Kilka słów o miłości...

Miłość to cudowne uczucie i bardzo ładne słowo, z resztą jedno z moich ulubionych na czele z klawo oraz wersalka ;-) Do poznania tego uczucia dąży zdecydowana większość nas, bo nie mogę powiedzieć, że wszyscy, ponieważ zdarzają się wyjątki, zawsze. Poza tym miłość jest też inspiracją dla twórców, a tak się składa, że ja należę do grona ludzi, którzy uwielbiają wszystkie ckliwe filmy oraz książki o true love. Po prostu uwielbiam ryczeć i pytać wszechświat dlaczego?! Poza tym miłością można darzyć wszystko i wszystkich, bez granic i ograniczeń. Czasem odnoszę wrażenie, że o tym przepięknym uczuciu zostało napisane już wszystko, ale... Zawsze jest jakieś ale i dzisiaj chciałabym przybliżyć Wam, czym ono jest dla mnie. 
Miłością nieskończoną darzę mojego Narzeczonego, co chyba jest oczywistą oczywistością oraz zapach świeżo parzonej kawy, którą mogę wypić bez pośpiechu. Najlepiej siedząc na kanapie z wyciągniętymi nogami, delektując się każdym łykiem w błogiej ciszy. Tak, to jest mój idealny poranek ;-) Na moje kochanie zasługuje też jesień, która rozkochuje mnie w sobie co roku. Uwielbiam jej kolory, wariacką pogodę i grube swetry oraz to, że jest taka nostalgiczna. Poza tym jesień kojarzy mi się z przemijaniem, a to też ciekawe zjawisko. Miłość to dla mnie wszystkie drobnostki jak pocałunek na dzień dobry i na do widzenia, ale również dłoń w dłoni, nasze odwzajemnione uśmiechy czy wzajemna troska i poczucie bezpieczeństwa. Miłość można zobaczyć w spojrzeniu, które często mówi wszystko bez konieczności dopowiadania. Nie mogłabym tutaj nie wspomnieć o książkach, które kocham bardzo mocno. Miłością darzę porywającą fabułę, bohaterów powieści oraz czas, który poświęcam na zatopienie się w nowej lekturze. 

Miłość między ludźmi smakuje najlepiej, gdy jest odwzajemniona, bo wtedy możemy poznać wszystkie jej uroki. Na to uczucie składa się każdy najdrobniejszy gest, od muśnięcia ręką policzka do przykrycia kocem podczas popołudniowej drzemki. Miłość to te wszystkie drobnostki dnia codziennego, wspólny posiłek, zrobienie i podanie kubka gorącej herbaty czy zakupy. Miłość słychać w śmiechu dwóch kochających się osób, w rozmowie, ale również w kłótniach. Widać ją poprzez mowę ciała, w składanych pocałunkach, w objęciach, przypadkowych zetknięciach... Miłość to naprawdę piękne uczucie ;-)

Życzę Wam poznania najpiękniejszej strony miłości, obdarzenia nią drugiego człowieka oraz czerpania z niej jak najwięcej radości. Poza tym, jeśli lubcie tematy miłości to polecam wpis Kamila z bloga piszebloga.pl o miłostkach (KLIKNIJ TUTAJ). Dawno nie czytałam nic tak pięknego o tym uczuciu ;-) Jeśli podobał Ci się ten tekst to daj znać w komentarzu lub na portalach społecznościowych bloga, będzie bardzo mi  miło wiedzieć, że interesuje Cię również inna treść!

Czytaj dalej

PRZEGLĄD PODKŁADÓW | BELL, GOLDEN ROSE, GOSH, L'OREAL, PIERRE RENE, YVES ROCHER

Jak myślicie, ile podkładów ma przeciętna śmiertelniczka? Jeśli chodzi o mnie to akurat ja mam sześć, którymi chce się z Wami podzielić. Mam tutaj swoje bardzo ulubione i po prostu ulubione ;-) Odkąd skończyłam kurację przeciwtrądzikową i moja cera ma się dobrze, w podkładach szukam przede wszystkim rozświetlenia, lekkiego krycia i długotrwałości. 
BELL ROYAL MATT SKIN CAMUFLAGE 
Podkład o średnim kryciu, który zakrywa wszystkie moje drobne przebarwienia. Bardzo lekki, niewidoczny na skórze, ładnie się z nią stapia. Utrzymuje się na twarzy przez cały mój dzień w pracy, nie wchodzi w załamania w skóry i nie podkreśla żadnych drobnych zmarszczek, a do tego jest bardzo tani ;) Jeśli chodzi o matowienie skóry to dla mnie jest odpowiednie, a poza tym ja nie tego wymagam od pokładu. Więcej o nim pisałam TUTAJ klik.

