TRĄDZIK: Zabiegi kosmetyczne

Udostępnij ten post

/I think we'll never change and our hearts will always separate/

Wczoraj w końcu udało mi się dotrzeć do kosmetyczki na drugi zabieg polskiego peelingu ziołowego. Dlaczego w końcu? Otóż najpierw miałam iść 21 lutego, ale musiałam być w pracy, ponieważ moja zmienniczka jednak miała rehabilitacje. Przełożyłam ją na 20 lutego, bo czwartek miałam wolny, ale Kasia się rozchorowała i znowu nici z tego. Udało nam się spotkać wczoraj, czyli  25 lutego :) Wczorajszy zabieg był dużo mocniejszy niż za pierwszym razem, odczuwałam mega dyskomfort. Procedura zawsze jest taka sama: oczyszczamy twarz, nakładamy na 10 minut maskę rozpulchniającą, po 10 minutach ją zmywamy i nakładamy zioła z czymś tam, zostawiamy tak na 5 minut, następnie robimy masaż tymi ziołami (nic przyjemnego, takie szorowanie), dokładamy resztę ziół i robimy kompres, który jest nasączony środkiem kojącym i przez 20 minut leżmy (dodatkowo, co jakiś czas kosmetyczka dolewa tego środka, bo pieczenie jest nie do wytrzymania), a na koniec zmywamy to wszystko i jesteśmy bordowi :) Zabieg trwał niecałe dwie godziny. Po ostatnim peelingu rumień do wieczora zniknął, a po wczoraj utrzymuje się do chwili obecnej. Jeszcze zdążymy zrobić trzeci przed moim urlopem, więc będzie super. Pomijam fakt, że po pierwszym już było widać zmiany. Twarz była bardziej wygładzona, wszystkie stany zapalane z żuchwy się pogoiły, a nowe znikały w ciągu dwóch dni. Wiem, że teraz będzie jeszcze lepiej i zdecydowanie zabiegi u kosmetyczki były jedną z moich lepszych decyzji :) Koszt oczywiście 150 zł jak ostatnio, a za jakiś tydzień czeka mnie zabieg dołuszczający. Poniżej przedstawiam Wam zdjęcie jak aktualnie prezentuje się moja twarz i wyszłam na nim bardzo niekorzystnie. A! Kasia zrobiła mi wczoraj zdjęcie żuchwy przed zabiegiem, więc od niej je wezmę i przy podsumowaniu je dorzucę :)


Co u mnie? Wszystko w porządku :) W poniedziałek byłam na rozmowie kwalifikacyjnej na inne stanowisko w pracy i zobaczymy, co z tego będzie. Odpowiedź ma być w ciągu 2-3 tygodni, więc trochę czekania jednak jest i jestem dobrych myśli, a Wy trzymajcie kciuki by się wszystko udało. W przyszłym tygodniu mam plan wykonać zdjęcia koniecznie potrzebne do zmian, które tutaj zajdą i jednak wszystko się uda przed moim urlopem :) Jestem ostatnio bardzo pozytywie nastawiona do wszystkiego, a to pewnie przez piękną pogodę. Życzę Wam miłego dnia i koniecznie idźcie na jakiś spacer! 

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz