SYPIALNIA | MIEJSCE SNU I RELAKSU

Po przerwie od prezentacji mieszkania, przyszedł czas na pokazywanie dalszej części. Dzisiaj na tapecie sypialnia, czyli moje miejsce snu i relaksu. To pomieszczenie nie należy do największych, ale udało się w nim zmieścić wszystko, co jest potrzebne. 
Jest to kolejne pomieszczenie w mieszkaniu, w którym dominuje szarość i biel. Nie będę ukrywać, że są to moje ulubione kolory, we wnętrzach i w ubiorze. Jak wspomniałam na początku, pokój ten nie należy do największych, ale udało zmieścić się w nim meble, które w sypialni są ważne. Przede wszystkim łóżko, które jest najważniejsze. Uwielbiam je za prosty design oraz dwie szuflady do przechowywania, które są bardzo dobrym rozwiązaniem w małych pomieszczeniach. Na przeciwległej ścianie łóżka znalazła się moja toaletka, czyli marzenia z dzieciństwa. Co prawda nadal nie dorobiłam się przy niej siedziska, ale radzę sobie. O samej toaletce pisałam TUTAJ klik :) 
Prócz tych dwóch mebli udało nam się zmieścić jedną szafkę nocną, która idealnie sprawdza się do postawienia kubka z herbatą lub odłożenia książki po skończeniu czytania. Jej atutem zdecydowanie jest posiadanie dwóch szuflad, w których można ukryć różne szpargały. Dodatkowo zdecydowaliśmy się na dużą szafę, która dzielona jest na pół. Uważam, że jest to idealne rozwiązanie dla par, ponieważ każda osoba ma swoją przestrzeń. Dopełnieniem sypialni są dodatki w postaci oświetlenia, lampka nocna oraz oświetlenie górne, ale również poduszki czy zasłony. Z ciekawych rozwiązań w tym pokoju uważam kosz na pranie, który nie należy do standardowych.
Bardzo lubię spędzać czas w tym pomieszczeniu, pomaga mi się wyciszyć i odprężyć czy poukładać myśli. Pomimo tego, że sypialnia jest umeblowana uważam, że czegoś jej brakuje. W planach mam dokupienie krzesła do toaletki, dodanie zdjęć lub plakatów na ściany, ale również jakiegoś koloru np. niebieskiego. Poza tym marzą mi się zasłony w klimacie poduszek, więc jeśli widzieliście takie to dajcie mi znać! 

ŁÓŻKO (KLIK) | TOALETKA (KLIK) | SZAFA (KLIK) | SZAFKA NOCNA (KLIK) | OŚWIETLENIE (KLIK

Jeśli przegapiliście poprzednie wpisy z prezentacją pomieszczeń to odsyłam:
Czekam na Wasze komentarze, co myślicie o mojej sypialni. Może podeślecie mi jakieś pomysły, co mogłabym w niej zmienić? :) 

Czytaj dalej

Jak było na See Bloggers i dlaczego było cudownie?

Miniony weekend miałam okazję spędzać w cudownej Gdyni, ponieważ brałam udział w największej konferencji twórców internetowych, czyli See Bloggers :) Powiem szczerze, że spędzony czas w nadmorskiej miejscowości oraz przy takim towarzystwie jakim byłam otoczona, nie mógł się nie udać. Cały weekend mogłabym opisać jednym zdaniem "Było cudownie!" i na tym zakończyć, ale sama chcę pobyć myślami w tym miejscu i z tymi ludźmi. 
Jak na każdym tego rodzaju wydarzeniu prelegenci mają dużą dawkę wiedzy do przekazania i oczywiście z tego skorzystałam, by móc być jeszcze lepszą w tym, co robię. Poza tym z każdego wykładu wyłapałam to, co dla mnie jest najważniejsze i przełożyłam to na swój język. Pomimo wielu prelekcji, na mnie największe i najlepsze wrażenie zrobiły trzy. Po pierwsze, Hubert Wydrych z Monitori, który wyjaśnił, dlaczego monitorowanie sieci jest bardzo ważne. Po powrocie od razu ogarnęłam temat :) Po drugie, Eliza Wydrych - Strzelecka znana jako Fashionelka, którą skrycie uwielbiam i obserwuję. Jej czterdzieści pięć minut było o barterze, a dokładnie o innym spojrzeniu na tego typu współpracę. Ona jest dla mnie bizneswoman blogosfery numer jeden! Po trzecie, panel dyskusyjny, w którym brali udział Robert Biedroń, Maciej Dąbrowski, Magdalena Mikołajczyk, Magdalena Kostyszyn oraz Joanna Pachla, która była prowadzącą. Po prostu wielkie WOW! Początkowo miało być o lajkach, a zeszło na temat polityki i nawet lepiej, bo dali mi do myślenia i na pewno nie tylko mnie. Było zabawnie i poważnie, ale przy tym inteligentnie. 
Akurat w tym roku to nie wiedza i warsztaty wywarły na mnie efekt WOW, ale atmosfera i ludzie. Udało mi się zamieszkać na ten weekend z bardzo wartościowymi, inteligentnymi, pełnymi energii i optymizmu ludźmi. Cieszę się, że miałam taką okazję, bo wróciłam do domu i cały czas się uśmiecham, po prostu zagarnęłam energię od nich. Dodatkowo wybawiłam się za wsze czasy, bo na przykład sobotnią imprezę integracyjną zakończyłam o szóstej rano, ale było warto. Poza tym śmiałam się niezliczoną ilość razy, co poskutkowało obtarciami od aparatu ortodontycznego. Wypowiedziałam bardzo dużo zdań, które nie zawsze były inteligentne. Spędziłam trochę czasu na plaży i mogłam wsłuchać się w szum morza, którego dźwięk działa uspokajająco. 

Chciałabym podziękować organizatorom See Bloggers za możliwość udziału w tym wspaniałym wydarzeniu, bo wykonaliście kawał świetnej roboty i należą Wam się ogromne brawa oraz gratulację. Trzymajcie ten poziom dalej! Słowa uznania kieruję też do mojej cud ekipy, bo bez Was nie bawiłabym się tak świetnie. Jesteście najwspanialsi, najcudowniejsi, najukochańsi i skrycie wyznaję Wam miłość po raz nie wiem już który :) 

Gdynio! See Bloggers! Było cudownie i mam nadzieję, że do zobaczenia za rok :)

Czytaj dalej

NOWOŚCI W MOJEJ KOSMETYCZCE

Przychodzę do Was z nowościami, które zasiliły moją kosmetyczkę w ostatnim czasie i nawet niektóre dzisiaj. Znajdziecie tutaj trzy produkty, które kupiłam w Londynie, ale też te, które nabyłam u nas :) Jeśli szukacie jakiś nowych kosmetyków do sprawdzenia to ten post może okazać się przydatny. 
KIKO MILANO, HI - BROW EXPERT EYEBROW KIT (03 DARK BRUNETTE AND BLACK HAIRED) 
Zestaw do podkreślania brwi, który zawiera 2 pudry, 2 rozświetlacze, wosk utrwalający, 4 szablony i aplikator. Kosmetyk zapakowany jest w papierowe/tekturowe opakowanie (coś na styl produktów z The Balm) z magnesem oraz lusterkiem, w którym na spokojnie wykonamy cały makijaż. Jeszcze nie miałam okazji go używać, bo zakupiony został dzisiaj. Po testach na pewno dam Wam znać jak się sprawdza. Dostępny jest w trzech odcieniach, jego cena regularna to 65 złotych, a aktualnie w promocji do dorwania jest za 19, 50 zł :)
KIKO MILANO, RADIANCE FUSION BAKED POWDER (01 IVORY)
Puder mineralny spiekany, zapewniający świetliste wykończenie. Coś, co rzuca się w oczy to jego przepiękne opakowanie, które nadaje mu rangę kosmetyków z marek selektywnych. Jest wykonane z grubego plastiku, zamykane na magnes i z lusterkiem. Potrzebowałam pudru, który nie sprawi, że moja cera będzie wyglądać na wysuszoną i dodatkowo nada mu zdrowego matu, a ten produkt ma to zapewnić. Przetestuję i dam znać ;) Dostępny w sześciu odcieniach w cenie 55 złotych.
KIKO MILANO, PUMP IT UP VOLUME & CURL MASCARA (BLACK)
Wydaje mi się, że jest to produkt z kolekcji wiosennej, bo nie ma go na stronie, więc może być problem z jego zakupem. Zadaniem tej maskary jest podkręcenie oraz zwiększenie objętości, czyli coś na czym mi bardzo zależy. Jeszcze go nie otwierałam, więc ciężko powiedzieć jaki jest, ale mam nadzieję, że się sprawdzi. Kupiłam go w cenie 11,70 zł.
KIKO MILANO, ENDLESS LOVE LIP PENCIL (03 CUTE CHERRY)
Długotrwała konturówka do ust o intensywnym odcieniu w formie wykręcanej kredki. Jest bardzo miękka, o masełkowej konsystencji, więc łatwo będzie się nią malować. Na pewno jest trwała, bo nie mogłam jej zmyć z dłoni :) Kupiona za 5,70 zł i też chyba jest z jakieś kolekcji, więc jedyna opcja by ją dostać to sklep stacjonarny, bo online jej nie ma. 
PIERRE RENE, FLUID SKIN BALANCE PROFESSIONAL (No 20 CHAMPAGNE)
Wodoodporny podkład kryjący, maskujący wszelkie niedoskonałości cery. Nie mam takiego podkładu w swojej toaletce, a czasem jakieś cudo na specjalne okazje jest potrzebne :) Mam nadzieję, że się u mnie sprawdzi i nie zrobi z mojej twarzy masakry, ale wszystko się okaże. Dostępny stacjonarnie w Drogerii Natura w dziesięciu odcieniach w cenie 27,99 zł.
COLLECTION, LASTING PERFECTION ULTIMATE WEAR CONCEALER (01 FAIR)
Korektor mocno kryjący wszelkie niedoskonałości na skórze, utrzymujący się nawet do 16 godzin. Jest to produkt, który pod oczami sprawdza się świetnie! Ma ogromne krycie, nie wysusza, dobrze przypudrowany utrzymuje się cały dzień. Żałuje, że kupiłam i odkryłam go tak późno. Dostępny poprzez sklepy internetowe np. Mini Shop w cenie 18,90 zł.
MAYBELLINE, INSTANT ANTI-AGE CONCEALER (LIGHT)
Produkt o bardzo ładnym kryciu, który zakryje cienie pod oczami i rozświetli spojrzenie. Bardzo lekki, dobrze przypudrowany siedzi cały dzień, ale jest niewydajny. Również dostępny tylko przez sklepy internetowe np. e-zebra w cenie 11,49 zł.
SOAP&GLORY,  ARCHERY 2-IN-1 BROW SCLUPTING CRAYON & SETTING GEL (BROWN AND OUT)
Kredka do brwi i żel do ich utrwalania w jednym. Kolor produktu jest dla mnie za jasny i nawet za bardzo go nie widać, ale żel jest świetny. Włoski są mega utrwalone, nic ich nie ruszy, normalnie mur beton :) Jak wspomniałam wcześniej, kolor nietrafiony i niestety łatwo się nią nie maluje.
INGLOT, KHOL PENCIL (05 CIELISTA)
Wodoodporna kredka do oczu, długotrwała. Używam jej do wodnej linii oka i świetnie się utrzymuje, bardzo łatwo się ją aplikuje. Dostaniecie ją na stoiskach marki w cenie 35 zł.
Tak prezentują się moje nowości kosmetyczne :) Co o nich sądzicie? Znacie je? Co Wy nowego ostatnio kupiliście? Jeśli jesteście ciekawi jak produkty marki KIKO się u mnie sprawdzą to polecam dodać mnie w aplikacji SNAPCHAT (maratove_love), bo tam najszybciej podzielę się z Wami moim wrażeniami :) 

Czytaj dalej

LONDYN | MÓJ DRUGI DOM | PIĘĆ MIEJSC, KTÓRE WARTO ZOBACZYĆ

Londyn, stolica Wielkiej Brytanii i miejsce w którym czuje się jak w domu, drugim domu ;-) W sumie mogę się tak czuć, bo moi najbliżsi tam mieszkają, więc to tak jakby mieszkała tam cząstka mnie. Byłam tutaj już kilkukrotnie i za każdym razem zachwyca mnie tak samo. Jestem tam wiele do zobaczenia i ja sama nie widziałam wszystkiego, ale pewnie będę miała jeszcze okazję, a dzisiaj chciałabym Wam przybliżyć najpopularniejsze miejsca, które warto zobaczyć. 
LONDON EYE & BIG BEN
Nie skłamię, gdy powiem, że te dwa miejsca to wizytówki tego miasta. Wyglądają pięknie i za każdym razem zachwycają mnie tak samo, jak i wielu turystów. Warto wykupić sobie przejażdżkę na oku, by móc podziwiać panoramę Londynu. Wokół tych atrakcji zawsze jest tłoczno, a dodatkowo widowisko zapewniają nam uliczni artyści i Tamiza. Genialne doznania, gwarantowane! 
PICCADILLY CIRCUS
Plac i skrzyżowanie, który jest jednym z najbardziej rozpoznawanych atrakcji w Londynie. Znajdują się tutaj telebimy, które wyświetlają różne reklamy i sklepy. Dojdziemy z niego np. na Oxford Street.
BUCKINGHAM PALACE
Rezydencja brytyjskich monarchów, pałac królowej, jak kto woli ;-) Budynek jest piękny jak i jego cała okolica. Nasze oko cieszy zadbana zieleń, bramy ze złotymi dodatkami, a dodatkowo możemy odpocząć w St. James's Park. Jeśli dobrze traficie to fajną atrakcją może okazać się zmiana warty.
TRAFALGAR SQUARE
Miejsce, które oblegane jest przez turystów i wcale nie powinno mnie to dziwić, bo sama lubię tam przesiadywać. Plac kojarzony z posągów lwów i fontann, ale również z fajnego miejsca do relaksu. Poza tym z niego zawsze zaczynam swoje zwiedzanie, bo dojdziemy z stąd do najważniejszych miejsc np. tych, o których wspominałam powyżej. 
Miasto zachwyca w ciągu dnia, ale warto wyjść wieczorem, gdy wszystkie atrakcje zostają podświetlone, bo wyglądają jeszcze piękniej. Londyn ma do zaoferowania turystom wiele, jest różnorodny i każdy znajdzie coś dla siebie. Jeśli chodzi o mnie to uwielbiam po prostu chodzić, wdychać atmosferę tego miasta i pędzić, bo w pędzie żyje mi się najlepiej. Wiadomo, że warto czasem przysiąść i popatrzeć na świat dookoła, najlepiej z trójkątną kanapką i wodą niegazowaną. 

Jest to dla mnie szczególne miejsce z dwóch powodów. Po pierwsze, mieszka tam moja najbliższa rodzina, czyli rodzice oraz bracia. Podróż do tego miasta to również okazja by się zobaczyć i spędzić z nimi czas. Po drugie, Londyn to moje miasto miłości. Tak, dobrze czytacie ;-) To w tym mieście uświadomiłam sobie, że jestem bardzo mocno kochana przez swojego (aktualnie) Narzeczonego. Przecież nie pierwszy facet na początku znajomości, kupuje bilet, bierze wolne w pracy by przylecieć na weekend do swojej dziewczyny. No hello! 

W dzisiejszym poście chciałam wspomnieć o tych kultowych miejscach do zobaczenia, ale jeśli jesteście ciekawi to z miłą chęcią przygotuje post z innymi atrakcjami. Po raz kolejny się powtórzę, ale uwielbiam to miejsce! Dajcie znać w komentarzach, czy byliście już w tym miejscu? Jak Wam się podobało? Czy podoba Wam się dzisiejszy wpis? 

Czytaj dalej

NIVEA | PIELĘGNUJĄCY PŁYN MICELARNY DO CERY WRAŻLIWEJ

Jakiś czas temu otrzymałam do testów płyn micelarny od marki NIVEA i aktualnie jest to moje trzecie opakowanie, więc o czymś to świadczy :) Jeśli jesteście ciekawi dlaczego go tak polubiłam to zapraszam do czytania dalszej części. 
NIVEA pielęgnujący płyn micelarny  do cery wrażliwej i nadwrażliwej. Formuła 3w1 do twarzy, oczu i ust z dexapantenolem i olejkiem z pestek winogron:
1. usuwa makijaż i skutecznie oczyszcza skórę
2. łagodnie usuwa makijaż oczu i pielęgnuje rzęsy
3. nawilża i pomaga redukować trzy oznaki cery wrażliwej: zaczerwienienia, napięcie i suchość.
Po użyciu skóra jest delikatna, miękka oraz wygląda zdrowo i pięknie. Zawarte w płynie micelarne cząsteczki działają jak magnes, usuwając makijaż i zanieczyszczenia. Dzięki temu płyn skutecznie i łagodnie oczyszcza skórę bez konieczności pocierania. 
Przyznam szczerze, że dawno nie miałam tak dobrego i skutecznego produktu do demakijażu. Kosmetyk ten rozpuszcza cały makijaż, wciąga go w płatek kosmetyczny, a dzięki temu cera zostaje dokładnie oczyszczona. Zdecydowanym jego plusem jest fakt, że rozpuszcza maskarę bez żadnego problemu i nie trzeba pocierać oka, a do tego nie tworzy żadnego filmu. Cieszę się również, że mnie nie uczula i nie podrażnia, bo jest to dla mnie bardzo ważne. Niestety po kuracji przeciwtrądzikowej moja cera stała się bardzo sucha oraz wrażliwa, a swędzące plamy to norma. 
Jeśli szukacie dobrego płynu micelarnego w niskiej cenie to polecam ten produkt z całego serca. Jak wspomniałam wcześniej, świetnie zmywa makijaż i do tego nie podrażnia. Na pewno nie jest to moje ostatnie opakowanie, a z pewnością będę do niego wracać. 

