RECENZJA: Lirene regenerująco - nawilżający krem odżywczy

/since the day I left you, I hear your voice in every sound/

Czas na kolejną recenzję w tym tygodniu, w sumie ostatnią w tym miesiącu :) Nie było ich dużo w przeciwieństwie do poprzedniego miesiąca. Dzisiaj na tapecie mamy produkt marki Lirene i jest to pierwszy mój produkt z tej firmy. Któregoś dnia spojrzałam w lustro i zobaczyłam kilka przesuszonych pól na mojej twarzy, które były skutkiem antybiotyku na trądzik. Udałam się do Rossmanna w poszukiwaniu jakiegoś nawilżającego kremu, który będzie lekki, bo na moją oliwkową Ziaję jest zadecydowanie za wcześnie (znaczy wtedy było, bo teraz kiedy robi się coraz zimniej mogę jej śmiało używać i dokończyć wielkie pudełeczko). Nie ukrywam, że spędziłam trochę czasu zanim zdecydowałam się na jakiś, bo za dużo ich do wyboru. 

Zależało mi na produkcie bez parabenów i ten taki jest, czyli plus pierwszy :) Niestety muszę posiłkować się informacjami z Internetu, bo opakowanie dawno wyrzuciłam i ciężko przybliżyć mi to, co napisał na nim producent. Z tego, co kojarzę to była to nowość i jest przeznaczony dla osób 20+ (ja dwadzieścia skończę za osiem dni, ale nic nie stoi na przeszkodzie aby go używać.). Wracając do tematu! Na stronie Lirene są informacja, które znajdują się również na pudełku.

Czy ten kosmetyk jest  dla Ciebie?
Regenerująco-nawilżający krem odżywczy na dzień i na noc jest odpowiedni dla skóry suchej w każdym wieku.
Dokucza Ci uczucie ściągnięcia? Twoja cera jest szorstka, chropowata i szybko się starzeje? Regenerująco-nawilżający krem odżywczy na dzień i na noc stymuluje proces odnowy oraz zabezpiecza zapas wilgoci, chroniąc przed przesuszeniem. Składniki aktywne kremu mają na celu niwelowanie 7 przyczyn i objawów skóry i jednocześnie skutecznie odżywiają i hamują procesy starzenia, przywracając skórze miękkość i młody wygląd.

Innowacyjne składniki:
  • Naprawczy peptyd, emolienty i ceramidy - regenerują skórę, chronią przed utratą wody, zwiększają elastyczność i sprężystość
  • Aktywna Witamina E - hamuje procesy starzenia; wzmacnia naskórek; chroni przed zniszczeniem i przesuszeniem naturalnej warstwy ochronnej
  • Wyciąg z trawy azjatyckiej - intensywnie nawadnia
  • Gliceryna - długotrwale nawilża; uelastycznia i zmiękcza
  • Wosk pszczeli - ułatwia aplikację, tworzy ochronny film
  • Lanolina - stymuluje proces gojenia, redukuje zaczerwienienia, wysuszenia i łuszczenia się skóry

Zachwalające efekty:
  • Odżywia i regeneruje
  • Intensywnie i długotrwale nawilża
  • Poprawia jędrność i elastyczność
  • Likwiduje napięcie
  • Nadaje skórze miękkości
  • Zmniejsza uczucie spierzchnięcia i pieczenia
  • Powstrzymuje proces łuszczenia się skóry
  • Redukuje zaczerwienienia 
  • Wzmacnia naturalną barierę ochronną
Co ja o nim sądzę? Używam tego kremu od ponad miesiąca i jestem zadowolona. Przecudownie pachnie! Jest tłusty, ale nie za tłusty i szybko się wchłania oraz jest dobry pod makijaż :) Stosuję go jedynie rano, bo na noc używam totalnie innych produktów, które mają działanie anty-trądzikowe. Gdy zaczęłam go używać to moja skóra się łuszczyła (po trochu wszędzie) oraz była zaczerwieniona, a teraz ten efekt zniknął. Jego zużycie jest niewielkie, więc widać jego wydajność po miesięcznym stosowaniu. Myślę, że jak go wykorzystam to zdecyduje się na inny krem, bo nawet jeden mam na oku. Mogę go polecić osobą, które mają małe problemy z cerą, bo na pewno zadziała. Nie wiem, czy uelastycznił i poprawił jędrność, bo ja tego nie zauważyłam. Zdecydowanie potrzebuje produktu, który pozbędzie się efektu "szarej twarzy", bo bez makijażu wyglądam jak jakiś palacz zszarzałą cerą, a palaczem nie jestem! 
Czytaj dalej

RECENZJA: Regenerujący krem do stóp

/no love, no light, no end in sight and I'm looking for miracle/

Dzisiaj przybliżę Wam sylwetkę regenerującego kremu do stóp o pięknym lawendowym zapachu marki Evree. Moje stopy są bardzo, ale to bardzo wymagające (w grudniu będzie post o pielęgnacji stóp) i zdecydowanie wyglądają lepiej niż np. rok temu :)

Zacznijmy od kwestii wizualnej. Opakowanie zdecydowanie na plus. Tubka jak to przy kremach, produktu wyciska się w sam raz i ładny kolor :) Na odwrocie znajdziemy dużo informacji od producenta, które pozwolę sobie przybliżyć.
Od producenta:
Regenerujący krem do stóp do bardzo suchej i szorstkiej.
Rezultat: Zaraz po zastosowaniu skóra będzie intensywnie nawilżona, bardzie elastyczna i aksamitna w dotyku. Po regularnym kilkudniowym stosowaniu pozbędzie się uczucia spierzchniętej i szorstkiej skóry.
Formuła kremu: Składniki aktywne alantoina, d-pantenol i proteiny jedwabiu błyskawicznie wygładzają i regenerują skórę. Dzięki zawartości wosku pszczelego i urea stopy są niezwykle nawilżone i miękkie. Zawarty w kremie naturalny lawendowy olejek eteryczny ma działanie bakteriobójcze, grzybobójcze, łagodzi podrażnienia oraz działa odświeżająco.
Sposób użycia: Stosować codziennie delikatnie wmasowując krem w umyte i osuszone stopy. Regularne stosowanie kremu zmniejsza skłonność do rogowacenia i pękania pięt oraz twardnienia skóry stóp.

Co ja na to? Używam tego kremu od jakiegoś miesiąca i jestem z niego zadowolona. Zaraz po użyciu moje stopy są takie jak pisze producent, a dodatkowo pięknie pachną! Jeszcze muszę dodać, że wcale uczucie szorstkiej i spierzchniętej skóry po kilkudniowym stosowaniu nie znika. Nie do końca mogę się zgodzić z efektem przy regularnym stosowaniu. Może troszkę się zmniejszyło to twardnienie skóry i rogowacenie, ale minimalnie. Nie zostało mi go jeszcze dużo i wiem, że kupię sobie z powrotem Scholla, bo to jego produkty doprowadziły moje stopy do używalności i poradziły sobie z problemem pękających pięt. Czy jestem zadowolona z tego produktu? Po części, bo jednak nie spełnia do końca moich oczekiwać albo mam za duże wymagania :) 
Czytaj dalej

STUDIA

/bo mi brakuje ciepła Twych rozchylonych warg/

Zanim przejdę do sedna dzisiejszego posta pragnę Wam przekazać, że jestem mega szczęśliwa z dzisiejszego małego opadu śniegu! Po prostu nie mogę się doczekać, aż zacznie sypać i wszędzie będzie biało! Chociaż wiem, że może temu towarzyszyć mróz oraz opóźnienia autobusów czy tramwajów :) Również czekam na Święta, odliczam do nich dni! 

Weekend, który minął był moim weekendem zjazdowym :) W sobotę miałam same wykład od 11:30 do 18:30, ponieważ odwołali nam jedne zajęcia i przełożyli na szósty zjazd i dzięki temu byłam w domu wcześniej. Niestety cały wieczór spędziłam sama, ponieważ Narzeczony pojechał do Warszawy na mecz. Plusem wieczornej samotności było to, że dokończyłam i dopracowałam prezentację na niedzielę oraz nadrobiłam zaległości w oglądaniu vlogów :) Pomimo tego, że wróciłam do domu wcześniej to położyłam się dużo później niż zwykle, a przez to ciężko wstawało się w następnego dnia. Niedzielne zajęcia zaczęłam o godzinie 8 i odkąd zaczął mi się semestr był to mój pierwszy raz, kiedy poszłam na pierwsze ranne ćwiczenia :) Rano było zimno i trochę mgliście, ale jakoś dałam rade. Pisałam kilka zdań wcześniej o prezentacji, która miała być przedstawiona, ale nie została, ponieważ koleżanka nie miała z kim zostawić dziecka i nie przyszła. Nieważne! Wyśle się wykładowcy na maila i potem się będzie kombinować, bo były to nasze ostatnie zajęcia w semestrze i dopiero widzimy się w sesji. Również miałam jedno zaliczenie z ćwiczeń, bo też były to nasze ostatnie zajęcie. Powiem szczerze, że takie zaliczenia to ja mogę mieć ze wszystkich przedmiotów. Wykładowca kazał wyjąć kartki a na nich napisać: imię i nazwisko, numer indeksu, ocenę za aktywność, ocenę za obecność, ocenę jaka ma być w indeksie, a potem wyliczył z tego średnią. Wyszło, że dostałam 4,5 :) Po zajęciach wróciłam do domu, gdzie czekał na mnie obiadek oraz Narzeczony. Wieczorem zaś udaliśmy się z moją kuzynką i jej narzeczonym do kina na "Last Vegas". Z całego serca polecam Wam ten film, bo dawno się tak nie uśmiałam! Powrót do domu, szybka kąpiel i oglądanie "Warsaw Shore". Wiem, że to bardzo głupi program rozrywkowy, ale ja bardzo lubię takie programy, a pośmiać się zawsze można. Również położyłam się wczoraj późno, a dziś ledwo zwlekłam się z łóżka!

Mój weekend był trochę aktywny, ale lubię chodzić na zajęcia i spotykać się ze znajomymi :) Ponieważ dawno Was nie zapraszałam na mojego Instagrama oraz Twittera to trzeba nadrobić, a jutro nowy post. Przesyłam Wam buziaczki i ubierajcie się cieplej już, a ja idę oglądać nowy odcinek Glee! 
Czytaj dalej

ORTODONTA: Uzupełnienie

/my, Słowianki wiemy jak użyć mowy ciała, wiemy jak poruszać tym, co mama w genach dała/

Dzisiaj będzie krótko, zwięźle i na temat :) Przy pisaniu Wam o założeniu aparatu na górne ząbki nie dodałam żadnych zdjęć, więc dzisiaj to nadrobię. Lepiej późno niż wcale! Wydaje mi się, że z lewej strony zęby się trochę przesunęły, ale nie wiem, czy to możliwe w takim krótkim czasie :) Poniżej przedstawiam Wam moje zęby z bliska oraz mój przepiękny łuk :)






Teraz spadam pisać referat i znaleźć jedną rzecz do prezentacji, a za cholerę nie mogę! Potem może zacznę oglądać perypetie młodej Carrie Bradshaw *.* Odezwę się do Was przyszłym tygodniu, bo jutro mam zajęcia i w środę oraz w piątek idę wyrwać zęby :) 

Czytaj dalej

RZĘSY: Olejek rycynowy oraz serum L'Biotica

/I found the one he changed my life/

Dzisiaj przychodzę do Was z problemem dotyczących moich rzęs. Kiedyś pisałam Wam o tym jakie są beznadziejne przy recenzji tuszu do rzęs (o tutaj!). Nie wiem jak mam je wydłużyć i podkręcić. Wiem, że są te super mega drogie odżywki do rzęs, ale w większości w nich są sterydy, a mnie się nie uśmiecha używać takich produktów :)

Zdecydowałam się na coś tańszego :) Wieczorem po zmyciu makijażu i "uprzątnięciu" swojej twarzy zamierzam nakładać na rzęsy olejek rycynowy. Pisałam Wam o jego zastosowaniach i po raz drugi już odsyłam do tego postu tutaj. Oglądałam oraz czytałam dużo opinii dziewczyn, które stosowały taką kurację i był bardzo zadowolone. Rzęsy przede wszystkim odżyły, a moim to się przyda przy codziennym stosowaniu zalotki, która je osłabia. Po wykorzystaniu mojego starego tuszu zostawiłam sobie od niego szczoteczkę. Wymoczyłam w kubku z ciepłą wodą, gdzie potem na dnie znalazłam masę moich rzęs, które gubiłam podczas tuszowania. Nawet nie wiedziałam, że podczas używania tuszu tyle ich gubimy, czyli przez ok. dwa lub trzy miesiące. Ogólnie pochodzi od jednego z lepszych tuszy, które używałam i należy do jednych z lepszych szczoteczek, zdecydowanie moja ulubiona :) 
Jakiś czas temu kupiłam sobie w Super-Pharm (nic nowego :)) aktywne serum do rzęs marki L'Biotica. Za 7 ml zapłacimy ok. 14 zł, czyli niezbyt wiele, a ja swoje kupiłam na przecenie za ok.10 zł :) 
Czego dowiemy się do producenta?
Aktywne serum do rzęs oraz brwi do naturalnego wzrostu, hamuje wypadanie rzęs, odżywia i nadaje im naturalny połysk, zawiera innowacyjny kompleks ActiveLash. 

