Nowy roczek już o kroczek!


Z okazji zbliżającego się wielkimi krokami
Nowego Roku 2014 życzę Wam przede wszystkim
hucznego wejścia w niego, spełnienia 
wszystkich swoich marzeń oraz wyznaczonych celów, 
których nie udało się spełnić w kończącym się już 2013 :)
Dodatkowo szampańskiej zabawy do samego rana, 
ostrożnego podpalania petard i innych wybuchowych 
środków oraz wyglądania jak milion dolarów
w tę Sylwestrową noc! 
Czytaj dalej

ORTODONTA: Co nowego?

/when you say you love me, know I love you more/

W dzisiejszym poście chciałam się z Wami podzielić dwoma niezapowiedzianymi wizytami u mojego ortodonty (tak, AŻ dwoma). Na dniach wrócę jeszcze do okresu świątecznego, a dokładnie do prezentów jakie otrzymałam :) Wracając do tematu! Założyłam aparat 6 grudnia i po trzech dniach odkleił mi się zamek, a dokładnie prawa rurka. Pierwsza awaria :) Umówiłam się na wizytę, została przyklejona i na szczęście nie musiałam nic płacić, czyli zaoszczędziłam całe 50 zł (które zostało wydane na drugiej niespodziewanej wizycie). Ortodonta powiedział, że jak będą z dołu odklejać się rurki to założy pierścień. Mam na szóstkach takie srebrne coś do czego nie trzyma się za bardzo klej. Kiedyś nosiłam aparat ruchomy i ortodontka wywierciła mi w szóstkach dziurki, a potem wypełniła czymś srebrnym :) Wszystko było fajnie, ale do czasu :) Strzelam, że to z mojej winy, bo używałam elektrycznej szczoteczki z końcówką, której nie powinno się używać do aparatów (stwierdziłam, że nic się przecież nie stanie!). Najpierw odkleiła mi się górna lewa rurka (jakieś pechowe są), a dodatkowo spadła mi gumka (którą chyba zjadłam) i dolny łuk mi wędrował. Musiałam go sobie przeciągać z jednej strony na drugą, bo wystawał i kaleczył mnie w policzek. Od tej pory szczoteczka stoi i czeka, aż zakupię końcówkę, którą będę mogła stosować do aparatu :) Niestety za wizytę musiałam zapłacić. Dodatkowo ortodonta powiedział, że do usunięcia będą czwórki albo czwórka, bo nie chce mi piłować wszystkich zębów i ich naruszać. Decyzja zostanie podjęta na tej prawidłowej wizycie, czyli 10 stycznia lub jeszcze na następnej. Po prostu miejsce, które miałam na wystająca trójkę wykorzystały zęby, aby zmniejszyć stłoczenie. Taki tego wszystkiego finał, ale dam rade by mieć piękny uśmiech! 

Muszę się spiąć, bo sesja coraz bliżej, a mam do dokończenia jedną prezentacje, zrobić jeszcze jedną, napisać referat oraz zrobić kurs angielskiego on-line :) Rozplanowałam sobie to mniej więcej jak i posty na styczeń (znaczy tematy jakimi się zajmę w styczniu). Będzie dobrze, jest dobrze! :) Pozdrawiam cieplutko i życzę udanego weekendu, bo ja niestety swój spędzę w pracy! :)
Czytaj dalej

ŻYCZONKA!



Chciałabym Wam życzyć Wesołych Świąt, 
ciepłych, pogodnych, spędzonych z rodziną!
Bogatego Mikołaja, ujrzenia pierwszej 
gwiazdki na niebie i może cudu w postaci
obfitych opadów śniegu :)



P.S. Wracam dopiero 27 XII ze zdwojoną siłą! :)


Czytaj dalej

NIESPODZIANKA, czyli paczka od Mamy :)

/I know exactly what I want this year, Santa can you hear me?/

We wtorkowy ranek przyjechała do mnie paczka z Londynu od mojej Mamy. Znalazły się tam fajne rzeczy :) Nie zrobiłam wszystkiemu zdjęć, bo w trakcie ich padła mi bateria w aparacie. Złośliwość rzeczy martwych. Co znajdywało się w paczce? Po kawie dla mojej babci oraz kuzynki, moja ukochana herbata PG, masa słodyczy, słoiczek Nutelli, wódka, żele do mycia ciała, szampony oraz dwa sweterki dla mnie i bluza dla Narzeczonego :) Co ja będę pisać! Zobaczcie sami, co tam było :)








Powyżej widzicie zdjęcia tylko tylko, co udało mi się sfotografować przed umarciem baterii (brak słodyczy, czyli najważniejszego!). Zostawiam Was dzisiaj z takim zdjęciowym postem, a sama uciekam pracować i napisać maila do wykładowcy. Do jutra! :)

Czytaj dalej

Miesięczna kuracja paznokci oraz rzęs!

/until we're rocking around the Christmas tree, until I got you sitting next to me/

Ten post do którego robiłam wczoraj zdjęcia będzie jurto, ponieważ dzisiaj mija miesiąc moich kuracji! Robiłam zdjęcia i wyczerpały mi się baterie, więc nawet nie wiem jak wyszły (z góry przepraszam jak będą beznadziejne) i okaże się to w jutrzejszym poście :) 

Miesiąc temu dodałam dwa posty dotyczące obudowy moich rzęs oraz paznokci, o których możecie poczytać tutaj i tutaj :) Zacznijmy może od paznokci. Codziennie (do tej pory w sumie) lub, co drugi dzień smarowałam je Regenerum. Nakładałam po sporej warstwie, czekałam trochę na wsiąknięcie, a potem wmasowywałam resztę w płytkę oraz w skórki. Co zauważyłam? Na pewno się mniej rozdwajają, lecz problem do końca nie zniknął, ale mam nadzieję, że przy dalszym stosowaniu się go pozbędę :) Są ciut twardsze, ale cholernie zahaczają się po bokach, co mnie w pienia i nie wiem jak mam sobie z tym poradzić. Miałam też robić sobie kąpiele w olejku rycynowym. Zrobiłam sobie ją raz i wydało mi się to jakoś obrzydliwe i nie robiłam już więcej :) Zastanawiam się, czy stan moich paznokci pokazuje, że mam niedobory jakiś witamin lub na coś choruję. Ciekawe :) Co z rzęsami? Wieczorem na przemian malowałam je olejkiem rycynowym oraz serum (jeden tydzień tym, następny drugim). Zauważyłam lekkie wzmocnienie ich i mniejsze wypadanie. Zobaczymy, co z nich będzie po dłuższym stosowaniu :) Za trzy miesiące będzie kolejny post na temat tej kuracji i może wtedy efekty będą zdumiewające!

Dzisiaj krótko, zwięźle i na temat :) Jutro kolejny post (jestem wytrwała), więc mam nadzieję, że wchodzicie na mojego bloga z zaciekawieniem. Nie wierzę, że od czerwca dodałam już ponad pięćdziesiąt postów! :) Trzymajcie się cieplutko, bo już niedługo Święta *.*
Czytaj dalej

ĆWICZENIA: Fitness

/Ci co znaleźli miłość prawdziwą, swoje szczęście odnajdą/

To już trzeci dzień pod rząd, kiedy do Was piszę! Dotrzymuje słowa i jestem z siebie cholernie dumna, ale nie o tym dzisiaj :) W poście o swoich urodzinach (o tutaj!) wspominałam Wam, że otrzymałam karnet na fitness od Narzeczonego. Zdecydowałam się na zajęcia w Centrum Medycyny Nowa Europa znajdującej się przy al. Kościuszki 106/116 w Łodzi.  Znam to miejsce, ponieważ mam tam swojego dermatologa i również kilka razy byłam u ginekologa, więc wiem co i jak. Przedstawię Wam cennik oraz jakie zajęcia się odbywają, a następnie przedstawię swoje doświadczenia :)

CENNIK
ZAJĘCIA FITNESS:
19 zł - jednorazowe wejście na zajęcia fitness dla osób ni będących członkami Klubu Nowa Europa
15 zł - jednorazowe wejście na zajęcia dla członków Klubu Nowa Europa
55 zł - karnet imienny na 4 wejście - ważny 90 dni
95 zł - karnet imienny na 8 wejść - ważny 90 dni
110 zł - karnet imienny na 10 wejść - ważny 90 dni
100 zł - karnet imienny MAX na zaj. w godz. 9.00-14.00 - ważny 30 dni
140 zł - karnet imienny MAX na zaj. w godz. 9.00-21.00 - ważny 30 dni
SIŁOWNIA:
19 zł - jednorazowe wejście na siłownie dla osób nie będących członkami Klubu Nowa Europa
13 zł - jednorazowe wejście na zajęcia dla członków Klubu Nowa Europa
45 zł - karnet imienny na 4 wejście - ważny 90 dni
85 zł - karnet imienny na 8 wejść - ważny 90 dni
120 zł - karnet imienny MAX - ważny 30 dni
ZAJĘCIA INDYWIDUALNE:
120 zł - indywidualna nauka ćwiczeń i zachować wzmacniających mięśnie KEGLA min. 1h
100 zł - zajęcia indywidualna z instruktorem min. 1h
KARTA KLUBU NOWA EUROPA
Jednorazowy koszt KARTY KLUBU NOWA EUROPA - 50 zł (25 zł dla studentów i osób po 60 r. życia)

Przez cały tydzień (pon-sob) mamy duży wybór ćwiczeń, które są podzielone na trzy kategorię: zajęcia prozdrowotne, zajęcia kształtujące oraz zajęcia kształtujące i wytrzymałościowe jak i również kilku trenerów. Zajęcie prozdrowotne: szkoła pleców, trening mięśni dna macicy (NTM), stretching, zdrowy kręgosłup, trilo chi. Zajęcia kształtujące: body wellness, shape, step&shape, zumba, pilates. Zajęcia kształtujące i wytrzymałościowe: płaski brzuch&piłki, płaski brzuch, fat burner, tbc, body ball, power fit system. Centrum posiada dwie sale (sala barcelona oraz mała sala), wyposażone jest w szatnie z szafkami, prysznice oraz przyrządy potrzebne do ćwiczeń.

Odkąd jestem szczęśliwą posiadaczką karnetu (karnet na 10 wejść) oraz karty i  mam ochotę na ćwiczenia, ale przyznaje się, że dopiero byłam tylko raz (przed świętami mega gorący okres!). Kiedy wykorzystam ten karnet chcę kupować sobie ten za 140 zł na tyle wejść ile chcę :) Jak szaleć to szaleć! W zeszły piątek byłam na zajęciach u trenerki Ani na płaskim brzuchu. Powiem szczerze, że dla osoby, która nie ćwiczy i ma zerową kondycję to ćwiczenie przez 55 minut daje popalić. Dla mnie to był straszny wysiłek, byłam cała mokra a mięśnie to mnie paliły. Nie wspomnę już o zakwasach następnego dnia rano, które utrzymywały się przez dobre trzy dni. Najbardziej zależy mi na ćwiczeniach wytrzymałościowych i kształtujących, ale nie widzę przeszkód by chodzić na zajęcia prozdrowotne :) Sądzę, że wkręcę się na dobre dopiero od stycznia, bo zaraz jadę sobie pod Kielce i do końca roku Centrum jest nieczynne. Do kwietnia chcę mieć super sylwetkę! Chcę być szczupła jak byłam rok temu, takie moje postanowienie na Nowy Rok (może zrobię post z postanowieniami, co Wy na to?). Od stycznia, co miesiąc będę dodawać posty dotyczące fitnessu i mojego kształtowania sylwetki. Może ktoś z Was się skusi i będzie się tym tutaj ze mną dzielił (np. w komentarzach). 

Lecę teraz zrobić zdjęcia do jutrzejszego postu, zetrzeć kurze (w sumie to całe mieszkanie sprzątać) oraz poukładać rzeczy w szafie, bo wypadają po otwarciu. Zapraszam na Instagrama, bo tam się dzieje ostatnio :)
Czytaj dalej

TRĄDZIK: Co nowego?

