Po wyrwaniu!

Udostępnij ten post

/we clawed, we chained, our hearts in vain/

Nie taki diabeł straszny jak go malują! Od samego rana jak tylko myślałam o dzisiejszym wyrywaniu to od razu zaczynał boleć mnie brzuch. Wizytę miałam umówioną na godzinę jedenastą. Kiedy weszłam do gabinetu to ogarnął mnie strach. Pogadałam z ludźmi w poczekalni, którzy dodali mi otuchy :) Jak doktor wyszedł po mnie to zrobiło mi się słabo, oblał mnie zimny pot i zaczęło się kręcić w głowie. Dostałam dwa znieczulenia (nie cierpię igieł), poczekałam na jego działanie. Otworzyłam buzię, lekarz włożył mi jakiś tam przyrząd, chrup, chrup i nie ma zębów. Po wyrwaniu dostałam swoje "zguby" na pamiątkę :) Na fotelu siedziałam może pięć minut, na pewno nie dłużej. To, co mówiła mi o nim kuzynka się sprawdziło. Lekarz sympatyczny, bezboleśnie wyrywa i przede wszystkim szybko. Jeśli ktoś z Was wybiera się do stomatologa coś wyleczyć lub wyrwać to polecam: Abdul Rahim Kamel, ul. Uniwersytecka 8/10 Łódź. Na domofonie jest napis STOMATOLOG i to tam :) Teraz jestem pięć godzin po wyrwaniu, znieczulenie zeszło i trochę pobolewa. Dam radę! Za tydzień aparat, odliczam dni do następnego piątku, bo jedno z moich marzeń się spełnia :)



W piątek przyjdę z recenzją dwóch produktów do włosów (bez których sobie nie wyobrażam życia), a teraz idę obejrzeć zaległe vlogi, pograć i może poleżeć jak ten dziwny ból mi nie przejdzie. Zachęcam Was do odwiedzenia mojego Instagrama oraz Twittera. Buziaczki!

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz