RECENZJA: Bourjois 123 Perfect Foundation

Udostępnij ten post

/I got this feeling on the summer day when  you were gone/

Długo szukałam jakiegoś sensownego podkładu i nawet byłam gotowa w Douglasie kupić podkład marki Clinique za 150 zł, ale po dostaniu próbki opamiętałam się. Jest to mój pierwszy produkt marki Bourjois i na pewno nie jest on ostatnim, bo w planach mam zakup różu :) Może nie jest tym moim wymarzonym (serio mam za duże wymagania), ale zdecydowanie jest wart uwagi, a dlaczego dowiecie się w dalszej części postu!

Opis produktu:
Pierwszy podkład, który posiada trzy pigmenty korygujące cerę. Pożegnaj się z ziemistą cerą i zaczerwieniami.
1) Żółte pigmenty - redukują cienie pod oczami.
2) Fioletowe pigmenty - świeża cera bez plamek i piegów.
3) Zielone pigmenty - maskuje popękane naczynka i czerwone ślady po trądziku.
Podkład jest lekko matujący, długotrwale nawilżający oraz posiada SPF 10. 
Cena: ok. 55 zł/ 50 ml (swój kupiłam za 35,69 zł w promocji)

Co ja na to?
Kupiłam go jakoś w połowie grudnia, więc na jego temat mogę się śmiało wypowiadać ;) Mam najjaśniejszy odcień - Vanille Clair nr 51 - jest dla mnie idealny, ładnie się stapia z kolorem szyi. Opakowanie jest szklane z pompką i plastikową nakrywką, więc jest łatwy w użyciu i higieniczny. Jedyny jego mankament to fakt, że napis Bourjois się starł. Konsystencja jest jego lekka, w sam raz - nie za rzadka, nie za gęsta. Zapach zdecydowanie chemiczny, ale mnie on nie przeszkadza, a nawet uważam go za ładny. Skusiłam się na niego dzięki zawartości trzech korygujących pigmentów, bo moja cera nie jest idealna, a chcę aby na taką wyglądała. Kryje średnio, bo jednak niektóre moje czerwone krostki widać nadal, ale na pewno dzięki niemu delikatniej rzucają się w oczy. Czy nawilża? Nie wydaje mi się, bo wręcz uwydatnia suche skórki, a ja w zimie mam je, co chwila i nawet kremy mega nawilżające średnio sobie radzą. Jak mam dni, kiedy moja cera jest i nawilżona i bez krostek to sprawdza się po prostu idealnie, więc to jest powód mojej sympatii do niego. Jak z tymi pigmentami? Na pewno okolica moich oczu jest ładnie rozświetlona, nie widać zmęczenia. Buzia po aplikacji wygląda na świeżą i wypoczętą, a taki efekt każda z nas lubi :) Ślady po trądziku są ukryte, ale na nowe krostki dodatkowo korektor musi iść, bo nie radzi sobie z nimi dobrze jak wspominałam z resztą wcześniej. Plusem jest fakt, że ma w sobie SPF 10, bo dodatkowo chroni nas przed szkodliwym działaniem promieni słonecznych. Jak z trwałością? Na opakowaniu jest napisane, że trzyma się do 16 h. Nie wiem, czy wytrzymuje tyle ile producent obiecuje, ale ja po pracy (pracuję 11h) jak zmywam makijaż mam jego ślad na waciku, czyli wytrzymuje. Pod koniec dnia jego krycie jest już średnie, ale nadal jest i oczywiście puder do czegoś również służy :) Podkład nie ciemnieje (przynajmniej u mnie), nie waży się, nie tworzy efektu maski, matuje. 

Jak możecie zauważyć jest podkładem dobrym, lecz nie idealnym! Wydaje mi się, że jak na produkt marki drogeryjnej jest w sam raz i na pewno do niego wrócę (dopóki nie znajdę tego wymarzonego). Jeśli szukacie czegoś lekkiego, co wygląda naturalnie to POLECAM ten produkt, zdecydowanie! 

P.S. Wiedziałyście, że ponoć kosmetyki marki Bourjois są produkowane w tym samym miejscu, co kosmetyki Chanel? Ponoć mają nawet niektóre kolory do siebie zbliżone (np. róże) :)

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz