Zakupy: LISTOPAD

Udostępnij ten post

/I could drag you from the ocean, I could pull you from the fire/

Jak tytuł wskazuje dzisiaj będzie o zakupach w listopadzie, których było bardzo malutko :) Przede wszystkim chce przeprosić za małe opóźnienie z tym postem, ale praca i kilka rzeczy do zrobienia spowodowały brak czasu na dorobienie zdjęć, ale już nadrabiam. W listopadzie musiałam dołożyć pieniądze do aparatu na dolną szczękę, więc coś za coś :) Kupiłam jedynie cztery rzeczy i wydałam na nie niecałe sto pięćdziesiąt złoty.  Mam nadzieję, że w grudniu oraz po Nowym Roku odbije sobie to oszczędzanie i trochę poszaleje, a nie ukrywam, że przytuliłabym kilka nowych rzeczy do mojej szafy :) Dobrze, starczy. Co zakupiłam? Dwie rzeczy kosmetyczne oraz dwie rzeczy do mojej szafy.

Po pierwsze! Postanowiłam kupić sobie eyeliner w pisaku, bo moim marzeniem jest nauczenie się idealnej kreski. Takiej pięknej, czarnej! Niestety mam dwie lewe ręce, więc eyeliner w pędzelku pomaszerował do mojej kuzynki i ona go tam zużyje, nic się nie zmarnuje :) Produkt jest marki L'Oreal zwany Super Liner Perfect Silm za który zapłaciłam 26,39 gr (cena -20%),  normalnie kosztuje ok. 32 zł ;) Będzie recenzja! 
Skończyła mi się moja prawa ręka, czyli płyn micelarny z Biodermy. Zdecydowałam się na zakup większej butli, bo wyjdzie mi to taniej niż kupno dwóch mniejszych, chociaż i tak jest to całkiem drogi produkt, a dodatkowo była promocja w Super-Pharm. Jak tu się nie skusić? W grudniu planuje zakup dwóch produktów do walczenia z moim trądzikiem, więc będzie upgrade postów dotyczących leczenia, a jeden z kosmetyków będzie właśnie z Biodermy, ale wszystkiego dowiecie się na dniach :) Do mojej szafy dołączyły dwie spódniczki. Ogólnie chciałabym, aby moja szafa zmieniła się na bardziej kobiecą, elegancką z klasą :) Troszkę rzeczy muszę do niej dokupić i przede wszystkim chyba zrobić listę takich rzeczy, które nigdy nie wyjdą z mody. Wracając do zakupu! W sumie odkupiłam dwie spódniczki od znajomej za 60 zł, czyli tyle co nic. Obydwie pochodzą ze sklepu Zara. Różowa cudownie leży, ma trochę śladów użytkowania i jest z grubszego materiału, więc na jesień/zima w sam raz z grubymi czarnymi rajstopami. Natomiast miętowa jest jeszcze z metką (kosztowała 199 zł, a na promocji 79 zł), ale muszę się zwęzić. Niby jest to rozmiar S, ale lekko jest za luźna na biodrach, ale od czego mamy krawców? Pewnie zadebiutuje bliżej wiosny w połączeniu z jakimś białym podkoszulkiem czy koszulą, się okaże :)























Brak komentarzy :

Prześlij komentarz