Inwestuj w siebie, człowieku!

Znacie powiedzenie, że człowiek jest najlepszą inwestycją? Albo ucz się ucz, bo nauka to potęgi klucz? Ja to drugie znam, aż za dobrze, ponieważ moja mama często je powtarzała. Jeszcze pamiętam jak miałam pamiętnik z Simbą oraz Mufasą i mama mi się do niego wpisała, właśnie z tym teksem :) To pewnie dlatego tak mi się wyrył  w pamięci i już współczuję moim dzieciom, którym to będę powtarzać. Wiecie, z biegiem czasu uświadamiam sobie, że miała rację z tym powiedzeniem, bo na prawdę wiedza dużo ułatwia. 
Odkąd pamiętam bardzo zazdrościłam koleżankom, które mają dodatkowe zajęcia pozaszkolne, ponieważ moi rodzice nie mogli sobie na to pozwolić. Wiecie, nie mogłam iść na balet, chociaż bardzo mi się to podobało. Nie mogłam chodzić na dodatkowy angielski, z którym radziłam sobie słabo, ponieważ smykałki do języków obcych to ja nie mam. Nie mogłam również iść w okresie licealnym na korki z matmy, ponieważ nie było na to pieniędzy i musiałam na własną rękę uczyć się tego wszystkiego sama. Zazdrościłam również im tego, że po osiemnastych urodzinach szły na prawo jazdy, a mnie zostawało tylko słuchać ich opowieści i wspierać, gdy było im trudno. Zdarzały się sytuacje, że dziewczyny narzekały na nadmiar zajęć, a ja w duchu się na nie wkurzałam, że nie potrafią tego docenić, bo ja bym dużo dała by móc robić coś poza szkołą. Pomimo tej zazdrości czasem im współczułam, bo gdy ja miałam czas wolny to one musiały iść na lekcje pianina, trening łyżwiarski czy właśnie ten dodatkowy angielski, ale teraz wiem, że ten poświęcony czas na dodatkowe zajęcia zaprocentował im w dorosłym życiu. 
Nie ukrywam, że odkąd podjęłam pracę i zaczęłam dobrze zarabiać to nie mam oporów by wydawać pieniądze na rozwój osobisty czy wygląd, czego przykładem jest np. aparat ortodontyczny. Nie ukrywam również tego, że aktualnie chcę nadrobić ten okres, gdzie rodzice nie mogli sobie pozwolić na dodatkowe zajęcia dla mnie. Od września zaczęłam mocno pracować nad rozwojem osobistym, ponieważ wiem, że ta inwestycja mi się zwróci, ale pomimo wsparcia w obszarze wiedzy czy nauki nowych umiejętności to również dużo zainwestowałam w swój wygląd. Co mam dokładnie na myśli? Od października chodzę na indywidualne lekcje angielskiego i wiem, że poszerzenie wiedzy w tym obszarze pozwoli mi na zdobycie lepszej pracy i bardzo się do tych zajęć przykładam. Dodatkowo dojrzałam do tego, by podjąć się próby zdobycia upragnionego prawa jazdy i zapisałam się w listopadzie na kurs. Posiadanie prawka oraz samochodu ułatwi mi niektóre rzeczy takie jak np. dojazd do Łodzi lub zrobienie dużych zakupów, ale to również dodatkowy atut podczas poszukiwania nowej pracy. Jeśli chodzi o inwestycję w swój wygląd i pozbycie się defektów urody, które wpływały na moją samoocenę to zdecydowałam się na leczenie ortodontyczne oraz na półroczną kurację przeciwtrądzikową i oba te zabiegi wymagały niemałego nakładu finansowego. Również w tych przypadkach nie mogłam pozwolić sobie na to wcześniej ze względu na brak środków, ponieważ byłoby to spore obciążenie dla moich rodziców. Prócz tych rzeczy, które wykonałam czy jestem w trakcie to planuje powrót na studia, co jest jednym z moich noworocznych postanowień :)
Chciałabym powiedzieć Wam, że jeśli jesteście młodzi i rodzice wysyłają Was na różne zajęcia pozalekcyjne to nie miejcie im tego za złe, ponieważ oni dbają o Waszą przyszłość. Nie złośćcie się, jeśli macie mało wolnego czasu, ale na prawdę powinniście się z tego cieszyć. Spróbujcie spojrzeć na to z innej strony ;) Jeśli jesteście już starsi, sami zarabiacie i od dłuższego czasu marzycie np. o nauce salsy czy nowego obcego języka to nie wahajcie się ani chwili, tylko znajdźcie odpowiednią szkołę i weźcie się do roboty. Miejcie na uwadze, że wszystko, co inwestujecie w swój rozwój osobisty się Wam zwrócić i to dwukrotnie. Uważam, że nie ma, co marnować czasu na gdybanie i zastanawianie się, czy jest nam to potrzebne, bo im dłużej będziemy to odkładać tym gorzej. Ja sama bardzo żałuję, że tak późno wzięłam się roboty, ale staram się nadrobić ten stracony czas i działam intensywnie :)

Na jakie dodatkowe zajęcie chodziliście lub chodzicie? Inwestujecie w swój rozwój? Co o tym myślcie? Dajcie znać w komentarzach i standardowo odsyłam Was na profile społecznościowe bloga.

Czytaj dalej

CHERRYONTOP | BIELIZNA TWORZONA Z PASJĄ

Bielizna to część naszej stylizacji, a ta bardzo seksowna i idealnie dopasowana na prawdę potrafi zdziałać cuda, jeśli chodzi o podniesienie naszej pewności siebie. Bielizna marki cherryontop jest na rynku od niedawna, a podbiła już wiele kobiecych serc, w tym moje ;-) Jeśli chodzi o samą firmę to jest mi trochę bliska z dwóch powodów - pochodzi z Łodzi i należy do mojej znajomej z liceum. Uwierzcie, że gdy dowiedziałam się, że cherryontop należy do Ewy, ponieważ tak ma na imię właścicielka, byłam na prawdę w szoku, ale również cieszyłam z tego, że jest tak ambitna, ponieważ posiadanie własnego sklepu, a na dodatek z bielizną, to wcale nie jest taka prosta sprawa. 
Co wyróżnia cherryontop na rynku? Po pierwsza jest to nasza rodzima marka, co ja osobiście sobie cenię i często zwracam uwagę na pochodzenie produktów. Po drugie jest wykonana w naszym kraju, a dokładniej w Łodzi oraz jest robiona ręcznie, czyli dodatkowy atut. Po trzecie, nietuzinkowe nazwy kompletów bielizny, ponieważ mają owocowe nazwy ;-) Sama filozofia sklepu cherryontop z koronkową, bardzo kobiecą i ultra seksowną bielizną do mnie trafia, ponieważ jest bardzo prosta, a ja prostotę uwielbiam w każdej postaci. Właścicielce zależało na podkreśleniu jak ważna jest bielizna w życiu kobiety, że to ona jest tą wisienką na torcie, tym zwieńczeniem naszej stylizacji oraz, że w niej będziesz się czuła pewniejsza siebie. 
Jeśli chodzi o samą bieliznę i mój wybór to wybrałam dwa komplety, ponieważ nie mogłam się zdecydować ;-) Zamówiłam JEŻYNĘ oraz BORÓWKĘ i jestem z nich bardzo zadowolona, ponieważ są idealnie dopasowane oraz wykonane z wielką starannością. Podczas noszenia są jak druga skóra, a na dodatek na prawdę dodają mi pewności siebie. Muszę przyznać, że dawno nie miałam tak pięknej bielizny w swojej szafie i na prawdę wszystkie znane sieciówki się do niej nie umywają. Na pewno zaopatrzę się w pozostałe dwa komplety! 
Cieszę się, że znam Ewę osobiście i na prawdę życzę jej sukcesów, bo jest to bardzo kreatywna i ambitna kobieta ;-) Nie mogę się doczekać, aż pojawią się nowe modele bielizny, ponieważ na pewno będą świetne! Zachęcam Was do zapoznania się z ofertą cherryontop na ich stronie www.cherryontop.com.pl oraz do zaglądania na profile społecznościowe - INSTAGRAM oraz FACEBOOK, nie zapomnijcie zostawić like 😋

Dla czytelników mojego bloga mam kod promocyjny na hasło: maratovelove otrzymacie 15% zniżki ;-) Wydaje mi się, że to odpowiedni moment by zapoznać się bliżej z koronkową bielizną i się w  niej zakochać! 
Co sądzicie o bieliźnie koronkowej oraz samej marce cherryontop? Podoba Wam się? Pamiętajcie, że na hasło maratovelove otrzymacie w sklepie 15% zniżki na zakupy ;-) Przypominam również, że warto obserwować bloga na profilach społecznościowych bloga, bo tam dzieje się więcej! 

Czytaj dalej

MÓJ SPOSÓB NA JESIENNĄ CHANDRĘ

W poprzednim wpisie wspomniałam, że podzielę się z Wami moimi sposobami na tzw. jesienną chandrę (KLIKNIJ TUTAJ), ale one również świetnie się sprawdzą wtedy, gdy po prostu macie jakiś gorszy okres lub kryzys, a chcecie jakoś te dni przetrwać. Kiedy na moje złe samopoczucie wpłynęła okropna pogoda za oknem, ta szarość z deszczem, to postanowiłam się jakoś rozweselić i coś robić, a nie zalegać na kanapie. Co takiego robiłam? 
Po pierwsze, dobra książka i kocyk. Na prawdę nic nie działa na mnie tak relaksująco jak lektura, która trzyma w napięciu i taka, której nie chce się odłożyć. Uwielbiam ten moment zatracenia się w świecie fikcji literackiej, kiedy nic nie wzbudza mojego zainteresowania prócz losów bohaterów. Co takiego czytałam? Kończyłam trylogię Stephena Kinga z detektywem Billem Hodgesem, a aktualnie jestem w trakcie czytania książki Tima Johnstona "W dół". Wpis o pozycjach, które warto przeczytać pojawi się niebawem, a TUTAJ macie pierwszy tego typu post ;) 
Po drugie, dbanie o siebie. Wydaje mi się, że nie ma nic lepszego na poprawę humoru niż domowe SPA, sama uwielbiam dbać o swoje ciało i działa to na mnie bardzo odprężająco. Co takie robiłam? Zadbałam bardziej o włosy, czyli nakładałam częściej oleje i maseczki. Poświęciłam więcej czasu na peelingowanie twarzy oraz całego ciała, ponieważ dzięki temu cera wyglądała promiennie, a ciało staje się jędrniejsze. Poza tym nakładam maseczki na twarz, które ubóstwiam i mam kilka swoich ulubionych, o których wspominałam TUTAJ i w końcu poszłam na kwas do kosmetyczki.
Po trzecie, malowanki dla dorosłych. Nie spodziewałam się, że malowanie może być takim super pochłaniaczem czasu i poprawiaczem humoru. Wiecie, kiedy za oknem plucha to postanowiłam, chociaż w ten sposób dodać jakiś kolorów do życia. Podczas tej czynności wyłączam się totalnie, oczyszczam umysł i oddaje się przyjemności. W ogóle zapomniałam, że malowanie jest takie przyjemne, serio! A, co mnie w ogóle skusiło, że kupiłam kredki oraz malowanki? Otóż córka kuzynki, która poprosiła mnie bym z nią malowała i dzięki  temu odkryłam na nowo, że jest to bardzo relaksujące. 
Po czwarte, piąte i szóste, to różne drobnostki. Na poprawę humoru wpływała na mnie lektura ulubionej gazety jak i przeglądanie po raz któryś rzędu katalogu IKEA, by znaleźć jakieś inspirację na zmiany w mieszkaniu. Poza tym czasem chciało mi się ruszać bardziej niż leżeć na kanapie, więc brałam się za jakieś ćwiczenia. Co prawda nadal nie mam nawyku regularnej aktywności fizycznej, ale się staram i wiem, że od Nowego Roku będzie z tym lepiej ;)
Co jeszcze pomogło mi przetrwać jesienną chandrę prócz tych kilku rzeczy wymienionych wyżej? Oczywiście czas spędzany z Narzeczonym, bo on na prawdę potrafi mnie rozśmieszyć jak nikt inny. Poza tym wypicie kawy w ulubionej kawiarni, zakupy, promiennie jesiennego słońca, spacer i na prawdę wiele różnych drobnostek dnia codziennego :) 

Dajcie znać, czy Was dopadła jesienna chandra oraz jak ją przetrwaliście :) Co sądzicie o moich umilaczach podczas spadku energii? Czekam na Was w komentarzach i oczywiście odsyłam do mediów społecznościowych bloga, bo tam zawsze dzieje się więcej.

Czytaj dalej

JESIENNA CHANDRA

Pierwsze, co przychodzi mi nam myśl to mamy kryzys, kryzys, kryzys i to jest prawda, ponieważ dopadła mnie tzw. jesienna chandra. Chociaż staram się na co dzień być osobą pogodną, uśmiechniętą i z optymizmem patrzeć na świat to czasem wszystko jest nie tak jak być powinno. Znacie to uczucie? Ja je znam i to za dobrze, bo załamka czy kryzys to moje drugie imię, ale przecież nie każdy jest idealny i nikt z nas nie ma siły być wiecznie happy, a poza tym warto czasem wrzucić na luz i przestać się spinać, bo bycie wiecznie na czuwaniu jest bardzo, ale to bardzo męczące. 
Kocham jesień i na prawdę uważam, że jest to piękna pora roku, a poza tym jest ona też bardzo melancholijna, a ja sama uwielbiam ten stan. Z jesienią kojarzą mi się też deszczowe dni, bez słońca, a do tego często dochodzi ten przeszywający wiatr i jedynym moim marzeniem jest zostanie w domu. Najlepiej w łóżku z niekończącym się kubkiem gorącej herbaty oraz ze świetną pozycją do czytania albo czymś do oglądania, co kto woli. Właśnie kiedy nastają te szare dni, gdzie słońca jest tyle, co kot napłakał to ja na prawdę robię się zmęczona, smutna, oklapnięta i tak było przez ostatni czas. Teraz nawet stwierdzam, że za długo trwał ten stan. Przez ten okres moją ulubioną odpowiedzią było nicmisięnieche oraz niemamnanicsiły albo jestembardzozmęczona. I wiecie, co? Wszystko jest fajnie, ale do czasu, a dokładnie do momentu, kiedy już nawet nie chce się wam wypowiadać tych stałych zwrotów. Kiedy macie dosyć trwania w tym maraźmie i chcecie przestać przesypiać swoje życie, a chcielibyście w końcu zacząć działać. Już nawet nie macie potrzeby robić rzeczy z tej listy, co ją sobie zrobiliście na początku roku, ale po prostu chcecie robić coś
U mnie akurat nastał ten czas, kiedy powiedziałam STOP i na nowo chcę odzyskać kontrolę nad swoim życiem, ale również chcę zacząć robić więcej niż dotychczas. Pogodziłam się z faktem, że z listy noworocznych postanowień niewiele ubędzie, ale warto mimo wszystko działać i próbować coś z niej wykreślić, bo zawsze to wypływa na mnie motywująco, a poza tym uwielbiam odhaczać zrealizowane cele. Pomimo tego, że przez długi okres czasu nie robiłam za wiele to czułam się bardzo zmęczona i nawet śmiem twierdzić, że byłam bardziej zmęczona niż wtedy, kiedy dawałam z siebie sto procent. Jaki z tego wniosek? Nic nie robienie męczy bardziej niż aktywność ;-) Aktualnie jestem na etapie stawania na nogi, planowania nowych rzeczy i ładowania akumulatorów, bo bez energii to żadne cele nie zostaną zrealizowane i muszę narzucić sobie nowy rytm pracy, bo po prostu zgłupieje.
Jeśli tak jak mnie doskwiera Wam brak słońca czy jesteście po prostu przemęczeni to dajcie sobie czas na regenerację, ale oczywiście nie przesadzajcie z długością odpoczynku ;-) Pozwólcie sobie na zebranie nowej, świeżej energii oraz na spojrzenie z dystansem na życie, a być może dzięki temu zauważycie, co tak Was tak uwiera i pozbędziecie się tej przyczyny z otoczenia. Pomimo tego, że na co dzień staram się być zawszą twarda i zaradna to czasem pozwalam być sobie tą nieporadną kobieta i Wam też to polecam, a na prawdę poczujecie jak z pleców spada napięcie.

Czy Was dopada jesienna chandra? Jak sobie z nią radzicie? Czekam na Was w komentarzach, a o moich sposobach na relaks oraz walkę z jesienną chandrą opowiem w następnym wpisie. Pamiętajcie o mediach społecznościowych bloga i bardzo się cieszę, kiedy przybywa mi nowych polubień ;-)

Czytaj dalej

PRZEGLĄD RÓŻY DO POLICZKÓW | ANNABELLE MINERALS, BELL HYPOALLERGENIC, EVELINE COSMETICS, YVES ROCHER, WIBO

Róż do policzków to element obowiązkowy w codzienny makijażu, jeśli chcemy ożywić naszą twarz oraz wyglądać młodziej, a przy okazji też uwypukla on policzki. Poza tym róż w makijażu należy do części modelowania twarzy, ponieważ często za jego pomocą możemy sprawić, że nasze policzki staną się szczuplejsze oraz oczywiście podkreślone. Sama do tego kosmetyku dojrzałam dopiero na studiach i bardzo żałuje, że tak późno go odkryłam, ale teraz nie wyobrażam sobie bez niego mojego codziennego makijażu. Najlepiej czuje się w odcieniach brzoskwiniowych, morelowych lub w bardzo delikatnych różach i po takie na ogół sięgam podczas zakupów w drogerii. W większości przedstawionych w dzisiejszym poście produktach zauważycie drobinki rozświetlające, ponieważ od dłuższego czasu mam fioła na punkcie rozświetlonej cery ;) Sprawia to, że moja twarz wygląda na mniej zmęczoną, a za to staje się rozpromieniona i bardzo świetlista. Pokochałam ten efekt!  
ANNABELLE MINERALS  RÓŻ MINERALNY (ODCIEŃ ROSE)
Może zaczniemy od tego, że kosmetyki mineralne to dla mnie nadal wielka zagadka, ponieważ nie wiem jak mam rozpocząć tę przygodę. Pomimo tego, że produkty tej marki znajdują się w mojej toaletce od jakiegoś czasu to nie miałam odwagi poeksperymentować z nimi wszystkim, ale się to niebawem zmieni :) Jeśli chodzi o sam róż to jest on bardzo mocno napigmentowany i pierwsza aplikacja zakończyła się plamami na policzkach. Przyznaję szczerze, że nadal nie mam do niego lekkiej ręki i często muszę się ratować, by nie wyglądać jak klaun. Róż w odcieniu ROSE, czyli lilaróż nadaje się idealnie dla cer jasnych, porcelanowych oraz jego kolor jest poza tym bardzo pastelowy, z lekkimi drobinkami rozświetlającymi. Używam go bardzo rzadko, ponieważ nie jestem przekonana, czy w tej barwie jest mi dobrze. 
BELL HYPOALLERGENIC MODELLING ROUGE (ODCIEŃ NR 3)
Pierwszy róż, który zagościł w mojej kosmetyczce i rozpoczął moją przygodę z tego rodzaju kosmetykiem. Nie ma tak mocnej pigmentacji jak jego poprzednik, ale dzięki temu nie zrobimy sobie plam i możemy również stopniować intensywność. Ma satynowe wykończenie, a na skórze wygląda bardzo naturalnie. Uważam, że to idealny róż dla początkujących :) 
EVELINE COSMETICS SATIN BLUSH (ODCIEŃ 03 PEACHY PINK)
Aktualnie mój ulubieniec po którego sięgam codziennie. Jest on bardzo mocno napigmentowany, więc obowiązkowo trzeba strząsnąć nadmiar z pędzla i mieć lekką rękę by nie zrobić sobie plam. Uwielbiam go za piękny brzoskwiniowy kolor oraz za cudowne rozświetlenie. Zawsze po jego użyciu cera staje się ożywiona i nadaje jej zdrowego blasku. Jak dla mnie efekt WOW, chociaż wiem, że dla niektórych może za bardzo się błyszczeć ;) 
YVES ROCHER COULEURS NATURE (ODCIEŃ 21 TEINT MEDIUM ABRICOTE)
Bardzo delikatny produkt, którym nie zrobimy sobie krzywdy, ale musimy się trochę namachać by cokolwiek było widać. Jest on bardzo subtelny, nienachalny, ale według mnie bardzo kobiecy. Ma bardzo naturalny kolor z odrobioną rozświetlenia, które naprawdę jest minimalne. Pomimo jego zalet przyznaje szczerze, że nie podbił mi serca :)
WIBO ECSTASY BLUSHER (ODCIEŃ 03)
Nowość marki, która wpadła do mojego koszyka przy okazji promocji w jednej z drogerii. Jest to produkt pudrowy, bardzo mocno napigmentowany, który nadaje bardzo piękny odcień z delikatną rozświetlającą poświatą. Ze względu na jego mocną pigmentację znowu musimy uważać, ale jest tego wart ze względu na to jak pięknie wygląda na skórze. Warto mu się przyjrzeć z bliska :)
Tak prezentuje się moja mała "kolekcja" róży do policzków i jestem bardzo ciekawa, co o niej myślicie :) Czy używacie róży do policzków? Co sądzicie o tego typu produktach? Jakie są Wasze ulubione produkty do podkreślania policzków? Znacie, któryś kosmetyk z dzisiejszego wpisu? Dajcie znać w komentarzach! :) Standardowo już zachęcam Was do śledzenia bloga na jego profilach społecznościowych.

Inne posty z przeglądem kosmetyków:


* Pierwsze zdjęcia z użyciem lampy i nie do końca jeszcze ogarniam jak ją ustawiać oraz jak z nią pracować, ale wiadomo - trening czyni mistrza :) Zdjęcia z dzisiejszego wpisu nie robią efektu WOW, ale nie chciałam znowu zostawiać Was bez nowego wpisu. Mam nadzieję, że z posta na post zdjęcia będą coraz lepiej, a ja nauczę się współpracować z lampą. Trzymajcie kciuki! 
Czytaj dalej

Kilka słów o miłości...

Miłość to cudowne uczucie i bardzo ładne słowo, z resztą jedno z moich ulubionych na czele z klawo oraz wersalka ;-) Do poznania tego uczucia dąży zdecydowana większość nas, bo nie mogę powiedzieć, że wszyscy, ponieważ zdarzają się wyjątki, zawsze. Poza tym miłość jest też inspiracją dla twórców, a tak się składa, że ja należę do grona ludzi, którzy uwielbiają wszystkie ckliwe filmy oraz książki o true love. Po prostu uwielbiam ryczeć i pytać wszechświat dlaczego?! Poza tym miłością można darzyć wszystko i wszystkich, bez granic i ograniczeń. Czasem odnoszę wrażenie, że o tym przepięknym uczuciu zostało napisane już wszystko, ale... Zawsze jest jakieś ale i dzisiaj chciałabym przybliżyć Wam, czym ono jest dla mnie. 
Miłością nieskończoną darzę mojego Narzeczonego, co chyba jest oczywistą oczywistością oraz zapach świeżo parzonej kawy, którą mogę wypić bez pośpiechu. Najlepiej siedząc na kanapie z wyciągniętymi nogami, delektując się każdym łykiem w błogiej ciszy. Tak, to jest mój idealny poranek ;-) Na moje kochanie zasługuje też jesień, która rozkochuje mnie w sobie co roku. Uwielbiam jej kolory, wariacką pogodę i grube swetry oraz to, że jest taka nostalgiczna. Poza tym jesień kojarzy mi się z przemijaniem, a to też ciekawe zjawisko. Miłość to dla mnie wszystkie drobnostki jak pocałunek na dzień dobry i na do widzenia, ale również dłoń w dłoni, nasze odwzajemnione uśmiechy czy wzajemna troska i poczucie bezpieczeństwa. Miłość można zobaczyć w spojrzeniu, które często mówi wszystko bez konieczności dopowiadania. Nie mogłabym tutaj nie wspomnieć o książkach, które kocham bardzo mocno. Miłością darzę porywającą fabułę, bohaterów powieści oraz czas, który poświęcam na zatopienie się w nowej lekturze. 

Miłość między ludźmi smakuje najlepiej, gdy jest odwzajemniona, bo wtedy możemy poznać wszystkie jej uroki. Na to uczucie składa się każdy najdrobniejszy gest, od muśnięcia ręką policzka do przykrycia kocem podczas popołudniowej drzemki. Miłość to te wszystkie drobnostki dnia codziennego, wspólny posiłek, zrobienie i podanie kubka gorącej herbaty czy zakupy. Miłość słychać w śmiechu dwóch kochających się osób, w rozmowie, ale również w kłótniach. Widać ją poprzez mowę ciała, w składanych pocałunkach, w objęciach, przypadkowych zetknięciach... Miłość to naprawdę piękne uczucie ;-)

Życzę Wam poznania najpiękniejszej strony miłości, obdarzenia nią drugiego człowieka oraz czerpania z niej jak najwięcej radości. Poza tym, jeśli lubcie tematy miłości to polecam wpis Kamila z bloga piszebloga.pl o miłostkach (KLIKNIJ TUTAJ). Dawno nie czytałam nic tak pięknego o tym uczuciu ;-) Jeśli podobał Ci się ten tekst to daj znać w komentarzu lub na portalach społecznościowych bloga, będzie bardzo mi  miło wiedzieć, że interesuje Cię również inna treść!

Czytaj dalej

PRZEGLĄD PODKŁADÓW | BELL, GOLDEN ROSE, GOSH, L'OREAL, PIERRE RENE, YVES ROCHER

Jak myślicie, ile podkładów ma przeciętna śmiertelniczka? Jeśli chodzi o mnie to akurat ja mam sześć, którymi chce się z Wami podzielić. Mam tutaj swoje bardzo ulubione i po prostu ulubione ;-) Odkąd skończyłam kurację przeciwtrądzikową i moja cera ma się dobrze, w podkładach szukam przede wszystkim rozświetlenia, lekkiego krycia i długotrwałości. 
BELL ROYAL MATT SKIN CAMUFLAGE 
Podkład o średnim kryciu, który zakrywa wszystkie moje drobne przebarwienia. Bardzo lekki, niewidoczny na skórze, ładnie się z nią stapia. Utrzymuje się na twarzy przez cały mój dzień w pracy, nie wchodzi w załamania w skóry i nie podkreśla żadnych drobnych zmarszczek, a do tego jest bardzo tani ;) Jeśli chodzi o matowienie skóry to dla mnie jest odpowiednie, a poza tym ja nie tego wymagam od pokładu. Więcej o nim pisałam TUTAJ klik.

GOLDEN ROSE BB CREAM BEAUTY BALM 
Jest to świetny produkt na ciepłe dni, ponieważ jest bardzo lekki. Na twarzy jest niewyczuwalny, nie obciąża jej, nie tworzy efektu maski. Ma lekki krycie, ale przy tym jest nawilżający i rozświetlający. Jego atutem jest posiadanie SPF25 ;) Wspominałam już o nim TUTAJ klik

GOSH FOUNDATION DROPS
Ciekawy produkt, ponieważ jest bardzo płynny o tłustawej konsystencji na bazie wody. Jest bardzo lekki, nawilżający, a jego krycie można stopniować. Bardzo ładnie stapia się z cerą, ponieważ dopasowuje się on do jej struktury. Posiada SPF10, jest nawilżający i rozświetlający, czyli daje efekt jaki ja bardzo lubię. Pisałam o nim wpis TUTAJ klik
L'OREAL TRUE MATCH
Jeden z moich ulubieńców, chociaż znalazłam dla niego konkurencję. Jest to podkład idealnie dobrany do koloru mojej skóry i przy zakupie czegoś nowego zawsze z nim porównuje kolor. Nie ciemnieje, pięknie rozświetla cerę, ma średnie krycie, utrzymuje się cały dzień, nie wysusza i nie wchodzi w załamania. Po prostu ideał ;) 

PIERRE RENNE SKIN BALANCE
Najbardziej kryjący podkład w moim posiadaniu, ale podoba mi się ten efekt. Jego plusem jest fakt, że świetnie kryje i nie wysusza. Na mojej cerze wygląda nienagannie, nie zbiera się w załamaniach, nie ciemnieje, nie podkreśla suchych skórek. Dobrze przypudrowany siedzi na twarzy cały dzień, a moja cera wygląda w nim po prostu świetnie. Jedyne, co mi w nim przeszkadza to zbyt intensywny zapach, ale nie można mieć wszystkiego. 

