Zakupy: ROSSMANOWE -49%

Udostępnij ten post

/I saw the flames burn out in your eyes/

Jak wiecie od 22 kwietnia do 11 maja trwała promocja w drogeriach Rossmann sięgająca prawie pięćdziesięciu procent. Można oszaleć, co? By nie zwariować i nie kupić wszystkiego stworzyłam sobie listę kosmetyków, które bym chciała wypróbować lub kupić z własnej próżności (tutaj pościk) :) Oczywiście te osoby, które śledzą fanpage bloga wiedzą, co trafiło do mojego zakupowego koszyka. 

W pierwszym tygodniu trwania promocji, zniżką zostały objęte produkty do twarz, czyli różne, bronzery, podkłady, pudry i korektory. Ze względu na to, że mój aktualny korektor oraz podkład nie spełniał do końca moich oczekiwań, postanowiłam wyposażyć się w nowy zestaw. Padło na L'Oreal the foundation True Match i jak na razie jest dobrze :) Z tego, co kojarzę obydwa produkty mam w najjaśniejszym kolorze jaki jest dostępny w drogerii.


Następny tydzień to produkty do oczu. Tutaj zdecydowałam się na dwa tusze oraz cień do powiek. Niestety nie udało mi się nigdzie dostać cielistej kredki z MaxFactor, więc kupię sobie ją w regularnej cenie. Wydaje mi się, że nie które kobiety to koczowały pod tymi Rossmannami by wszystko wykupić! Aktualnie używam tuszu z Lovley i też na razie jest dobrze (będzie więcej o tym produkcie) :) 


Ostatni tydzień obejmował produkty do ust oraz paznokci. Zdecydowałam się w końcu na dwie pomadki z Rimmel. Jedna jest z serii moistrue renew, a druga lasting finish. Pierwsza jest w kolorze czerwienie, lecz wpadającej w pomarańcz. To już moja trzecie czerwień w zbiorach i zastanawiam się po, co mi kolejna. Nie noszę ich na co dzień, bo nie mogę się przekonać do siebie w tak odważnych kolorach. Może jeszcze zmienię zdanie. Druga to brudny róż, czego nie widać na zdjęciu. Jest matowa i trochę tempa w nakładaniu, więc pędzelek idzie w ruch. Pomimo tego obydwa kolory są piękne, więc mam nadzieję, że będą noszę z przyjemnością. Oczywiście najpierw muszę doprowadzić swoje usta do stanu używalności. Rozważałam jeszcze kupno konturówek, lecz odłożyłam ich zakup na następny raz lub po prostu przy jakieś okazji. 




Podsumowując, moje zakupy były skromne i raczej przemyślane. Jedynie dodatkowy tusz i cień wpadły do koszyka w szale promocji, bo nie mogłam sobie odmówić. Pocieszające jest to, że nie przekroczyłam stu złoty na zakup powyższych produktów. Poniżej dokładne ceny kosmetyków przed zniżką i po zniżce: 
Cena podkładu: 58,79 - 28,81 = 29,98 zł
Cena korektora: 34,39 - 16,85 = 17,54 zł

Cena tuszu z Lovley: 8,99 - 4,41 = 4,58
Cena tuszu z Maybelline: 21,59 - 10,58 = 11,01
Cena cienia: 7,99 - 3,91 = 4,08
Cena pomadki (1): 26,99 - 13,22 = 13,77
Cena pomadki (2): 20,49 - 10,05 = 10,44
RAZEM: 91,30 zł (bez promocji wyszło by 179,23 złote, czyli zaoszczędziłam 87,93 złote).

+ Zapraszam Was na FanPage bloga -> www.facebook.com/maratovelove

4 komentarze :

  1. Chyba jest mała pomyłka w dacie bo dziś jest dopiero 23 kwietnia więc według notki akcja zaczęła się wczoraj :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proponuję spojrzeć na rok ;)

      Usuń
    2. Ouuuu, mój błąd :D

      Usuń
    3. Taki trochę post z przyszłości :D

      Usuń