi i rodzice wysyłają Was na różne zajęcia pozalekcyjne to nie miejcie im tego za złe, ponieważ oni dbają o Waszą przyszłość. Nie złośćcie się, jeśli macie mało wolnego czasu, ale na prawdę powinniście się z tego cieszyć. Spróbujcie spojrzeć na to z innej strony ;) Jeśli jesteście już starsi, sami zarabiacie i od dłuższego czasu marzycie np. o nauce salsy czy nowego obcego języka to nie wahajcie się ani chwili, tylko znajdźcie odpowiednią szkołę i weźcie się do roboty. Miejcie na uwadze, że wszystko, co inwestujecie w swój rozwój osobisty się Wam zwrócić i to dwukrotnie. Uważam, że nie ma, co marnować czasu na gdybanie i zastanawianie się, czy jest nam to potrzebne, bo im dłużej będziemy to odkładać tym gorzej. Ja sama bardzo żałuję, że tak późno wzięłam się roboty, ale staram się nadrobić ten stracony czas i działam intensywnie :)

Na jakie dodatkowe zajęcie chodziliście lub chodzicie? Inwestujecie w swój rozwój? Co o tym myślcie? Dajcie znać w komentarzach i standardowo odsyłam Was na profile społecznościowe bloga.

Czytaj dalej

CHERRYONTOP | BIELIZNA TWORZONA Z PASJĄ

Bielizna to część naszej stylizacji, a ta bardzo seksowna i idealnie dopasowana na prawdę potrafi zdziałać cuda, jeśli chodzi o podniesienie naszej pewności siebie. Bielizna marki cherryontop jest na rynku od niedawna, a podbiła już wiele kobiecych serc, w tym moje ;-) Jeśli chodzi o samą firmę to jest mi trochę bliska z dwóch powodów - pochodzi z Łodzi i należy do mojej znajomej z liceum. Uwierzcie, że gdy dowiedziałam się, że cherryontop należy do Ewy, ponieważ tak ma na imię właścicielka, byłam na prawdę w szoku, ale również cieszyłam z tego, że jest tak ambitna, ponieważ posiadanie własnego sklepu, a na dodatek z bielizną, to wcale nie jest taka prosta sprawa. 
Co wyróżnia cherryontop na rynku? Po pierwsza jest to nasza rodzima marka, co ja osobiście sobie cenię i często zwracam uwagę na pochodzenie produktów. Po drugie jest wykonana w naszym kraju, a dokładniej w Łodzi oraz jest robiona ręcznie, czyli dodatkowy atut. Po trzecie, nietuzinkowe nazwy kompletów bielizny, ponieważ mają owocowe nazwy ;-) Sama filozofia sklepu cherryontop z koronkową, bardzo kobiecą i ultra seksowną bielizną do mnie trafia, ponieważ jest bardzo prosta, a ja prostotę uwielbiam w każdej postaci. Właścicielce zależało na podkreśleniu jak ważna jest bielizna w życiu kobiety, że to ona jest tą wisienką na torcie, tym zwieńczeniem naszej stylizacji oraz, że w niej będziesz się czuła pewniejsza siebie. 
Jeśli chodzi o samą bieliznę i mój wybór to wybrałam dwa komplety, ponieważ nie mogłam się zdecydować ;-) Zamówiłam JEŻYNĘ oraz BORÓWKĘ i jestem z nich bardzo zadowolona, ponieważ są idealnie dopasowane oraz wykonane z wielką starannością. Podczas noszenia są jak druga skóra, a na dodatek na prawdę dodają mi pewności siebie. Muszę przyznać, że dawno nie miałam tak pięknej bielizny w swojej szafie i na prawdę wszystkie znane sieciówki się do niej nie umywają. Na pewno zaopatrzę się w pozostałe dwa komplety! 
Cieszę się, że znam Ewę osobiście i na prawdę życzę jej sukcesów, bo jest to bardzo kreatywna i ambitna kobieta ;-) Nie mogę się doczekać, aż pojawią się nowe modele bielizny, ponieważ na pewno będą świetne! Zachęcam Was do zapoznania się z ofertą cherryontop na ich stronie www.cherryontop.com.pl oraz do zaglądania na profile społecznościowe - INSTAGRAM oraz FACEBOOK, nie zapomnijcie zostawić like 😋

Dla czytelników mojego bloga mam kod promocyjny na hasło: maratovelove otrzymacie 15% zniżki ;-) Wydaje mi się, że to odpowiedni moment by zapoznać się bliżej z koronkową bielizną i się w  niej zakochać! 
Co sądzicie o bieliźnie koronkowej oraz samej marce cherryontop? Podoba Wam się? Pamiętajcie, że na hasło maratovelove otrzymacie w sklepie 15% zniżki na zakupy ;-) Przypominam również, że warto obserwować bloga na profilach społecznościowych bloga, bo tam dzieje się więcej! 