YVES ROCHER RAYONNAT JEUNESSE
Ten podkład stał się ostatnio moim ulubieńcem, chociaż nasza znajomość się dobrze nie zaczęła, ponieważ ważył mi się na twarzy. Postanowiłam dać mu drugą szansę i po prostu przepadłam, zakochałam się totalnie ;) Przepięknie rozświetla cerę, daje jej taki blask, że tego nie da się opisać. Dodatkowo zapewnia bardzo dobre krycie, nie widać go na skórze, dobrze przypudrowany siedzi cały dzień. 
Jak można zauważyć przy wyborze podkładu kieruję się rozświetleniem i średnim kryciem, nie jestem jakoś bardzo wymagająca ;) Lubię, kiedy fluid stapia się z cerą, czyli nie tworzy efektu maski i jest lekki, prawie niewidoczny. Cenię sobie trwałość, ponieważ pracuję z klientem i chcę przez cały dzień w pracy wyglądać nienagannie, a wymienione wyżej produkty mi w tym pomagają. Przy wyborze koloru patrzę, czy wpada on w żółte tony, ponieważ w nich czuję się i wyglądam najlepiej. 
OD LEWEJ: GOSH, BELL, GOLDEN ROSE, YVES ROCHER, PIERRE RENE, L'OREAL
Tak przedstawia się przegląd podkładów, które mam w swoim posiadaniu i można zauważyć, że większość z nich jest w mojej ulubionej, żółtej tonacji ;) Jeśli jesteście ciekawi przeglądu korektorów to zapraszam TUTAJ klik i od razu mogę zapowiedzieć, że pojawi się więcej wpisów z tej serii. Znacie, któryś pokład? Używacie? Jacy są Wasi podkładowi ulubieńcy? Dajcie znać w komentarzach i odsyłam do mediów społecznościowych bloga, zostawcie like ;) 

Czytaj dalej

MASECZKOWE SPA | BALNEOKOSMETYKI, PALMERS, YVES ROCHER

Uwielbiam maseczki wszelkiego rodzaju, lubię próbować nowe i szukać tych najlepszych. Uważam, że nie ma nic lepszego po ciężkim dniu niż nałożenie maski na twarz oraz relaks w niej na kanapie z kieliszkiem ulubionego wina lub z tym, co lubicie pić ;-) Przetestowałam już ich sporo, ale nadal testuję nowe i zdecydowanie wybieram pełne opakowania niż te saszetkowe. W dzisiejszym wpisie pokażę Wam czerty, które aktualnie posiadam i lubię. 
Maseczkowe SPA wykonuję dwa razy w tygodniu po wcześniejszym peelingu i stało się to moim małym, pielęgnacyjnym rytuałem, który wpływa pozytywnie na moją cerę. Pierwsza maska w tygodniu na ogół przywraca nawilżenie skórze, a ta druga ma na celu dogłębne jej oczyszczenie. W swoim kosmetycznym zbiorze posiadam dwa produkty, które służą nawilżeniu cery oraz dwa, które mają na celu jej oczyszczenie. 

YVES ROCHER, HYDRA VEGETAL (MASECZKA INTENSYWNIE NAWILŻAJĄCA) 
Uwielbiam jej działanie na moją skórę, bo sprawdza się naprawdę wyśmienicie. Cera po jej zmyciu jest rozpromieniona, miękka, gładka i nawilżona. Nie uczula mnie, jest bardzo lekka i przyjemna w nakładaniu, posiada kremowo - żelową konsystencję. Zauważyłam, że podczas trzymania na skórze, lekka ją chłodzi. Następnego dnia po jej użyciu widzę, że skóra na mojej twarzy ma się dobrze i wygląda promiennie, bardzo młodo, nie żebym była jakaś stara ;-) 

YVES ROCHER, NUTRITIVE VEGETAL (AKSAMITNA MASECZKA ODBUDOWUJĄCA) 
Maska ma konsystencję musu i również mnie nie podrażnia ani nie uczula. Po jej zmyciu zauważam nawilżenie skóry, brak napięcia, rozjaśnienie, wygładzenie. Następnego dnia makijaż wygląda perfekcyjnie, nie ma suchych skórek ani ściągnięcia. Ta maska świetnie poprawia stan cery, która wygląda na wiele zdrowszą i staje się bardziej rozświetlona.

Więcej o tych maseczkach pisałam TUTAJ klik
BALNEOKOSMETYKI, BIOSIARCZKOWA MASKA OCZYSZCZAJĄCO - WYGŁADZAJĄCA
Tę maseczkę używałam, gdy miałam bardzo duże problemy z trądzikiem, a ponieważ byłam z niej zadowolona to postanowiłam do niej wrócić. Uwielbiam ją używać po całym tygodniu by oczyścić swoją cerę ze wszystkich toksyn, które się nagromadziły i świetnie się sprawdza. Dogłębnie oczyszcza skórę, zwęża pory, wygładza moje drobne zmarszczki oraz rozjaśnia cerę, a co jest dla mnie bardzo ważne - nie wysusza jej. Jeśli jesteście ciekawi mojej opinii o żelu do mycia twarzy z tej samej serii to zapraszam TUTAJ klik. Aktualnie żel stał się ulubieńcem mojego Narzeczonego ;-)

PALMERS, OCZYSZCZAJĄCA MASKA DO TWARZY
Z marką Palmers i jej produktami spotkałam się na konferencji Meet Beauty, a to spowodowało, że skusiłam się na tę maskę. Jest to kosmetyk bardzo gęsty, zbity i ciężko wychodzi z tubki, ale rekompensuje to jego działanie. Po jej użyciu mam cerę tak oczyszczoną i świeżą, że nie mogę się przestać na nią patrzeć. Dodatkowo działa ona nawilżająco, więc prócz czystej skóry jest również świetnie nawilżona. Jedynie, co mogę jej zarzucić to zapach, który dla mnie jest drażniący.
Jeśli miałabym ułożyć te maseczki w kolejności od najulubieńszej to byłoby tak: Palmers, Yves Rocher, Balneokosmetyki. Nie sądziłam, że maska oczyszczająca stanie się moją faworytką, ponieważ jestem zakręcona na punkcie wiecznego nawilżania skóry ;-) Znacie te produkty? Jakie są Wasze ulubione maski do twarzy? Czekam na Waszą opinię w komentarzach.

Czytaj dalej

LUSTRZANA SZKATUŁKA NA BIŻUTERIĘ Z ZARA HOME

Kiedy zobaczyłam tę szkatułkę po raz pierwszy na kanale Stylizacje, od razu się w niej zakochałam. Potem moje zakochanie podtrzymywały zdjęcia na blogu Fashionelki, która również ją posiada. Bardzo długo robiłam do niej podchody, aż w końcu zagościła u mnie i skrywa moją biżuterię.
Zakupu dokonał mój Narzeczony, który przy okazji trafił na ewakuację w Złotych Tarsach, ale poczekał na jej zakończenie i wrócił do domu z moim małym marzeniem. Uważam, że jest przepiękna i wspaniale współgra z wystrojem domu. Wykonana jest z luster, które trochę utrudniły mi wykonywanie zdjęć, bo wszystko się w niej odbija ;-) Posiada otwieraną do góry klapę, która ma przegródki i schowek na pierścionki oraz dwie wysuwane szuflady, a cała wyściełana jest aksamitem, który niestety lubi zbierać paproszki i kurz ;-)
Szkatułka pochodzi ze sklepu Zara Home (KLIK) i jest też w innych opcjach. Lustrzane pudełko posiada dwa minusy. Po pierwsze, aksamit zbierający kurz i paprochy. Po drugie, odbijające się na niej palce, ale na szczęście łatwo się ją czyści. Pomimo tych dwóch minusów, jestem z niej bardzo zadowolona i cieszę się, że zdecydowałam się na jej zakup, chociaż nie należy do najtańszych.

Co myślicie o tej szkatułce na biżuterię? Podoba Wam się? Jak Wy przechowujecie swoje skarby? Dajcie znać w komentarzach ;-) Pamiętajcie o kanałach społecznościowych bloga!

Czytaj dalej

PLAN PIELĘGNACYJNY WŁOSÓW | WRZESIEŃ

We wpisie dotyczącym poradnika dla początkujących włosomaniaczek (KLIKNIJ TUTAJ) wspomniałam Wam, że zaczynam walkę o piękne i zdrowe włosy. Postanowiłam zrobić z tego comiesięczny cykl, w którym będę opisywać swój plan pielęgnacyjny na dany miesiąc oraz efekty pielęgnacji ubiegłego miesiąca. Ponieważ to jest pierwszy wpis z tej serii to dzisiaj skupię się na tym, co chcę robić we wrześniu i na czym mi najbardziej zależy oraz, co nowego chcę włączyć do pielęgnacji włosów. 
Jestem posiadaczką włosów falowanych, grubych z wysoką porowatością. Od dłuższego czasu zmagam się z nadmiernym wypadaniem oraz przetłuszczaniem się, a dodatkowo je zapuszczam. Odbudowę włosów zaczęłam od zaprzestania farbowania i po półtorej roku mam swój naturalny kolor, a gdzieniegdzie refleksy, bo akurat miałam widzimisię ;-) Dodatkowo odstawiłam prostownicę i teraz używam jej tylko do grzywki, śpię zawsze w związanych włosach i nigdy nie zasypiam w mokrych. 

REGULARNE OLEJOWANIE WŁOSÓW
Olejowanie włosów już wykonuję, ale nie robię tego systematycznie i od nowego miesiąca postanowiłam się do tego przyłożyć. Wiem również, że efekty przyjdą tylko przy systematyczności. Regularne olejowanie sprawia, że włosy stają się bardziej elastyczne, lśniące i odporne na uszkodzenia. Dodatkowo będą się też mniej rozdwajać i kruszyć, a na tym mi bardzo zależy. Planuję nakładać oleje tak często jak się da, czasem przed myciem na kilka godzin a czasem na całą noc, jeśli rano będę mogła umyć włosy. 

PEELING SKÓRY GŁOWY
Kiedy przeczytałam o peelingu skóry głowy byłam w szoku, ponieważ nigdy nie pomyślałabym, by coś takiego robić. Co daje peelingowanie skóry głowy? Otóż usuwa z głowy obumarły naskórek, reguluje pracę gruczołów łojowych, może pomóc pozbyć się łupieżu, ale również poprawić krążenie, które może stymulować wzrost włosów lub zapobiegać wypadaniu. Chcę go wykonywać dwa razy w miesiącu. 
WCIERKI
Wcierki to coś w rodzaju odżywek. które wcieramy w skórę głowy, gdy np. chcemy pobudzić wzrost włosów, zahamować ich wypadania, czy je zagęścić. We wrześniu chcę przede wszystkim zatrzymać to szalone wypadanie, bo zaczyna mnie to przerażać ;-) Kupiłam dwie gotowe wcierki i od nich zacznę, a może w październiku zacznę eksperymentować ze zrobieniem własnej. Zamierzam je aplikować na skórę głowy codziennie i na prawdę mam nadzieję, że to pomoże. 

PŁUKANKI 
Płukanki  to świetne dopełnienie pielęgnacji włosów, wygładzenie ich  czy walkę z puchem, a przygotowanie ich nie zajmuje wiele czasu. Na samych początku wspomniałam, że moje włosy czasem lubią się buntować i przetłuszczać, więc zamierzam wykonywać płukanki, które na to zadziałają, czyli np. płukankę z pokrzywy. Myślę, że z czasem będę korzystać z nich na inne problemy. Zamierzam robić płukanki po każdym umyciu. 

Prócz wymienionych procesów nadal zamierzam je myć szamponem, nakładać odżywkę po każdym myciu oraz maskę dwa razy w tygodniu. Dodatkowo stosuję zawsze produkt termoochronny oraz silikonowe serum na końców i czasem odżywkę bez spłukiwania. Mam nadzieję, że uda mi się odzyskać włosy przed różnymi eksperymentami. Jak Wy pielęgnujecie swoje włosy? Dbacie o nie jakoś szczególnie? Dajcie znać w komentarzach, czekam na Wasze rady oraz informację o, czym chcecie w tej serii czytać ;-) 

Czytaj dalej

NOWY ZAKUP | ZEGAREK MARKI FOSSIL

Od dłuższego czasu marzył mi się zegarek na bransolecie. Prosty, srebrny i trochę męski. Wzdychałam do tych marki Michael Kors, ale cena sprowadziła mnie na ziemię. Za namową Narzeczonego zdecydowałam się na ten na zdjęciu, którego w sumie zauważył na wystawie, bo ja patrzyłam na totalnie inny model. 
Ten model pochodzi z rodziny Boyfriend i występuje w trzech kolorach: w srebrnym, w złotym i w różowym złocie. Wygląda pięknie na nadgarstku, jest lekki i bardzo uniwersalny, bo pasuje do moich wszystkich (nudnych) stylizacji. Podoba mi się w nim również to, że ma wbudowany datownik, bo ja wiecznie nie wiem, który jest dzień ;-)
Uważam, że warto inwestować w zegarki i już mi się marzą następne modele. Mam nadzieję, że będzie mi długo służył i, że jest wart swojej ceny. Mój zegarek kupiłam w salonie marki Swiss (KLIK). Podoba Wam się? Jest w Waszym typie? Czekam na Waszą opinię w komentarzach oraz na informację, co sądzicie o tego typu wpisach. Śledź bloga w social media, by być na bieżąco!

Czytaj dalej

Czego nauczyłam się po lekturze książki "Jak dbać o włosy"?

