RECENZJA: L'Oreal Super Liner Perfect Silm

Udostępnij ten post

/I'll stand by you, won't let nobody hurt you/

Dzisiaj na tapecie mamy eyeliner w pisaku, którym ponoć posługuje się łatwiej niż tymi w pędzelku ;)

Posiada on idealnie wyprofilowaną końcówkę (wybaczcie, ale zapomniałam w  końcu zrobić jej zdjęcia) o średnicy 4 mm, którą można zrobić łatwą i perfekcyjną grubą lub cienką kreskę. Eyeliner jest niesamowicie trwały, kreska nie potrzebuje poprawek w ciągu dnia. Dodatkowo jego skoncentrowana formuła z wysoką zawartością pigmentu zapewnia głęboką i lśniącą czerń. Za 7 g produktu zapłacimy ok. 30 zł, ale ja akurat kupiłam go na promocji w Super-Pharm (bo gdzie niby indziej :)) za 26 złoty z groszem :) 
Jak ja się do tego odnoszę? Zacznijmy od początku! Zgadzam się, że mam super aplikator i na prawdę taka łamaga jak ja zrobi ładną kreskę (w końcu!). Nasza kreska może być cienka jak i gruba, bardzo łatwo
się operuje pisakiem ;) Z trwałością się zgadzam i nawet poprę to doświadczeniem ze swojego życia. Na Sylwestra zaszalałam i zrobiłam sobie kreseczkę, a potem nie zmyłam makijażu o czym Wam już pisałam. Ciekawe było to, że kreska nadal tam była, bardziej szara niż czarna i z prześwitami, ale była! Trwałość się zgadza jak najbardziej. Raczej nie potrzebuje poprawek w ciągu dnia, ale ciężko mi stwierdzić, bo ja i tak nie poprawiam makijażu. Dobra, czasem się przypudruje, ale tylko wtedy, kiedy mam jakieś świecące diody ;) Co do koloru to jak najbardziej jest to czerń, która jest czernią a nie np. szarością czymś tam. Powiem Wam, że jestem z tego produktu bardzo zadowolona i jest to jeden z moich lepszych zakupów. W końcu jest to idealne rozwiązanie dla osób, które eyeliner w pędzelku przeraża (jak mnie!), a każdy błąd łatwo poprawić. Zapomniałam wspomnieć, że się nie odbija, więc jest cudowny. Polecam, polecam, polecam! A na koniec dodaje zdjęcie, gdzie widać kreskę nim namalowaną (nie zwracajcie uwagi na wory pod oczami). Okej, jeszcze nie nauczyłam się tzw. jaskółek, ale i do tego dojdę kiedyś ;) 


Zdjęcie było robione telefonem przed imprezą, więc jakość nie powala ;) Radzicie sobie z kreskami? Ile zajęło Wam opanowanie robienia idealnych kresek na powiekach? A może używałyście tego produktu? 

2 komentarze :

  1. zdecydowanie wolę eyelinery w pisaku, pędzelkiem kreski ani trochę mi nie wychodzą :D
    zapraszam na bloga i do obserwowania :)
    ja obserwuję ! :D www.chwilobadzwieczna.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tak samo jak u mnie :) Swój w pędzelku oddałam kuzynce, bo szkoda było wyrzucać całe opakowanie ;)

      Usuń