Czytaj dalej

MÓJ SPOSÓB NA JESIENNĄ CHANDRĘ

W poprzednim wpisie wspomniałam, że podzielę się z Wami moimi sposobami na tzw. jesienną chandrę (KLIKNIJ TUTAJ), ale one również świetnie się sprawdzą wtedy, gdy po prostu macie jakiś gorszy okres lub kryzys, a chcecie jakoś te dni przetrwać. Kiedy na moje złe samopoczucie wpłynęła okropna pogoda za oknem, ta szarość z deszczem, to postanowiłam się jakoś rozweselić i coś robić, a nie zalegać na kanapie. Co takiego robiłam? 
Po pierwsze, dobra książka i kocyk. Na prawdę nic nie działa na mnie tak relaksująco jak lektura, która trzyma w napięciu i taka, której nie chce się odłożyć. Uwielbiam ten moment zatracenia się w świecie fikcji literackiej, kiedy nic nie wzbudza mojego zainteresowania prócz losów bohaterów. Co takiego czytałam? Kończyłam trylogię Stephena Kinga z detektywem Billem Hodgesem, a aktualnie jestem w trakcie czytania książki Tima Johnstona "W dół". Wpis o pozycjach, które warto przeczytać pojawi się niebawem, a TUTAJ macie pierwszy tego typu post ;) 
Po drugie, dbanie o siebie. Wydaje mi się, że nie ma nic lepszego na poprawę humoru niż domowe SPA, sama uwielbiam dbać o swoje ciało i działa to na mnie bardzo odprężająco. Co takie robiłam? Zadbałam bardziej o włosy, czyli nakładałam częściej oleje i maseczki. Poświęciłam więcej czasu na peelingowanie twarzy oraz całego ciała, ponieważ dzięki temu cera wyglądała promiennie, a ciało staje się jędrniejsze. Poza tym nakładam maseczki na twarz, które ubóstwiam i mam kilka swoich ulubionych, o których wspominałam TUTAJ i w końcu poszłam na kwas do kosmetyczki.
Po trzecie, malowanki dla dorosłych. Nie spodziewałam się, że malowanie może być takim super pochłaniaczem czasu i poprawiaczem humoru. Wiecie, kiedy za oknem plucha to postanowiłam, chociaż w ten sposób dodać jakiś kolorów do życia. Podczas tej czynności wyłączam się totalnie, oczyszczam umysł i oddaje się przyjemności. W ogóle zapomniałam, że malowanie jest takie przyjemne, serio! A, co mnie w ogóle skusiło, że kupiłam kredki oraz malowanki? Otóż córka kuzynki, która poprosiła mnie bym z nią malowała i dzięki  temu odkryłam na nowo, że jest to bardzo relaksujące. 
Po czwarte, piąte i szóste, to różne drobnostki. Na poprawę humoru wpływała na mnie lektura ulubionej gazety jak i przeglądanie po raz któryś rzędu katalogu IKEA, by znaleźć jakieś inspirację na zmiany w mieszkaniu. Poza tym czasem chciało mi się ruszać bardziej niż leżeć na kanapie, więc brałam się za jakieś ćwiczenia. Co prawda nadal nie mam nawyku regularnej aktywności fizycznej, ale się staram i wiem, że od Nowego Roku będzie z tym lepiej ;)
Co jeszcze pomogło mi przetrwać jesienną chandrę prócz tych kilku rzeczy wymienionych wyżej? Oczywiście czas spędzany z Narzeczonym, bo on na prawdę potrafi mnie rozśmieszyć jak nikt inny. Poza tym wypicie kawy w ulubionej kawiarni, zakupy, promiennie jesiennego słońca, spacer i na prawdę wiele różnych drobnostek dnia codziennego :) 

Dajcie znać, czy Was dopadła jesienna chandra oraz jak ją przetrwaliście :) Co sądzicie o moich umilaczach podczas spadku energii? Czekam na Was w komentarzach i oczywiście odsyłam do mediów społecznościowych bloga, bo tam zawsze dzieje się więcej.

Czytaj dalej