GOLDEN ROSE BB CREAM BEAUTY BALM 
Jest to świetny produkt na ciepłe dni, ponieważ jest bardzo lekki. Na twarzy jest niewyczuwalny, nie obciąża jej, nie tworzy efektu maski. Ma lekki krycie, ale przy tym jest nawilżający i rozświetlający. Jego atutem jest posiadanie SPF25 ;) Wspominałam już o nim TUTAJ klik

GOSH FOUNDATION DROPS
Ciekawy produkt, ponieważ jest bardzo płynny o tłustawej konsystencji na bazie wody. Jest bardzo lekki, nawilżający, a jego krycie można stopniować. Bardzo ładnie stapia się z cerą, ponieważ dopasowuje się on do jej struktury. Posiada SPF10, jest nawilżający i rozświetlający, czyli daje efekt jaki ja bardzo lubię. Pisałam o nim wpis TUTAJ klik
L'OREAL TRUE MATCH
Jeden z moich ulubieńców, chociaż znalazłam dla niego konkurencję. Jest to podkład idealnie dobrany do koloru mojej skóry i przy zakupie czegoś nowego zawsze z nim porównuje kolor. Nie ciemnieje, pięknie rozświetla cerę, ma średnie krycie, utrzymuje się cały dzień, nie wysusza i nie wchodzi w załamania. Po prostu ideał ;) 

PIERRE RENNE SKIN BALANCE
Najbardziej kryjący podkład w moim posiadaniu, ale podoba mi się ten efekt. Jego plusem jest fakt, że świetnie kryje i nie wysusza. Na mojej cerze wygląda nienagannie, nie zbiera się w załamaniach, nie ciemnieje, nie podkreśla suchych skórek. Dobrze przypudrowany siedzi na twarzy cały dzień, a moja cera wygląda w nim po prostu świetnie. Jedyne, co mi w nim przeszkadza to zbyt intensywny zapach, ale nie można mieć wszystkiego. 

YVES ROCHER RAYONNAT JEUNESSE
Ten podkład stał się ostatnio moim ulubieńcem, chociaż nasza znajomość się dobrze nie zaczęła, ponieważ ważył mi się na twarzy. Postanowiłam dać mu drugą szansę i po prostu przepadłam, zakochałam się totalnie ;) Przepięknie rozświetla cerę, daje jej taki blask, że tego nie da się opisać. Dodatkowo zapewnia bardzo dobre krycie, nie widać go na skórze, dobrze przypudrowany siedzi cały dzień. 
Jak można zauważyć przy wyborze podkładu kieruję się rozświetleniem i średnim kryciem, nie jestem jakoś bardzo wymagająca ;) Lubię, kiedy fluid stapia się z cerą, czyli nie tworzy efektu maski i jest lekki, prawie niewidoczny. Cenię sobie trwałość, ponieważ pracuję z klientem i chcę przez cały dzień w pracy wyglądać nienagannie, a wymienione wyżej produkty mi w tym pomagają. Przy wyborze koloru patrzę, czy wpada on w żółte tony, ponieważ w nich czuję się i wyglądam najlepiej. 
OD LEWEJ: GOSH, BELL, GOLDEN ROSE, YVES ROCHER, PIERRE RENE, L'OREAL
Tak przedstawia się przegląd podkładów, które mam w swoim posiadaniu i można zauważyć, że większość z nich jest w mojej ulubionej, żółtej tonacji ;) Jeśli jesteście ciekawi przeglądu korektorów to zapraszam TUTAJ klik i od razu mogę zapowiedzieć, że pojawi się więcej wpisów z tej serii. Znacie, któryś pokład? Używacie? Jacy są Wasi podkładowi ulubieńcy? Dajcie znać w komentarzach i odsyłam do mediów społecznościowych bloga, zostawcie like ;) 

Czytaj dalej

MASECZKOWE SPA | BALNEOKOSMETYKI, PALMERS, YVES ROCHER

Uwielbiam maseczki wszelkiego rodzaju, lubię próbować nowe i szukać tych najlepszych. Uważam, że nie ma nic lepszego po ciężkim dniu niż nałożenie maski na twarz oraz relaks w niej na kanapie z kieliszkiem ulubionego wina lub z tym, co lubicie pić ;-) Przetestowałam już ich sporo, ale nadal testuję nowe i zdecydowanie wybieram pełne opakowania niż te saszetkowe. W dzisiejszym wpisie pokażę Wam czerty, które aktualnie posiadam i lubię. 
Maseczkowe SPA wykonuję dwa razy w tygodniu po wcześniejszym peelingu i stało się to moim małym, pielęgnacyjnym rytuałem, który wpływa pozytywnie na moją cerę. Pierwsza maska w tygodniu na ogół przywraca nawilżenie skórze, a ta druga ma na celu dogłębne jej oczyszczenie. W swoim kosmetycznym zbiorze posiadam dwa produkty, które służą nawilżeniu cery oraz dwa, które mają na celu jej oczyszczenie. 

YVES ROCHER, HYDRA VEGETAL (MASECZKA INTENSYWNIE NAWILŻAJĄCA) 
Uwielbiam jej działanie na moją skórę, bo sprawdza się naprawdę wyśmienicie. Cera po jej zmyciu jest rozpromieniona, miękka, gładka i nawilżona. Nie uczula mnie, jest bardzo lekka i przyjemna w nakładaniu, posiada kremowo - żelową konsystencję. Zauważyłam, że podczas trzymania na skórze, lekka ją chłodzi. Następnego dnia po jej użyciu widzę, że skóra na mojej twarzy ma się dobrze i wygląda promiennie, bardzo młodo, nie żebym była jakaś stara ;-) 

YVES ROCHER, NUTRITIVE VEGETAL (AKSAMITNA MASECZKA ODBUDOWUJĄCA) 
Maska ma konsystencję musu i również mnie nie podrażnia ani nie uczula. Po jej zmyciu zauważam nawilżenie skóry, brak napięcia, rozjaśnienie, wygładzenie. Następnego dnia makijaż wygląda perfekcyjnie, nie ma suchych skórek ani ściągnięcia. Ta maska świetnie poprawia stan cery, która wygląda na wiele zdrowszą i staje się bardziej rozświetlona.

Więcej o tych maseczkach pisałam TUTAJ klik
BALNEOKOSMETYKI, BIOSIARCZKOWA MASKA OCZYSZCZAJĄCO - WYGŁADZAJĄCA
Tę maseczkę używałam, gdy miałam bardzo duże problemy z trądzikiem, a ponieważ byłam z niej zadowolona to postanowiłam do niej wrócić. Uwielbiam ją używać po całym tygodniu by oczyścić swoją cerę ze wszystkich toksyn, które się nagromadziły i świetnie się sprawdza. Dogłębnie oczyszcza skórę, zwęża pory, wygładza moje drobne zmarszczki oraz rozjaśnia cerę, a co jest dla mnie bardzo ważne - nie wysusza jej. Jeśli jesteście ciekawi mojej opinii o żelu do mycia twarzy z tej samej serii to zapraszam TUTAJ klik. Aktualnie żel stał się ulubieńcem mojego Narzeczonego ;-)

PALMERS, OCZYSZCZAJĄCA MASKA DO TWARZY
Z marką Palmers i jej produktami spotkałam się na konferencji Meet Beauty, a to spowodowało, że skusiłam się na tę maskę. Jest to kosmetyk bardzo gęsty, zbity i ciężko wychodzi z tubki, ale rekompensuje to jego działanie. Po jej użyciu mam cerę tak oczyszczoną i świeżą, że nie mogę się przestać na nią patrzeć. Dodatkowo działa ona nawilżająco, więc prócz czystej skóry jest również świetnie nawilżona. Jedynie, co mogę jej zarzucić to zapach, który dla mnie jest drażniący.
Jeśli miałabym ułożyć te maseczki w kolejności od najulubieńszej to byłoby tak: Palmers, Yves Rocher, Balneokosmetyki. Nie sądziłam, że maska oczyszczająca stanie się moją faworytką, ponieważ jestem zakręcona na punkcie wiecznego nawilżania skóry ;-) Znacie te produkty? Jakie są Wasze ulubione maski do twarzy? Czekam na Waszą opinię w komentarzach.

Czytaj dalej

LUSTRZANA SZKATUŁKA NA BIŻUTERIĘ Z ZARA HOME

Kiedy zobaczyłam tę szkatułkę po raz pierwszy na kanale Stylizacje, od razu się w niej zakochałam. Potem moje zakochanie podtrzymywały zdjęcia na blogu Fashionelki, która również ją posiada. Bardzo długo robiłam do niej podchody, aż w końcu zagościła u mnie i skrywa moją biżuterię.
Zakupu dokonał mój Narzeczony, który przy okazji trafił na ewakuację w Złotych Tarsach, ale poczekał na jej zakończenie i wrócił do domu z moim małym marzeniem. Uważam, że jest przepiękna i wspaniale współgra z wystrojem domu. Wykonana jest z luster, które trochę utrudniły mi wykonywanie zdjęć, bo wszystko się w niej odbija ;-) Posiada otwieraną do góry klapę, która ma przegródki i schowek na pierścionki oraz dwie wysuwane szuflady, a cała wyściełana jest aksamitem, który niestety lubi zbierać paproszki i kurz ;-)
Szkatułka pochodzi ze sklepu Zara Home (KLIK) i jest też w innych opcjach. Lustrzane pudełko posiada dwa minusy. Po pierwsze, aksamit zbierający kurz i paprochy. Po drugie, odbijające się na niej palce, ale na szczęście łatwo się ją czyści. Pomimo tych dwóch minusów, jestem z niej bardzo zadowolona i cieszę się, że zdecydowałam się na jej zakup, chociaż nie należy do najtańszych.