Aktywne serum do rzęs z innowacyjnym kompleksem ActiveLash stymuluje naturalny wzrost rzęs, zapobiegając ich wypadaniu. 
Silnie regeneruje rzęsy i brwi, przywracając im zdrowy wygląd. 
Kreatyna uzupełnia niedobór składników budulcowych rzęs oraz zwiększa ich sprężystość i elastyczność.
L - Arginina (aminokwas) aktywuje wzrost rzęs, wydłuża fazę ich wzrostu.
Prowitamina B5 zapewnia rzęsom i brwiom większą wytrzymałość, nadaje im piękny, naturalny połysk.
Nie zawiera konserwantów. 
Ogólnie znajdziemy o nim wiele dobrych opinie, ale ja ich nie znałam przed zakupem, czyli brałam w ciemno :) Można go stosować rano pod tusz, czyli jako taką bazę lub na noc. Jak pisałam na samym początku postu na noc zamierzam używać olejku rycynowego, więc rano pod tusz będę używać serum. Jeszcze nie zaczęłam kuracji, więc po prostu jutro zrobię zdjęcia moich rzęs "przed" i "po" i zobaczymy, czy moje zabiegi miały jakiś sens :) Powiem szczerze, że mam nadzieję na jakieś efekty, może nie super spektakularne ale jakieś. Zobaczymy, jeśli to nie pomoże to albo skuszę się na jakąś droższą odżywkę, lecz zanim ją kupię przeszukam wszystkie drogerie i Internet by znaleźć jakąś bez sterydów. Zostaje mi jeszcze doklejanie, przedłużanie metodą 1:1 lub cholera wie co! :)

Poniżej przedstawiam Wam zdjęcia szczoteczek. Obydwie są sylikonowe, miłe w dotyku o ładnym kolorze :) Wizualnie też muszę się podobać, a co! 

Ogólnie powinnam ogarniać prezentacje, aby jutro ze znajomą tylko ją do pracować i zamknąć ten temat, a zamiast tego piszę do Was (chociaż to bardzo dobrze) i oglądam jakieś vlogi na YouTube :) Przyznaję się, że ostatnio zaniedbałam ćwiczenia. Czas sobie zrobić jakieś badania kontrolne, bo ciągle bym spała. Chodzę taka przybita, a może mam niedobór jakiś witamin, a o tym nie wiem. Jutro muszę zadzwonić do stomatologa i umówić się na przeklęte wyrywanie dwóch zębów, bo 6 grudnia stanę się stuprocentową aparatką. Can't wait! *.* 

Co planuje jeszcze w listopadzie na blogu? Na pewno pojawi się kilka recenzji do których mam już przygotowane zdjęcia, post po weekendzie na studiach, jeden jeszcze dotyczących moich zębów oraz post po wyrywaniu :)) A, zapomniałabym! Oczywiście post o zakupach, których miało być bardzo dużo, a było mało :) Możliwe, że coś wpadnie jeszcze, a teraz się z Wami żegnam i przesyłam ogrom buziaczków! 
Czytaj dalej

PAZNOKCIE: Olejek rycynowy oraz Regenerum

/zamykam oczy znów i na raz skaczę w dół/

Dzisiejszy post jest jednym z tych dwóch, o których pisałam wczoraj. Masło maślane :)
Moje paznokcie na ogół są chwalone, że są długie i ładne. Raz nawet jak byłam na rozmowie kwalifikacyjnej to pani, która ją prowadziła bardzo się nimi zachwyciła (nie czuje kiedy rymuje). Niestety ostatnio się z nimi źle dzieje, a mnie jest bardzo smutno z tego powodu. Rosną długie, ale nie są tak twarde jak były. Rozdwajają się, łamią, zahaczają po bokach. Nie wyglądają zbyt atrakcyjnie a z krótkimi czuje się okropnie. Dlatego postanowiłam wziąć w sprawy w swoje ręce i przestać gadać :) Olejek oraz Regenerum do paznokci kupiłam jakiś czas temu (używałam trochę, a potem mi się odechciało). Jeszcze zastanawiam się nad kupieniem Skrzypowity, aby do wewnątrz też się regenerować :). 