Anna Kołomycew (Anwen) to twórczyni popularnego bloga o pielęgnacji włosów oraz autorka książki dla początkujących włosomaniaczek. Na ponad 240 stronach przekazała najważniejsze zagadnienia dotyczące pielęgnacji włosów. Poradnik jest napisany w sposób prosty, przejrzysty i zrozumiały  dla każdego. W tym wpisie podzielę się z Wami rzeczami, które wyniosłam po lekturze tej książki ;-)

Czytaj dalej

TOP 4 | KSIĄŻKI, KTÓRE WARTO PRZECZYTAĆ | SIERPIEŃ

Ponieważ wiecie, że #jaczytam (KLIK) to raz w miesiącu będzie pojawiał się wpis z książkami, które polecam. Czytam to, co wpadnie mi w ręce, więc będzie to seria bardzo zróżnicowana. Dzisiaj przedstawię Wam pozycję, które dały mi dużo do myślenia i wywarły pozytywne wrażenie. Mam nadzieję, że skusicie się na któryś tytuł dzięki tego typu wpisom ;)
MARTA ABRAMOWICZ, ZAKONNICE ODCHODZĄ PO CIUCHU
Autorka tej książki to dziennikarka, badaczka i psycholożka, która postanowiła zająć się bardzo trudnym tematem w naszym kraju. Nigdzie nie mówi się o zakonnicach i zakonach, a o tych, co z nic odeszły to już w ogóle. W tej książce przeczytacie losy siedmiu byłych sióstr, które zrezygnowały z bycia we wspólnocie. Reportaż przybliża nam zwyczaje panujące w zakonach żeńskich, wzrusza i dziwi, ale również obnaża zwyczaje Kościoła wobec kobiet. 
MARIA CZUBASZEK, NIENACHALNA Z URODY
Maria Czubaszek była pisarką i satyryczką, autorką tekstów do piosenek, scenarzystką, felietonistką i dziennikarką. Kontrowersyjna, ponieważ mówiła wprost  to, o czym każdy z nas po cichu myśli, ale boi się powiedzieć na głos. W tej książce Maria zdradza swoje sekrety i poglądy, nie owija w bawełnę, pisze szczerze, ale z humorem. Po lekturze darzę ją jeszcze większym szacunkiem i wiem, że gdyby żyła to miałybyśmy bardzo dużo tematów do rozmów, bo opinie na kontrowersyjne tematy mamy takie same. Poruszyła tutaj wątek m.in. o swojej urodzie, nałogu tytoniowym, aborcji oraz operacji plastycznej.  Cała publikacja jest jakby o niej samej, ale każdy z nas może dostrzec tutaj cząstkę siebie. 
WŁODEK MARKOWICZ, KROPKI 
Książka przeprowadza nas przez różne okresy w życiu, w sposób bardzo zrozumiały. Autor odkrywa przed nami swoją drogę ku dorosłości, pokorze i zrozumieniu. Jest ona bardzo prosta, szczera, wzruszająca i porywająca. Daje do myślenia nad samym sobą oraz zmusza do analizy swojej osobowości, swoich postaw. Jest tam jedno zdanie, które mi utkwiło: Zmień siebie, a zmienisz świat dookoła siebie. Idealna dla wszystkich filozofów dwudziestego pierwszego wieku ;)
JOANNA KRYŃSKA I TOMASZ MARZEC, ONKOLODZY
W książce znajdziemy wywiady z najlepszymi onkologami w naszym kraju, którzy codziennie stoją oko w oko z jednym z najtrudniejszych medycznych wyzwać. Rak jest nadal chorobą, która mrozi krew w żyłach, a na sam jej dźwięk stajemy się przerażeni. Nie ma na nią leku, jest wyzwaniem dla lekarzy i rodzin. Przeczytanie tych wywiadów podniosło mnie na duchu, oswoiło z rakiem, ale też pokazała jak procedury przeszkadzają w leczeniu chorych. Jest to lektura bardzo lekka, ucząca, oswajająca. Lekarzom onkologom należy się wielkie chapeau bas za ich pracę, bo są po prostu niesamowici. 

Czytaliście tytuły, które zostały wymienione w tym wpisie? Mam nadzieję, że Was nimi zainteresowałam i proszę napiszcie w komentarzach, co Wy ostatnio ciekawego czytaliście. Jeśli dzięki tej serii sięgniecie po jakąś polecaną książkę to używajcie hasztag #maratoveloveblog. Dołączcie do bloga maratovelove w kanałach social media by być na bieżąco! ;) 

Czytaj dalej

#1 | NOWOŚCI W MIESZKANIU

Zaczynamy nową serię na blogu, która wskakuje do kategorii wnętrza. W tych wpisach będę pokazywać Wam, co nowego kupiliśmy do naszego mieszkania. Zauważyłam poza tym, że ta tematyka na blogu jest jedną z najczęściej czytanych, więc postanowiłam ją rozwijać i mam nadzieję, że sprostam Waszym oczekiwaniom ;-)
W końcu zdecydowałam się na zakup stołka do toaletki i dzięki temu mogę wykonywać makijaż w sypialni. Jest proste, ale przy okazji zachwycające. Połączenie szarości i jasnego drewna to idealny duet, na pewno dla mnie. Drugą nowością w sypialni jest sztuczne futerko, które znacie pewnie z wielu blogów i z tego również, bo odkąd je mam to służy mi za tło do zdjęć. Ostatni bajer w tym pomieszczeniu to lampion, który aktualnie stoi koło toaletki i pewnie tam zostanie. 

STOŁEK (KLIK) | SZTUCZNE FUTERKO (KLIK) | LAMPION (KLIK

Czerwony fotel już nie jest pusty, bo zdobi go zabawna poduszka w kolorze szaro-niebieskim oraz pled, którym można się przykryć podczas czytania książki lub chłodniejszych wieczorów.

PODUSZKA (TK MAXX) | PLED (KLIK)
Małą zmianę przeszła również nasza sofa, która dostała trochę koloru. Postanowiłam zakupić poszewki w kolorze czerwonym na trzy poduszki. Pomysł ten ożywił trochę mebel, ale również sam salon i dodatkowo pasuje nam do fotela ;) Jeśli nie widzieliście odsłony salony to zapraszam TUTAJ klik. Dodatkowo na szafce pod telewizor pojawił się drewniany ludzik, który bardzo spodobał się mojemu Narzeczonemu. Ostatnią już nowością jest szkatułka na biżuterię, która jest przepiękna. Jeśli chcecie to mogę przygotować o niej osobny wpis i pokazać Wam ją z bliska.
POSZEWKI NA PODUSZKI (KLIK) | DREWNIANY LUDZIK (KLIK) | SZKATUŁKA NA BIŻUTERIĘ (KLIK

Tak przedstawiają się nowości w naszym gniazdku. Dajcie znać, czy chcecie bym zaprezentowała Wam z bliska szkatułkę na biżuterię, bo być może Was ona zainteresuje ;) Co myślicie o tych drobnych zmianach i dodatkach? 

Czytaj dalej

BOHATERON | AKCJA SPOŁECZNA KU PAMIĘCI POWSTAŃCÓW WARSZAWSKICH

01 sierpnia obchodziliśmy 72 rocznicę Powstania Warszawskiego, które jest jednym z najważniejszych wydarzeń w historii kształtujących polską tożsamość. Dzisiaj chciałabym Wam przybliżyć projekt BohaterON, który ma na celu upamiętnienie i uhonorowanie uczestników Powstania Warszawskiego. Bohaterowie, którzy brali udział w tak ważnym wydarzeniu poświęcali wszystko, by walczyć o naszą wolność. Ci ludzie nadal żyją, są wśród nas, ale pamięć o nich stopniowo zanika. 
BohaterOn to akcja, której celem jest edukowanie społeczeństwa poprzez pokazanie wydarzeń z historii oraz podkreślenie, że my nadal pamiętamy o Powstańcach. Całe przedsięwzięcie opiera się na wysłaniu kartki i napisaniu na niej kilku słów do Powstańca. Jeśli chcesz to możesz ją wysłać do wszystkich lub dedykować ją wybranej postaci. 

