Było minęło, czyli ulubieńcy ostatnich trzech miesięcy.

Udostępnij ten post

Okres wakacyjny był dla mnie pracowity, dużo pozytywnych zmian w życiu i wiele ciekawych rzeczy się wydarzyło. Osoby, które śledzą mnie w kanałach społecznościowych wiedzą, że od lipca mieszkamy w swoim mieszkaniu oraz, że przerwa na blogu nie była spowodowana lenistwem. Otóż nasze osiedle jest nowe i dopiero od września mamy dostęp do internetu, bo w trakcie wakacji prace przyłączeniowe dopiero się rozpoczęły (i tak szybko się z tym uwinęli). Bardzo cieszę na swój powrót i mam nadzieję, że Wy również. Co sprawiało mi frajdę przez ostatnie trzy miesiące? W jakim zespole się zakochałam oraz, które książki wywarły na mnie bardzo dobre wrażenie? O tym wszystkim dowiecie się w dalszej części wpisu, zapraszam. 

Od lipca jestem nakręcona na urządzanie mieszkania. Budzę się i zasypiam z myślami, co by kupić do naszego gniazdka. Ciągle wpadam na nowe pomysły, szukam inspiracji w sieci, przeglądam strony z meblami czy dekoracjami. Nadal jesteśmy na początku drogi, ale mieszkanie nabiera kształtów. Mam nadzieję, że będę zadowolona z efektu końcowego. Na pewno w następnych postach pokażę Wam łazienkę, a kto nie widziała projektu zapraszam TUTAJ klik. Wiem, że kilka rzeczy się tam zmieni, ale za bardzo nie mam czasu z Narzeczonym by dokupić kilka dodatków m.in. kosza na pranie, chociaż lepiej niech on nie wie, co kupuję i sama to załatwię ;).  Poza tym migawki naszych czterech ścian pokazuje na swoim Instagramie, TUTAJ klik. Dodatkowo namiętnie słucham brytyjskiego zespołu Years&Years i jestem oczarowana głosem wokalisty. Do moich ulubieńców należy piosenka Eyes shut, czy Foundation. Koniecznie zapoznajcie się z tym zespołem, jeśli jakimś cudem o nich nie słyszeliście :) 
Jakiś czas rozmyślam o swojej szafie, a dokładnie o ciuchach jakie posiadam i o swoim stylu. Dzięki książce Slow Fashion. Modowa rewolucja autorki Joanny Glogazy, zachciało mi się ubraniowej rewolucji. Stwierdziłam, że to czas by pożegnać się z sentymentami i przestać przekładać rzeczy z półki na półkę lub odkładać na specjalną okazję, która i tak nie nadejdzie. Jest to pozycja obowiązkowa dla osób, które wpadły w wir zakupów, mają za dużo ciuchów i nadal nie maja się w, co ubrać. Uważam, że Slow Fashion jest na tyle mądrą książkę (jakkolwiek to brzmi) i należy się jej osobny wpis, który niebawem się pojawi. Drugą pozycją, która mną wstrząsnęła, a podczas jej czytania złość wylewała się każdym otworem mojego ciała była książka Thomasa Eriksona. Okrucieństwo opowiada o procesie sądowym młodej kobiety, która została brutalnie zgwałcona przez czterech mężczyzn. Pokazuje ona jak postrzegane są osoby w tak dotkliwy sposób skrzywdzone oraz, że sprawiedliwości nie ma na tym świecie. Czytając nie mogłam uwierzyć, że na sali rozpraw obrońcy mogą wręcz wyżywać się na pokrzywdzonej, gnębić ją psychicznie poprzez wyciąganie brudów z jej przeszłości. Wina czterech mężczyzn była oczywista, a mimo wszystko próbowali uniknąć odpowiedzialności, totalny absurd. Po lekturze zastanawiałam się w jakim świecie żyje oraz dlaczego takie rzeczy maja miejsce. Chciałabym wierzyć w bezpieczeństwo oraz w sprawiedliwość na ziemi, ale rzeczywistość jest inna. Jeśli lubicie mocne tematy, o cudzej krzywdzie, o znaczeniu słowa przyjaźń oraz rodzina to polecam Wam Okrucieństwo z całego serca i gwarantuje, że nie będziecie się mogli oderwać.

Również moja kosmetyczka wzbogaciła się o kilka nowych produktów, godnych uwagi. Od dłuższego czasu przyglądałam się serii Vichy Idealia i w końcu zdecydowałam się na krem Skin Sleep o żelowej formule oraz cudownych właściwościach (więcej o nim w poście serii Czy warto kupić?). W końcu zrobiłam pierwszy krok do polskiej marki kosmetyków Topła, zdecydowałam się na krem pod oczy. Jest on ponoć przeznaczony dla kobiet 40+ (i nie jestem taka stara), ale u mnie sprawdza się idealnie. Okolice oczu są nawilżone, skóra wokół napięta oraz rozjaśniona. Dzięki uczestnictwu w konferencji See Bloggers miałam okazje poznać nowe marki kosmetyczne, czyli GOSH oraz Lumene. Podkład marki GOSH jest lekki, płynny z bardzo dobrym kryciem. Podoba mi się w nim to, że idealnie stapia się ze skórą, wygładza i utrzymuje się przez cały dzień. Serum nawilżające Lumene uwielbiam używać pod makijaż albo pod krem na noc. Szybko się wchłania, nie zostawia żadnego filmu na skórze, a gwarantuje idealne nawilżenie.
Jak widzicie minione trzy miesiące były intensywne, mam wiele planów na bloga i jakieś dwadzieścia postów do publikacji ;) Cieszę się, że udało mi się wrócić i mam nadzieję, że pomimo tej przerwy zostaliście ze mną. Dajcie znać, co sądzicie o tych skromnych ulubieńcach oraz jakimi postami jesteście zainteresowani. Używałyście coś z ulubionych kosmetyków?

4 komentarze :

  1. Na początku to tak bardzo się cieszę że wróciłaś!:) a dalej to tak obie książki mnie zainteresowały :) kosmetyków niestety nie znam :) Ja to bym chciała chociaż mini relacje z see blogers :) i śledzę cię na bieżąco :) Wasze mieszkanie nabiera kształtów i barw :) Powodzenia dalej :) poczytam też coś więcej na temat tej pierwszej książki :) Praca licencjacka napisana?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście relacja z See Bloggers się pojawi ;) Licencjat jeszcze daleko w tyle, planuje do końca roku się obroni i mam nadzieję, że się uda. Miło mi, że czytasz i śledzisz. Pozdrawiam serdecznie! ;)

      Usuń
  2. muszę koniecznie przeczytać książkę Joasi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że jej recenzja jeszcze bardziej zachęci Cię do zakupu oraz do lektury :)

      Usuń