Regenerum, czyli regeneracyjne serum do paznokci. Można je kupić w aptekach lub w Super-Pahrm. Ja akurat swoje kupiłam w aptece za ok. 20 zł. 
Czego możemy dowiedzieć się z opakowania?
Regenerum, regeneracyjne serum do paznokci to starannie dobrana kompozycja czterech składników naturalnego pochodzenia: oleju z orzeszków makadamia, oleju ze słodkich migdałów, oleju z pestek winogron oraz oleju cytrynowego, wzbogaconych witaminą A i E. Razem zapewniają intensywną , kompleksową pielęgnację płytki paznokcia oraz otaczającego naskórka.
Serum do paznokci wzmacnia, nawilża i regeneruję płytkę paznokcia. Dzięki wysokiej zawartości odżywczych olejków nawet kruche i łamliwe paznokcie odzyskują naturalną elastyczność, stają się mocne, zdrowe i odporne na uszkodzenia. Dodatkowo zastosowane w preparacie witaminy A i E chronią przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych, a olejek cytrynowy wpływa na rozjaśnienie przebarwień, przywracając paznokciom naturalny i piękny wygląd. 
Regenerum, regeneracyjne serum do paznokci może być używane okresowo jako kuracja lub przez cały rok, w zależności od swoich indywidualnych potrzeb. Praktyczne opakowanie pozwala (produkt w tubce z pędzelkiem) na precyzyjną aplikację produktu, a masaż delikatnym pędzelkiem przyśpiesza penetrację składników aktywnych, pobudzając macierz paznokcia i wpływając pozytywnie na jego wzrost. Nie zawiera parabenów, alkoholu oraz sztucznych barwników. Przebadany dermatologicznie. 
Używam go zaledwie kilka dni, więc za dużo o nim nie mogę powiedzieć. Na pewno nawilża i długo się wchłania jak to olejki :) 
W olejku rycynowym chcę urządzać moim paznokciom kąpiele raz lub dwa razy w tygodniu. Mama powiedziała mi kiedyś, że swoje paznokcie moczyła w oleju i dzięki temu były one długie i twarde. Jednak ja nie chcę używać oleju kuchennego czy oliwy z oliwek skoro mam w domu olejek rycynowy z masą zastosowań, o których pisałam Wam wczoraj tutaj
Jak przyrządzić kąpiel dla paznokci?
W przygotowanej wcześniej miseczce dodaj olejek rycynowy (sądzę, że jeden lub maksymalnie dwa małe plastikowe kieliszki starczą - ja swój miałam na butelce) oraz kilka kropel cytryny, następnie lekko to podgrzać np. w mikrofalówce. Moczyć przez 5 - 10 minut jedną rękę. 

Zapoznałam Was z moim planem "leczenia" paznokci i dokładne efekty opiszę po miesięcznej kuracji :) Czy używacie jakiś odżywek? Jak wzmacniacie i dbacie o swoje paznokcie? Na odpowiedzi oczywiście czekam w komentarzach :P
Czytaj dalej

OLEJEK RYCYNOWY: Do czego używać?

/kolejny raz pytam się, czy to gdzie zmierzam nie oddala się?/

Dzisiejszy post nie jest wcale przypadkowy oraz nie dodaje go dlatego, iż nie mam pomysłów, bo mam ich od groma :) Również chcę Was przeprosić za chwilową nieobecność, ale musiałam kilka rzeczy w sobie poukładać (matko, wychodzi na to, że mam jakieś problemy egzystencjalne!). Teraz wracam do Was ze zdwojoną siłą i będę zasypywać postami :) 

Wracając do tematu! Swój olejek rycynowy kupiłam jakiś czas temu. Używałam go przez jakiś czas bardzo namiętnie, a potem odstawiłam na półkę. Nie wiem, czy wiecie o tym, że olejek stosowany jest jako lek na zaparcia :) Oczywiście oprócz medycyny stosowany jest w kosmetyce, bo my kobiety potrafimy znaleźć zalety we wszystkim. Zanim dojdę jak go stosować i do czego, czas na trochę teorii :) Olejek rycynowy (łac. Oleum Ricini) jest tłoczony z nasion rycyny, która jest jedną z najbardziej trujących substancji pochodzenia roślinnego. Jak to się dzieje jednak, że śmiało możemy go używać i żyć przy tym? Otóż olej wyciska się na zimno i wygotowuje z wodą, co pozwala na rozkład toksycznej toksoalbuminy, której obecność w nasionach może spowodować śmiertelne zatrucie. Olejek jest tłusty o bezbarwnej lub lekko żółtej barwie, a pod wypływem powietrza gęstnieje :) 