Pocztówkę można otrzymać bezpłatnie wraz z informacją o całej akcji w wybranych punktach należących do partnerów projektu BohaterOn, m.in. Poczty Polskiej, LOTTO czy PKP Intercity. Wysyłkę kartki można również zrealizować poprzez stronę internetową. Cała akcja trwa do 2 października.

Strona internetowa projektu BohaterOn: www.BohaterOn.pl

Uważam całą koncepcję za świetną i na prawdę warto się na chwilę zatrzymać w codziennym pędzie, by móc wysłać taką kartkę i umilić oraz wywołać uśmiech jednemu z Powstańców. Zastanówcie się i weźcie udział! Słyszeliście o akcji BohaterOn? Planujecie wziąć udział? Czekam na Was w komentarzach oraz mediach społecznościowych bloga.


Czytaj dalej

Co robię, gdy mam wszystkiego dosyć? | Mój sposób na chwilę słabości

Każdy człowiek ma swoją granicę cierpliwości, taką czarę goryczy, która się co jakiś czas przelewa. To nic strasznego, że pozwalamy sobie na chwilę słabości i mamy czasem wszystkiego tak po prostu dosyć, bo przecież nie jesteśmy z kamienia i mamy uczucia. Społeczeństwo wymaga od nas wiecznego uśmiechu oraz bycia silnym mimo przeciwności losu, ale my nie jesteśmy ze stali, niezniszczalni. 
Przyznaję się, że ja mam dość życia tak minimum raz w tygodniu, ale się tego nie wstydzę. Moja niechęć do wszystkiego przychodzi zawsze po kłótni z klientem czy w momencie, gdy Narzeczony się ze mną nie zgadza. To nic strasznego, że sobie nie radzę, naprawdę. Życie często mnie przerasta, a oczekiwania wobec mojej osoby są czasem wygórowane i nie potrafię im sprostać, a to doprowadza do mnie do chwilowego załamania i przy okazji do szału ;-) Dzisiaj dam Wam kilka wskazówek jak poradzić sobie, gdy przychodzi kryzys. Podzielę się z Wami moimi sposobami na radzenie sobie w takiej sytuacji. 
  • Po pierwsze, zastanów się nad ważnością sprawy, która spowodowała, że dopadła Cię chwila słabości. Jeśli okazuje się ona totalną błahostką to policz do dziesięciu, weź głęboki wdech, a potem wydech i uśmiechnij się.
  • Po drugie, przemyśl co doprowadziło do tej sytuacji, czyli jaka była kolej rzeczy, która spowodowała, że masz ochotę płakać i drzeć się wniebogłosy z niemocy, która Cię ogarnęła. Jeśli przeanalizujesz całą drogę kryzysu, od początku do końca to wyciągnij wnioski i nie pozwól by znowu doszło do załamania z tego samego powodu, nigdy więcej.
  • Po trzecie, unikaj sytuacji, a czasem ludzi, które mogą doprowadzić do stanu mam wszystkiego dosyć. Małym krokami, wyeliminuj tego powody albo ludzi, a poczujesz się lepiej. 
  • Po czwarte, napij się ulubionego wina lub innego napoju, który wpływa pozytywnie na Twoje samopoczucie i wycisz się. Na mnie zawsze to działa ;-)
  • Po piąte, pogódź się z sytuacją i zaakceptuj ją, po prostu odpuść. Czasem warto mieć chwilę słabości, by przypomnieć sobie i światu, że jesteśmy tylko ludźmi, którzy też maja swoje granice. Poza tym te chwilę to są Twoje wyjątkowe chwilę, więc lepiej je zaakceptować, wypłakać się, podnieść głowę do góry i iść do przodu, na przekór. 
Jak Wy sobie radzicie, gdy sufit spada Wam na głowę? Czekam na Wasze wskazówki i rady.

Czytaj dalej

Trzy gadżety z drogerii Rossmann, które warto posiadać

Gadżety z dzisiejszego wpisu łączą cztery wspólne cechy: funkcjonalność, niska cena, wysoka jakoś, dostępność. Dzięki nim dbanie o rzeczy, które używam na co dzień stało się przyjemnością, a po mojej cerze widać wdzięczność za dokładne oczyszczanie. Cała trójka pochodzi z drogerii Rossmann i należy do marki własnej sklepu, czyli For Your Beauty. O czym dokładnie mowa dowiecie się w dalszej części, zapraszam.
For Your Beauty, silikonowa myjka do twarzy (4,99 zł)
Używam tego przyrządu do oczyszczania twarzy codziennie wieczorem, po demakijażu za pomocą płynu micelarnego. Najpierw zwilżam myjkę, nakładam na nią odrobinę produktu i masuję twarz przez ok. 2 minuty podczas prysznica. Zauważyłam, że odkąd jej używam nie mam problemu z suchymi skórkami, ponieważ działa ona złuszczająco dzięki wypustką. Dodatkowo moja cera stała się jędrna i promienna. Myjka jest bardzo delikatna, a dodatkowo usuwa martwy naskórek i pobudza ukrwienie twarzy poprzez delikatny masaż, który wykonuje podczas jej mycia. Kosztuje grosze, jest łatwa w utrzymaniu i działa. 
For Your Beauty, przyrząd do czyszczenie szczotek do włosów (7,99 zł)
Dzięki temu gadżetowi moje szczotki do włosów są czyste, nie zalegają na nich żadne martwe włosy. Uważam, że jest to moje odkrycie roku ;-) Według producenta najlepiej tym przyrządem oczyszcza się szczotki poduszkowe, ale ja go z powodzeniem stosuję do szczotki Tangle Teezer czy Michel Mercier, a obie wykonane są z plastiku. 
For Your Beauty, płytka do czyszczenia pędzli (26,99 zł)
Najdroższy gadżet z całej trójki, ale dla pędzlomaniaczki niezbędny. Dzięki niemu pranie pędzli zajmuje mi dużo mniej czasu i są dokładnie wyczyszczone. Płytka podzielona  jest na trzy części. Na największych wypustkach myjemy pędzle by pozbyć się największych zanieczyszczeń, na rowkowej strukturze wypłukujemy pędzle pod bieżącą wodą, a do dokładnego czyszczenia używamy części z mniejszymi wypustkami lub myjemy tam małe pędzle. Do odciśnięcia ich z nadmiaru wody służą nam wyżłobienia, znajdujące się na końcu płytki. 
Odkrycie całej trójki ułatwia mi życie, a dokładniej dbanie o pędzle, szczotki i swoją cerę. Warto się zainteresować tymi niedrogimi i ogólnodostępnymi gadżetami. Posiadacie je? Zainteresował Was któryś szczególnie? Dajcie znać w komentarzach. 

Czytaj dalej