/I'm friends with the monster that's under my bed/

Witam Was ponownie w tym tygodniu :) Dzisiaj przychodzę z nowościami dotyczącymi mojej walki z upierdliwym trądzikiem! Skusiłam się na pełnowymiarowy produkt marki Bioderma z serii Sebium, a dokładnie na krem Sebium Al oraz na nowość marki Pharmaceris, czyli oczyszczający płyn bakteriostatyczny. Przejdźmy do teorii :)

Sebium Al jest to preparat pielęgnacyjny do skóry z trądzikowymi stanami zapalnymi.
Wskazania i zalecenia:
*Skóra tłusta i mieszana ze skłonnością do trądziku.
*Jako uzupełnienie kuracji dermatologicznych lub w monoterapii w przypadku łagodnego trądziku ze zmianami zapalnymi.
Właściwości i działanie:
*Przyspiesza usuwanie zmian trądzikowych dzięki unikalnemu, wielokrotnemu działaniu.
*Hamuje rozwój odpowiedzialnych za stany zapalne P.ances dzięki zastosowaniu glukonianu cynku.
*Reguluje ilość wydzielanego łoju i niweluje efekt błyszczenia się skóry.
*Opatentowany kompleks Fluidactiv zapobiega gęstnieniu sebum i zatykania się porów.
*Ogranicza ryzyko powstawania blizn potrądzikowych.
*Złuszcza i wygładza naskórek, poprawia wygląd skóry.
*Ma lekką, nietłustą konsystencję.
Zalecane jest stosowanie go 1 lub 2 razy dziennie po dokładnym oczyszczeniu całej twarzy (stosuję go tylko wieczorem) i można go stosować jako baza pod makijaż, lecz ja pod makijaż używam czegoś innego. W opakowaniu mamy 30 ml za około 56 zł, czyli całkiem sporo. Za tym kremem trochę schodziłam, a okazało się, że mam go pod nosem w Cosmedica Apteka

Oczyszczający płyn bakteriostatyczny Pharmaceris pochodzi z serii T, czyli trądzik. Całkowicie eliminuje i hamuje namnażanie bakterii oraz posiada 2% kwasu migdałowego.
Wskazania:
Preparat przeznaczony do przemywania skóry trądzikowej z umiarkowanymi i intensywnymi zmianami zapalnymi z tendencją do błyszczenia, powstawania blizn i przebarwień potrądzikowych. Dedykowany do obszarów skóry najczęściej narażonych na występowanie trądzika, również profilaktycznie.
Działanie:
Specjalistyczny płyn odznacza się silnym działaniem bakteriostatycznym hamując całkowicie rozwój bakterii i proces powstawania zmian trądzikowych. Głęboko oczyszcza skórę i działa regulujący na wydzielanie sebum zapobiegając namnażając się bakterii i powstawaniu nowych niedoskonałości. Kwas migdałowy złuszcza martwe komórki naskórka umożliwiając fizjologiczne odblokowanie porów. Usuwa nadmierne zgrubienia wygładzając skórę. Stymuluje skórę do regeneracji i odnowy. Ekstrakt z cytryny i Fruit-peel  działają rozjaśniająco na przebarwienia wyrównując koloryt skóry. Preparat nie powoduje przesuszenia skóry, idealnie przygotowując skórą do dalszych zabiegów pielęgnacyjnych. Używam tego produktu do przemywania skóry na plecach. W butelce znajduje się 190 ml produktu za około 35 zł.

Trochę więcej o ich działaniu będę mogła powiedzieć Wam za miesiąc, a dzisiaj jest tylko taki post teoretyczny o tym, co doszło do mojej kuracji. Do usłyszenia jutro, a teraz lecę do Tesco kupić kilka rzeczny. Potem spacer z psem, powieszenie prania, szukanie informacji do referatu i czekanie na Narzeczonego. Na jutro planuje dalsze sprzątanie mieszkania oraz pakowanie prezentów, nie mogę się doczekać! A już w niedzielę jedziemy do Końskich. Życzę Wam udanego wieczoru, odpoczywajcie! :) 
Czytaj dalej

SHINYBOX: Grudzień

/shining bright like a diamond like a diamond/


Może nie będę zbyt oryginalna, ale bardzo chcę się Wam pochwalić moim pierwszym pudełkiem ShinyBox! Pewnie już masa blogerek dodała posty dotyczące grudniowych pudełek :) Dlaczego zdecydowałam się na zamówienie? Od dłuższego czasu przeglądam strony Shiny oraz Glossy, czytałam oferty, patrzyłam na poprzednie pudełka i stwierdziłam, że większość tych kosmetyków jest trafionych w moje gusta i by się przydały, tak po prostu.  Z tych dwóch firm zawsze ShinyBox było według mnie lepsze i dlatego się zdecydowałam na zamówienie pojedynczego pudełka. Postanowiłam w końcu sobie zamówić :) 


Powyżej możecie zobaczyć zawartość pudełka, z którego jestem bardzo zadowolona. Tylko jeden produkt nie był pełnowymiarowy :) Z Organique dostałam peeling enzymatyczny, który na dniach zamierzam wypróbować i nie mogę się doczekać, gdyż jest to pierwszy mój produkt tej firmy! Krem do rąk używam i bardzo przypadł mi do gustu, a poza tym jestem uzależniona od kremów! Spray termoochronny już miał swój debiut, a w połączeniu z jedwabiem wypada idealnie, bo włosy są mega miękkie. Bibułki matujące w końcu trafiły do mojej kosmetyczki, bo jakoś nie mogłam się wcześniej zebrać do ich zakupu. Jedynie nie pasuje mi za bardzo błyszczyk, gdyż nie używam takich kleistych mazideł do ust :) Dodatkowo w pudełku znalazło się kilka próbek oraz dwa kupony zniżkowe do sklepów internetowych. 



Nie ukrywam, że ten post miał być w sobotę, ale internet w pracy nie działał, niestety. Teraz posty będą ukazywać się na blogu codziennie, aż do soboty! Trochę Was rozpieszczę :) Dzisiaj z Narzeczonym dokupiliśmy resztę prezentów oraz coś dla siebie, ale wszystko zobaczycie w poście dotyczącym zakupów grudniowych. I to tyle na dzisiaj, bo zaraz wybieram się do babci, więc życzę Wam udanego dnia i przesyłam buziaczki! 
Czytaj dalej

URODZINKI!

/ty masz dwadzieścia lat, ja mam dwadzieścia lat przed nami siódme niebo/

Jestem już po urodzinach na które czekam cały rok z niecierpliwością. Na świat przyszłam dokładnie dwadzieścia lat temu w Mikołajki, czyli 6 grudnia. Dużo ludzi twierdzi, że to super, bo dwa prezenty dostaję, ale tak nie było i nie jest, a pewne też nie będzie :) Jestem jedną z tych wielu ludzi, którzy urodzili się tego fajnego dnia. Chociaż to trochę do kitu, że tak długo się na nie czeka, kiedy wszyscy są już po i dawno zapomnieli, że je świętowali. Nie wiedziałam, co tego dnia będę robić. Nie wiedziałam również, co zaplanował Narzeczony. Zaś wiedziałam jedno: jadę do ortodonty założyć aparat. Rano dostałam informacje, że mogę sobie wybrać, co chcę dostać na prezent. Wybrałam karnet na fitness (o tym trochę będzie w weekend), więc chudnięcie i ujędrnianie pójdzie pełną parą. Cały dzień wiało i padał śnieg z czego się ciesze, bo bardzo chciałam mieć białe urodziny (chociaż tylko skoro Święta mają być na plusie i bez śniegu). Jedną rzeczą, którą musieliśmy zrobić na pewno to zakup zimowych butów dla Narzeczonego. Trochę się pokręciliśmy, chociaż i tak wrócił po te, które pokazałam mu za pierwszym razem. Wiedziałam, że je kupimy i serio nie wiem po, co tyle chodziliśmy za nimi :) Po zakupach pojechaliśmy na jedzonko, czyli to co lubimy najbardziej. Krzysztof zaprosił mnie do restauracji, do której chciał iść bardzo dawno temu, lecz nie było nigdy po drodze. Restauracja El Toro serwuje jedzenie hiszpańskie. Zdecydowaliśmy się na grillowany filet z kurczaka zapiekany z suszonymi pomidorami i kozim serem, a do tego było trochę cukinii (albo bakłażana) oraz papryczki również grillowana z przyprawami i pieczone ziemniaczki. Mówię Wam, place lizać! Spędziliśmy tam trochę czasu, a potem do domu. W ciągu całego dnia byłam w domu może pół godziny. Ortodonta, a potem u mojej kuzynki małe świętowanie. Najważniejsze w trakcie urodzin nie są dla mnie prezenty, lecz pamięć i życzenia najbliższych mi osób, bo to one najbardziej mnie cieszą. Dostałam dużo życzeń telefonicznych, smsowych oraz tych wirtualnych (np. Facebook lub Twitter). Nawet zadzwonił do mnie mój pierwszy chłopak. Wyobrażacie sobie, że on po tylu latach nadal pamięta! Przerażające trochę! Uważam, że ten dzień był bardzo mile spędzony, ale za rok (będzie oczko) zamierzam trochę poszaleć. Może gdzieś pojechać na urodziny z Narzeczony. Praga, Paryż, Wenecja.... Marzenia, ale marzyć trzeba by w tym świecie nie zwariować :)

Odliczam dni do Świąt, bo coraz bliżej. Muszę kupić prezent Narzeczonemu jeszcze, ale ciągle zastanawiam się kiedy, bo już wiem, co :) Życzę Wam dzisiaj udanego dnia oraz opadów śniegu *.* 
Instagram oraz Twitter nadal aktywne! 
Czytaj dalej

STUDIA

/so sing me to sleep tonight and don't bring me back to life/

Miniony weekend był jednym z tych, który powinnam spędzić na uczelni. Powinnam, to bardzo dobre słowo, wręcz odpowiednie, idealne. Jak wiecie (albo i nie wiecie) w Mikołajkowy piątek miałam ortodontę oraz urodzinki (o tym troszkę jutro). Obchodziłam już dwudziestkę, koniec z -naście. Smutek, żal i wielkie krokodyle łzy. W planach miałam powrót po ortodoncie do domu, lecz Narzeczony pojechał do mojej kuzynki, a potem ja dojechałam. Powiem krótko: uczciłam je (chyba za bardzo). Nie będę się rozwodzić nad tym, co piłam i ile piłam oraz, czy dobrze czy źle, że pije alkohol. Ten trunek jest dla ludzi, a ja czasem lubię się napić. Zresetować. Nieważne, nie o tym! W sobotę rano słyszałam budzik, lecz go zignorowałam (kto by szedł na kacu na zajęcia w dodatku na ósmą rano? no na pewno nie ja!). Obudziłam się jakoś chyba około dziesiątej i byłam totalnie nie do życia, więc sobotnie zajęcia sobie odpuściłam. Pomijam fakt, że na ćwiczeniach z zarządzania kryzysowego nie byłam cztery razy, więc się okaże przy zaliczeniu czy będzie z tego problem. Koleś który je prowadzi jest tak nudy i usypia, a w dodatku ćwiczenia są o ósmej rano. W niedzielę poszłam na jeden wykład (mam trzy wykłady), bo reszta nuda i takie falki z olejem. Dowiedziałam się, że musimy zrobić prezentację (kolejną z resztą),  która będzie zaliczeniem (mniej do nauki w czasie sesji). Jeszcze mam do zrobienia na za dwa tygodnie prezentacje (była dla chętnych, jestem głupia) oraz referat (jedną stronę A4 piszę od początku listopada, jestem mistrzem), więc muszę się sprężyć, bo czas ucieknie mi przez place i obudzę się z przysłowiową ręką w nocniku. Wracając do soboty to cały dzień przeleżałam, czułam się jak kapeć albo placek. W niedzielę po powrocie piekłam ciastka, które średnio mi wyszły oraz robiłam obiad, a potem się leniłam. A nie, sorki! Oglądałam ostatnią cześć sagi Zmierzch, znaczy tą drugą tej ostatniej, bo jej nie widziałam. Może być, bez szału, dupy nie urywa. 