Do czego możemy go stosować?
  • Do brwi i rzęs - umytą szczoteczką od tuszu codziennie wieczorem nałożyć na rzęsy i brwi.
  • Na skórki i paznokcie - wcierać codziennie wieczorem w płytkę paznokcia oraz skórki.
  • Na suche pięty - wetrzeć na noc kilka kropelek w zrogowaciały naskórek. 
  • Na skalp i włosy - na porost włosów; do wzbogacania masek do włosów; nakładać na włosy jako olejowanie; łagodzi podrażnienie skalpu
Powyżej wymieniałam moim zdaniem najważniejsze jego zalety. Bo która z nas nie chce mieć ładnych, długich, grubych rzęs (jakby gdzieś je rozdawali to pierwsza stałabym w kolejce)? Która nie chce mieć piękny, twardych i długich paznokci? Lśniących włosów czy zadbanych stóp, aby bez wstydu pokazywać je latem? Sądzę, że wiele kobiet o tym marzy i próbuje innych środków. Jednak wiemy, że w drogeryjnych produktach znajdziemy masę substancji, które nie będą naszymi przyjaciółmi, więc czemu nie zacząć kuracji od kosmetyków, które dała nam natura?

Dzisiejszy post jest wstępem do dwóch następnych. Pierwszy post z olejkiem w roli głównej ukarze się jutra, a drugi we wtorek :) Zapraszam Was do śledzenia mojego Instagrama oraz Twittera. Stosowaliście do czegoś olejek rycynowy? Na odpowiedzi czekam w komentarzach :) Życzę Wam udanego weekendu i dużo ciepła :)
_________________________________
Post tworzony był przy pomocny tej oraz tej strony :)
Czytaj dalej

STUDIA

/a teraz kiedy mój świat bezlitośnie się rozpada, składam twe imię z gwiazd/

Od samego rana zastanawiam się czemu jest tak zimno! Czy to znaczy, że idzie zima? 

Jak wiecie ten weekend spędziła studiując :) Zdecydowanie mnie on wykończył! W piątek pracowałam,więc byłam w domu przed 22. W sobotę zajęcia od 11:30 do 20:15 i jestem z siebie dumna, bo opuściłam sale wykładową w połowie ostatniego wykładu, czyli o godzinie 19:30. Cały dzień nie było mnie w domu. Oczywiście jeden bardzo nudny wykład wraz ze znajomą spędziłyśmy w McDonald, a kolega wpisał nas na listę :) Przez cały dzień było bardzo śmiesznie i dzięki temu przeżyłam jakoś te sześć wykładów. W niedzielę nie było, aż tak miło. Zajęcia zaczynały się od godziny ósmej, lecz ja na pierwsze ćwiczenia nie dotarłam, bo przed północą zadzwoniła do mnie mama, więc mnie obudziła. Po piętnastominutowej rozmowie nie mogłam zasnąć! Spoko, fajnie, luz! Poszłam na drugie ćwiczenia, które skończyły się godzinę wcześniej. Szybka kalkulacja czasu i decyzja: idziemy na kawę do Maca! Drugi dzień w tym cudownym miejscu i jedzenia tych niezdrowych, ale jakże pysznych rzeczy! Kolejne bardzo nudne ćwiczenia i wykład. Jak to ja, czyli nie poszłam na dwa ostatnie wykłady, bo nic by do mojego życia ani studiowania nie wniosły. 
Na następne zajęcia muszę przygotować dwie prezentacje i napisać mały referatek :) W dni wolne zabieram się do pracy! Powoli odliczam dni do sesji, bo pewnie nie zauważę jak w kalendarzu pojawi się miesiąc luty. Intuicja podpowiada mi, że wcale tak łatwo nie będzie, ale postaram się wszystko zaliczyć w pierwszym terminie.
A od grudnia zmienia mi się trochę plan :) W sobotę przychodzę na 8 do 18:30 (dochodzą mi od rana dwa ćwiczenia i znika ostatni wykład), a w niedzielę na 13 do 18:30 (odchodzą mi z rana ćwiczenia i zostają same wykłady). 

Do mojej szafy dołączyły dwie spódniczki oraz dwa kosmetyki do półki w łazience. Taka ciekawostka :)

A Wy jak spędziliście weekend? Jak Wasze studia/szkoły? Pozdrawiam cieplutko i przesyłam ogrom buziaków! 
Czytaj dalej

ĆWICZENIA: Jak zacząć?

/nie obiecam Ci poślubnych wojen i plaż, nic nie obiecam Ci i nie przeszkadzaj mi, bo tańczę/

Do bloga dochodzi kolejna seria postów, które będą dotyczyć aktywności fizycznej. Chcę, aby były dodawane, co miesiąc, bo wtedy będzie można zobaczyć jakieś efekty wylewania siódmych potów :)

Najgorzej jest zacząć. To zdanie dotyczy całego życia, bo zawsze mamy chęci, ale nie wiem jak się za to zabrać (mam tak samo!). Zawsze sobie powtarzamy "jutro zacznę", ale wiemy, że to jutro nigdy nie nadchodzi lub jest bardzo, bardzo odległym jutrem. Pisałam Wam w sierpniu o zmianach (tutaj), gdzie napisałam o tym, że będę ćwiczyć. Niestety nie zaczęłam. Miałam miliony wymówek i przekładanie z jutra na jutro, które nigdy nie nadejdzie przychodziło mi bardzo łatwo. Ciągle tylko narzekałam na boczki, które mi się porobiły. Na brzuch, który nie jest tak płaski jak kiedyś. Na nogi, które nie są tak zgrabne jak były. Narzekałam, narzekałam, narzekałam. Wczoraj coś we mnie pękło i stwierdziłam "dosyć". Czas przestać gadać tylko wziąć się do roboty. Nie chcę tyć bardziej, nie chce kupować większych spodni, nie chcę mieć fałdek na brzuchu. Chcę się czuć ze sobą dobrze. Chcę wiedzieć, że coś robię w kierunku, aby dobrze wyglądać. Chcę być kobietą zgrabną, szczupłą i zadbaną. To jest mój cel do którego dążę. 
Założyłam aparat, odwiedzam dermatologa, kupuję przeróżne kosmetyki i zaczęłam ćwiczyć po to, aby czuć się dobrze. By być dla siebie piękną
Wczoraj ćwiczyłam pół godziny z Ewą Chodakowska i było to bardzo męczące pół godziny. Jestem osobą totalnie asportową i jakakolwiek aktywność fizyczna przyprawia mnie o mdłości :) Zrobiłam sobie sześciominutowe treningi z jej kanału na YouToube. Wybrałam sobie pięć i ćwiczyłam przez pół godziny. Byłam wykończona, nie mogłam się ruszać, ale mimo wszystko czułam się szczęśliwa, bo dałam siebie wszystko :) Chociaż dzisiaj boli mnie ciało i mięśnie o których nie miałam pojęcia, nie mogę się ruszać i przekręcanie w nocy z boku na boku było katorgą to jestem z siebie bardzo dumna :) 

Postanowiłam się wczoraj zmierzyć, bo jak mówi Ewa Chodakowska waga może nam nie spać a możemy stracić w centymetrach. Dlaczego? A dlatego, iż spalimy tkankę tłuszczową i dorobimy się mięśni :) Więc waga nie spadnie, a w obwodzie będzie mniej :) Przez ćwiczenia chcę troszkę zgubić z brzucha i ud, ujędrnić ciało i je wyszczuplić :)

Moje wymiary:
Uda: 50 cm     Biodra: 86 cm       Biust: 84 cm      Talia: 70 cm

Więc drodzy czytelnicy przebierać się szybciutko w dresy i do ćwiczeń! Koniec marudzenia, narzekania. Bierzmy się do roboty! Podejmiecie wyzwanie? Na odpowiedzi czekam w komentarzach :)

Czytaj dalej

Zakupy: PAŹDZIERNIK

/a teraz już dla Ciebie jest za późno o dwanaście łez/

Na dzień dobry przepraszam i błagam o wybaczenie. Obiecuję poprawę, ale wczoraj był strasznie niesprzyjający dzień do robienia zdjęć. Wszystkie wychodziły mega żałośnie! Dzisiaj od razu jak wróciłam do domu to zrobiłam je i nawet światło mi sprzyjało. Musicie mi uwierzyć, że zrobienie w miarę dobrych zdjęć moim aparatem wymaga trochę czasu :) 

W październiku do mojej szafy nie zawitały nowe łaszki, ale do szafki w łazience kosmetyki.  Większość tych kosmetyków dotyczyła dłoni, ale zobaczcie sami :) 

Super - Pharm 8,99
Super - Pharm 4,99/ Rossman ok. 7/ Rossman ok. 7,50 
Super - Pharm ok. 8/ Rossman ok.6
Jak wiecie jestem kremomaniaczką, więc przy zobaczeniu promocji 2 w cenie 1 to nie mogłam przejść obojętnie, a dodatkowo nie miałam jeszcze styczności  z kremami do rak marki Kamill to postanowiłam się skusić :) Przy okazji kręcenia się po Super - Pharm wpadł mi o to lakier w pięknym kolorze butelkowej zieleni, czyli w sam raz na jesień. Dodatkowo zaopatrzyłam się w bazę pod lakier, która pełni też funkcję top coat, który przedłuża żywotność lakieru. Po przeczytaniu wielu recenzji o matującym top coat  nie mogłam go nie kupić. Zakupiłam nowy zmywacz oraz szklany pilniczek, bo słyszałam o nich wiele dobrego, a mojego paznokcie potrzebują ratunku, lecz o tym będzie osobny post :)

Rossman ok.12/ Super - Pharm ok.4 za szt.
Skusiłam się na szampon Gliss Kur, bo wcześniej używałam z tej serii odżywki i byłam bardzo zadowolona. Dodatkowo kupiłam dwie maseczki. Jedna to intensywna regeneracja, a druga przeznaczona do włosów suchych i zniszczonych. Jak widać na zdjęciu, jedna została już raz użyta :)

Super - Pharm 12,24/ Rossman ok.20
O płynie micelarnym z L'Oreal pisałam recenzję (o tutaj), która cieszy się powodzeniem :) Nie mam, co o nim pisać, bo kocham go nad życie! Niestety ostatnio mam trochę przesuszoną buzię, więc muszę ją jakoś nawilżyć.Zdecydowałam się na krem z Lirene (to chyba mój pierwszy produkt tej firmy), bo mój krem z Ziaji jest jeszcze za wcześnie :)


O stópki trzeba dbać zawsze, a że ja mam problem z suchymi i od czasu do czasu pękającymi piętami to muszę dbać o nie jeszcze bardziej :) Zdecydowałam się na krem z niższej półki (używałam wcześniej Scholla), bo było trochę szkoda mi kasy :) Jak na razie jestem zadowolona i przede wszystkim pachnie pięknie!

Jak widzicie moje zakupy nie były zbyt obszerne i czym chwalić to się zbytnio nie ma, ale w listopadzie planuje trochę poszaleć, więc następny zakupowy post będzie obszerniejszy. Oczywiście niektóre z tych produktów będą miały swoją recenzję w tym miesiącu, ale wszystko po kolei :) Przepraszam Was również za podawanie cen kosmetyków w przybliżeniu, bo niestety nie pamiętam cen, a paragony już dawno wyrzuciłam.  

Jakie macie plany na dzisiaj? Ja zaraz zabieram się za sprzątanie, a potem trochę poćwiczę (będzie niedługo post dotyczący ćwiczeń), pomaluję paznokcie i porobię zdjęcia na następne posty, coby  nie obudzić się z ręką w nocniku :)
Czytaj dalej

INSTA MIX #5

/miałeś przyjacielem być, o słodka ironio/

Od razu bardzo, bardzo, bardzo Was przepraszam za brak posta, który był obiecany! Miałam trochę problemów, niektórzy ludzie podnieśli mi ciśnienie i musiałam to jakoś wszystko ustabilizować i dodatkowo okazało się, że zrobione przeze mnie zdjęcia były do kitu. Post miał dotyczyć zakupów październikowych i ukarze się na blogu w poniedziałek, lekkie opóźnienie. Poza tym zauważyłam, że posty zakupowe cieszę się powodzeniem :) 

Mamy nowy miesiąc, czyli czas na zestawienie zdjęć z mojego Instagrama. Ogólnie to byłam jakoś tam mało aktywna w poprzednim miesiącu, co zdecydowanie nie jest do mnie podobne, bo dodaje tam zdjęcia jak szalona :) Sądzę, że tak mało zdjęć dodawałam, bo za dużo się nie działo. No może prócz tego, że wyszłam z dwoma starymi znajomymi na piwo jak za dawnych czasów :) 





W ogóle wczoraj umyłam włosy szamponem Aussie, o którym trochę mogliście przeczytać tutaj :) Jak szłam do pracy to wiatr ciągle zarzucał mi włosy na twarz i dzięki temu mogłam je ciągle wąchać, bo zapach po nim utrzymuje się bardo długo i jest przecudownie słodki! 

Wrócę do domu to zajrzę do mojego notesika, w którym mam napisane w jaki dzień o  czym piszę, czyli rozplanowuje sobie miesiąc by być systematyczną (a z tym u mnie na bakier). Muszę też kilka dni uzupełnić, bo mam kilka pomysłów *.* 

Zapraszam Was na mojego Instagrama oraz Twittera. Życzę Wam udanego weekendu i słyszymy się w poniedziałek :) 

Czytaj dalej