Co myślicie o tej szkatułce na biżuterię? Podoba Wam się? Jak Wy przechowujecie swoje skarby? Dajcie znać w komentarzach ;-) Pamiętajcie o kanałach społecznościowych bloga!

Czytaj dalej

PLAN PIELĘGNACYJNY WŁOSÓW | WRZESIEŃ

We wpisie dotyczącym poradnika dla początkujących włosomaniaczek (KLIKNIJ TUTAJ) wspomniałam Wam, że zaczynam walkę o piękne i zdrowe włosy. Postanowiłam zrobić z tego comiesięczny cykl, w którym będę opisywać swój plan pielęgnacyjny na dany miesiąc oraz efekty pielęgnacji ubiegłego miesiąca. Ponieważ to jest pierwszy wpis z tej serii to dzisiaj skupię się na tym, co chcę robić we wrześniu i na czym mi najbardziej zależy oraz, co nowego chcę włączyć do pielęgnacji włosów. 
Jestem posiadaczką włosów falowanych, grubych z wysoką porowatością. Od dłuższego czasu zmagam się z nadmiernym wypadaniem oraz przetłuszczaniem się, a dodatkowo je zapuszczam. Odbudowę włosów zaczęłam od zaprzestania farbowania i po półtorej roku mam swój naturalny kolor, a gdzieniegdzie refleksy, bo akurat miałam widzimisię ;-) Dodatkowo odstawiłam prostownicę i teraz używam jej tylko do grzywki, śpię zawsze w związanych włosach i nigdy nie zasypiam w mokrych. 

REGULARNE OLEJOWANIE WŁOSÓW
Olejowanie włosów już wykonuję, ale nie robię tego systematycznie i od nowego miesiąca postanowiłam się do tego przyłożyć. Wiem również, że efekty przyjdą tylko przy systematyczności. Regularne olejowanie sprawia, że włosy stają się bardziej elastyczne, lśniące i odporne na uszkodzenia. Dodatkowo będą się też mniej rozdwajać i kruszyć, a na tym mi bardzo zależy. Planuję nakładać oleje tak często jak się da, czasem przed myciem na kilka godzin a czasem na całą noc, jeśli rano będę mogła umyć włosy. 

PEELING SKÓRY GŁOWY
Kiedy przeczytałam o peelingu skóry głowy byłam w szoku, ponieważ nigdy nie pomyślałabym, by coś takiego robić. Co daje peelingowanie skóry głowy? Otóż usuwa z głowy obumarły naskórek, reguluje pracę gruczołów łojowych, może pomóc pozbyć się łupieżu, ale również poprawić krążenie, które może stymulować wzrost włosów lub zapobiegać wypadaniu. Chcę go wykonywać dwa razy w miesiącu. 
WCIERKI
Wcierki to coś w rodzaju odżywek. które wcieramy w skórę głowy, gdy np. chcemy pobudzić wzrost włosów, zahamować ich wypadania, czy je zagęścić. We wrześniu chcę przede wszystkim zatrzymać to szalone wypadanie, bo zaczyna mnie to przerażać ;-) Kupiłam dwie gotowe wcierki i od nich zacznę, a może w październiku zacznę eksperymentować ze zrobieniem własnej. Zamierzam je aplikować na skórę głowy codziennie i na prawdę mam nadzieję, że to pomoże. 

PŁUKANKI 
Płukanki  to świetne dopełnienie pielęgnacji włosów, wygładzenie ich  czy walkę z puchem, a przygotowanie ich nie zajmuje wiele czasu. Na samych początku wspomniałam, że moje włosy czasem lubią się buntować i przetłuszczać, więc zamierzam wykonywać płukanki, które na to zadziałają, czyli np. płukankę z pokrzywy. Myślę, że z czasem będę korzystać z nich na inne problemy. Zamierzam robić płukanki po każdym umyciu. 

Prócz wymienionych procesów nadal zamierzam je myć szamponem, nakładać odżywkę po każdym myciu oraz maskę dwa razy w tygodniu. Dodatkowo stosuję zawsze produkt termoochronny oraz silikonowe serum na końców i czasem odżywkę bez spłukiwania. Mam nadzieję, że uda mi się odzyskać włosy przed różnymi eksperymentami. Jak Wy pielęgnujecie swoje włosy? Dbacie o nie jakoś szczególnie? Dajcie znać w komentarzach, czekam na Wasze rady oraz informację o, czym chcecie w tej serii czytać ;-) 

Czytaj dalej