Jak tam aparacik na dole? Obciera, wkurza mnie ta sprężynka. Rano odkleił mi się ostatni zamek (tzw. rurka) i dopiero zostanie przyklejona w piątek, bo wtedy jest ortodonta w przychodzi. Suuuper! Widzę małe postępy, ale chcę większe :) Do środy jestem w pracy, potem dwa dni wolnego i weekend znowu w pracy, ale się cieszę. Chciałam Wam powiedzieć, że zamówiłam swoje pierwsze pudełeczko ShinyBox, więc się nim pochwalę jak dojdzie (od środy wysyłka). Pod koniec pracy muszę wskoczyć do Super - Pharm kupić podkład, a waham się między Revlon Colorstay a Bourjois Healthy Mix, a obydwa są w promocji do środy. Trzymajcie się cieplutko, robaczki :)
Czytaj dalej

ORTODONTA: Co nowego?

/we say goodbye in the pouring rain/


W piątek byłam u ortodonty na założenie dolnego aparatu i przy okazji zmieniłam sobie gumki na zielone (tak świątecznie). Co się zadziało u góry? Zęby z lewej strony się przesuwają, co sama zauważyłam! Jak powiedział ortodonta "dzieje się, dzieje". Niestety również mnie zasmucił! Otóż na 80% będę musiała usnąć jedną albo dwie czwórki, bo jak nie usunę czwórki z prawej strony to ta trójka mi nie zejdzie. Powiedział, że jakby ta czwórka już była usunięta to trójka byłaby na swoim miejscu. W sumie to stwierdziłam, że możemy wyrywać, bo już mi to bez różnicy. Na dół przykleił mi zamki na trójki, piątki oraz szóstki (czwórek nie mam) i założył mi taki dziwny łuk! Do trójek mam taką sprężynkę, bo trzeba je dalej przesunąć na te dziurki po zębach. Tak mnie to wkurza i ociera, że sobie nie radzę! Przyklejam wosk to on za chwilę się przesuwa, a od wczorajszego wieczora opatulam to folią spożywczą. Nie pytajcie :) Cholernie bolą mnie zęby na dole (trójki najbardziej) oraz trochę góra, co jest dziwne, bo tylko zmieniłam gumeczki. Mam pokaleczoną paszczę od wewnątrz, ale dla piękności trzeba cierpieć! Przyzwyczaję się, kiedyś. Następną wizytę mam 10 stycznia 2014 :) Tak prezentuje się ta cała sprężynka. Narzeczony stwierdził, że powkładał mi jakieś druty :) Idę wziąć tabletkę przeciwbólową i zmykam na zajęcia, a poza zajęciach przychodzi przyjaciółka!

Czytaj dalej

INSTA MIX #6

/jesteś sam gdy zapada zmrok, będziesz sam gdy Twe życie przeminie/ 

Listopad należał to tych miesięcy, który nie był zbyt chętny do fotografowania :) Chociaż był to raj dla tzw. selfików :) Większość miesiąca spędziłam na leniuchowaniu w każdy wolny dzień od pracy. Była też praca, studia a nawet miałam czas na wyjście ze znajomymi! Odwiedziłam kuzynkę, pochodziłam w kaloszkach... I tyle, nic nadzwyczajnego się nie działo, niestety! 





***
Wiem, że ten post miał się ukazać wczoraj, lecz wczoraj byłam wyrwać dwie czwórki. Po powrocie do domu miałam pół twarzy zdrętwiałej, bo działało znieczulenie i do wieczora byłam nie do życia. Zdecydowanie nie byłam w stanie siedzieć przy komputerze, więc postanowiłam sobie poleżeć i odpocząć. Najgorsze było to, że najpierw musiałam jechać do Zgierza po nowe skierowanie. Stałam na przystanku ponad dwadzieścia minut i czekałam na tramwaj ( przy okazji zmarzłam), którym jechałam z jakieś pół godziny tylko po to aby wejść do przychodni na całe pięć minut! Żeby dostać się z powrotem do Łodzi czekałam na autobus ponad dwadzieścia minut i również zmarzłam. Stomatolog, poczekalnia, znieczulenie i za chwilę rwanie. Za wyrwanie dwóch zębów zapłaciłam 250 zł, czyli o 50 zł mniej niż ostatnio, jedyny plus tego całego przedsięwzięcia :) Bez dwóch dolnych zębów czuje się dziwnie, bolą mnie miejsca po ukłuciu ze znieczuleniem. Chciałabym, aby to głupie uczucie już przeszło! W piątek mam wizytę, ale wczoraj w recepcji poprosiłam o przełożenie jej na za tydzień, ale wszystkiego dowiem się dzisiaj. Nie wiadomo, czy jeden z pacjentów z przyszłego piątku zgodzi się na przełożenie wizyty na ten. Czekam na telefon, który ma być pod wieczór. W sumie to już chciałbym założyć ten aparat, mieć ten ból z głowy i czekać na efekty, lecz nie można mieć wszystkiego od razu! 
Czytaj dalej

Zakupy: LISTOPAD

/I could drag you from the ocean, I could pull you from the fire/

Jak tytuł wskazuje dzisiaj będzie o zakupach w listopadzie, których było bardzo malutko :) Przede wszystkim chce przeprosić za małe opóźnienie z tym postem, ale praca i kilka rzeczy do zrobienia spowodowały brak czasu na dorobienie zdjęć, ale już nadrabiam. W listopadzie musiałam dołożyć pieniądze do aparatu na dolną szczękę, więc coś za coś :) Kupiłam jedynie cztery rzeczy i wydałam na nie niecałe sto pięćdziesiąt złoty.  Mam nadzieję, że w grudniu oraz po Nowym Roku odbije sobie to oszczędzanie i trochę poszaleje, a nie ukrywam, że przytuliłabym kilka nowych rzeczy do mojej szafy :) Dobrze, starczy. Co zakupiłam? Dwie rzeczy kosmetyczne oraz dwie rzeczy do mojej szafy.

Po pierwsze! Postanowiłam kupić sobie eyeliner w pisaku, bo moim marzeniem jest nauczenie się idealnej kreski. Takiej pięknej, czarnej! Niestety mam dwie lewe ręce, więc eyeliner w pędzelku pomaszerował do mojej kuzynki i ona go tam zużyje, nic się nie zmarnuje :) Produkt jest marki L'Oreal zwany Super Liner Perfect Silm za który zapłaciłam 26,39 gr (cena -20%),  normalnie kosztuje ok. 32 zł ;) Będzie recenzja! 
Skończyła mi się moja prawa ręka, czyli płyn micelarny z Biodermy. Zdecydowałam się na zakup większej butli, bo wyjdzie mi to taniej niż kupno dwóch mniejszych, chociaż i tak jest to całkiem drogi produkt, a dodatkowo była promocja w Super-Pharm. Jak tu się nie skusić? W grudniu planuje zakup dwóch produktów do walczenia z moim trądzikiem, więc będzie upgrade postów dotyczących leczenia, a jeden z kosmetyków będzie właśnie z Biodermy, ale wszystkiego dowiecie się na dniach :) Do mojej szafy dołączyły dwie spódniczki. Ogólnie chciałabym, aby moja szafa zmieniła się na bardziej kobiecą, elegancką z klasą :) Troszkę rzeczy muszę do niej dokupić i przede wszystkim chyba zrobić listę takich rzeczy, które nigdy nie wyjdą z mody. Wracając do zakupu! W sumie odkupiłam dwie spódniczki od znajomej za 60 zł, czyli tyle co nic. Obydwie pochodzą ze sklepu Zara. Różowa cudownie leży, ma trochę śladów użytkowania i jest z grubszego materiału, więc na jesień/zima w sam raz z grubymi czarnymi rajstopami. Natomiast miętowa jest jeszcze z metką (kosztowała 199 zł, a na promocji 79 zł), ale muszę się zwęzić. Niby jest to rozmiar S, ale lekko jest za luźna na biodrach, ale od czego mamy krawców? Pewnie zadebiutuje bliżej wiosny w połączeniu z jakimś białym podkoszulkiem czy koszulą, się okaże :)























Czytaj dalej