S.O.S dla skóry

Udostępnij ten post

Pomimo tego, że za rogiem już prawie wiosna postanowiłam podzielić się z Wami produktami, które ratują moją skórę przed efektem totalnego wysuszenia. W swoim koszyku pielęgnacyjnym mam kilka produktów, które lubię lub te, które są typowymi średniakami i używanie ich nie sprawia mi dużej przyjemności. Podczas kuracji przeciwtrądzikowej (klik) moja skóra stała się bardzo wrażliwa oraz przesuszona, więc musiałam ją odpowiednio pielęgnować by się po prostu nie sypać ;) 

VASELINE ITENSIVE CARE - BALSAM DO CIAŁA

Jest to marka, z którą miałam styczność już w Anglii, ale ten produkt pojawił się w jednym z pudełek ShinyBox. Uwielbiam go za trzy rzeczy: działanie, zapach oraz konsystencję. Nie wiem, co odpowiada za jego słodki zapach, lecz mogłabym go wąchać cały dzień. Jest gęsty, ale szybko się wchłania i na skórze nie pozostawia tego upierdliwego, tłustego filmu. A działanie? Otóż głęboko nawilża oraz utrzymuje to nawilżenie w skórze, regeneruje, zmiękcza. Przy regularnym stosowaniu można zapomnieć, co to szorstkość oraz suchość. 
VASELINE ORIGINAK - WAZELINA
Produkt tego można zaliczyć do grona tych uniwersalnych, ponieważ wazelinę możemy stosować na różne sposoby. Przede wszystkim nakładam ją na usta, by pozbyć się napięcia, spierzchnięcia i suchych, odstających skórek. Działa cuda, polecam. Dodatkowo nakładałam ją na uporczywe, suche placki na ramionach, gdy inne produkty nie mogły sobie z nimi poradzić. Przy ekstremalnym przesuszeniu dłoni, radzi sobie świetnie. Na, co jeszcze? Na skórki wokół paznokci, gdy zaczynają straszyć. Uważam, że ten produkt powinien być w domach lub kosmetyczkach każdej kobiety.
BIOLIQ BALSAM INTENSYWNIE ODŻYWIAJĄCY
Pachnie dla mnie świeżym, zielonym jabłkiem. Nie jest tak gęsty jak balsam od Vaseline, ale nadrabia działaniem. Nie należy do tych kosmetyków, które zostawiają klejące i tłuste warstwy na skórze, więc na dzień dobry mogę dać mu kciuka w górę. Cudownie nawilża, eliminuje efekt szorstkości skóry, działa wygładzająco. Rzeczywiście odżywia skórę naszego ciała, zatrzymuje to nawilżenie w skórze i nie pozwala mu uciec. Dodatkowo zauważyłam, że po jego użyciu skóra na moich nóg staje się jaśniejsza. 
THE BODY SHOP SMOKY POPPY BODY
O kosmetykach tej marki słyszał prawie każdy i każdy doskonale wie, że lubi się cenić. Nie będę ukrywać, że styczność z nimi miałam dzięki ShinyBox, w którym dwa razy znalazłam masełko do ciało. Jest to produkt bardzo zbity, treściwy z konkretnym odżywieniem. Lubi zostawiać ten tłusty film i potrzebuje trochę czas na wchłonięcie (tak jest w moim przypadku). Zdecydowanie na plus można uznać wyciągi z roślin, zawartość różnych olei. Oczywiście to wpływa na cenę, ale również na działanie, które jest cudowne. Już jedna aplikacja potrafi zmienić wygląd naszej skóry. Na pewno zaopatrzę się w mały zapach jak pojawię się na Wyspach, bo tam ceny są dużo atrakcyjniejsze :) 
ALANTAN DERMOLINE
Skuszona zachwytami w internecie, postanowiłam poświecić na niego osiem złotych i sprawdzić o, co tak na prawdę chodzi. Liczyłam na super ekstra nawilżenie oraz to, że będzie idealny pod makijaż. Niestety tu się nie sprawdził, lecz działa cudownie na obtarcia wokół nosa przy katarze, na suche łokcie i kolana oraz suche placki na ramionach. Na usta też się nada, byle nie dostał się do jamy ustnej. Niestety jest to produkt, którego nie kupię ponownie i czekam, aż zniknie z mojego koszyka.
EVELINE BODY GLAM ARGAN
Kosmetyk ten był bohaterem jednej z notek (klik). Nie skradł mojego serca przez swoje działanie, ale polubiłam jego drobinki złota, które w wakacje będą cudownie wyglądać, ale również przy odkrytym dekolcie. Z miłą chęcią sięgam po niego przy większych wyjściach by rozświetlić swoja skórę i jako rozświetlacz do ciała sprawdza się idealnie.

To wszystkie moje produkty do pielęgnacji ciała. Jak widać jedne są moimi ulubieńcami, a inne traktuję trochę po macoszemu. Ale, co zrobić? Używałyście, któregoś z wyżej wymienionych produktów? Macie coś godnego polecenia? Oczywiście dajce znać w komentarzach, co sądzicie o bohaterach dzisiejszego postu i zapraszam do śledzenia mnie na kanałach społecznościowych.

6 komentarzy :

  1. Nie miałam nic z wyżej wymienionych kosmetyków :) Ja od siebie polecam maść z witaminą A :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie muszę się jej przyjrzeć :)

      Usuń
    2. Kosztuję grosze ok. 3 zł w aptece a jest wielofunkcyjna :)

      Usuń
    3. O! Idę zagłębić wiedzę na temat jej stosowania oraz działania :) Dziękuję za cynk!

      Usuń
  2. Wazelinka do ust u mnie sprawdza się doskonale :D

    OdpowiedzUsuń