Przypominam, że blog jest również w kanałach społecznościowych i zachęcam Was do śledzenia, bo zawsze coś tam się dzieje :)

Czytaj dalej

3! | TRZECIE URODZINY BLOGA

Co prawda blog nie ma dzisiaj urodzin, bo miał je 22 czerwca, ale wtedy byłam na urlopie i poza tym doszłam do wniosku, że nie mogę pominąć urodzinowego posta. Dzisiejszy wpis będzie o blogu, o mnie, o przyszłości, o planach. Powinno być śmiesznie, powinno być ckliwie :) Bloguje trzy lata i chyba nie skłamię, że jest to jedyna rzecz, którą robię tak długo. Przez te trzy lata powinnam się wiele nauczyć, coś osiągnąć i mieć się, czym chwalić, ale tak nie jest. Ciekawostką jest, że w numerologii trójka jest jedną z najszczęśliwszych cyfr i wydaje mi się, że dzięki temu moje blogowe trzecie urodziny będą tymi najlepszymi, przełomowymi. Oczywiście jak, co roku mam wiele planów i postanowień :) 
1) OBIECANKI CACANKI 
Dużo rzeczy mówię, obiecuję Wam poprawę w blogowaniu, a wynika z tego NIC. Poprawa jest zawsze chwilowa, ale mimo wszelkich starań zawsze wracam do starych przyzwyczajeń, niestety. Chciałabym w końcu tak się zmotywować by nie szukać wymówek. Chciałabym w końcu zająć się wieloma rzeczami na serio, w tym blogiem. Chciałabym przestać ciągle coś obiecywać i dotrzymywać danego słowa. Chciałabym w końcu przestać się bać i zacząć realizować wyznaczone cele, nie odkładać ich na wieczne potem. Postanowienie nr 1: przestać obiecywać, zacząć działać. 
2) SYSTEMATYCZNOŚĆ, A BLOGOWANIE KONTRA JA 
Nie ma, co ściemniać, że bez systematyczności w blogowaniu osiągniemy sukces. Nie tędy droga. Systematyczności można się nauczyć, a ja ciągle się jej uczę, próbuję, walczę ze sobą. Nie jest mi łatwo, nie potrafię się idealnie zorganizować i wiecznie brakuje mi na wszystko czasu, bo za długo siedzę z tyłkiem na kanapie. Postanowienie nr 2: być systematyczną.
3) LENISTWO I SŁOMIANY ZAPAŁ
Tak, to są moje dwie największe wady przez które blokuje rozwój bloga, blokuje sobie dojście na sam szczyt. Jestem bardzo leniwą osobą. Tak bardzo, że aż mi przykro z tego powodu, bo przez to już zawaliłam kilka ważnych spraw. Prócz lenistwa mam słomiany zapał. Wyrywam się do wielu rzeczy, nie kończę tych rozpoczętych i finalnie nic się nie dzieje. Mój zapał spłoną, wracam z powrotem na kanapę. Postanowienie nr 3: przestań być kanapowcem, kończyć rozpoczęte rzeczy. 
4) OCZEKIWANIA ORAZ PLANY VS RZECZYWISTOŚĆ 
Jestem osobą, która dużo wymaga od siebie, od otaczających mnie osób i świata. Zawsze planuje wiele rzeczy, zapisuje, zrealizowane cele odhaczam i tak w kółko. Niestety często żyję w jakimiś wyimaginowanym świecie, co wiąże się z tym, że rzeczywistość daje mi pstryczka w nos. Postanowienie nr 4: planowane rzeczy najpierw skonfrontuję z rzeczywistością. 
5) PODBÓJ BLOGOSFERY, A I TAK WSZYSTKO SPROWADZI SIĘ DO LAIKÓW 
Podziwiam osoby, które zarabiają na blogu, bo stworzyły ze swojej pasji sposób na życie. Nie ukrywam, że podjęłam pewną decyzję, która powinna wpłynąć dobrze na bloga (o tym powiem Wam dopiero w sierpniu). Doszłam też do wniosku, że w całej sieci i tak wszystko sprowadza się do liczb - statystyki, polubienia, obserwatorzy i to przekłada się na sukces. Postanowienie nr 5: zdobyć więcej laików ;) 
6) CO SIĘ ODWLECZE, TO NIE UCIECZE
Wychodzę z założenie, że nasza droga życiowa została już zaplanowana i tylko musimy ją odnaleźć. Często zbaczam z wyznaczonej trasy, ale wiem, że i tak dojadę tam, gdzie chcę. Tak sobie zaplanowałam, tak musi być, kropka. Postanowienie nr 6: przestać zbaczać z drogi.
7) SUKCES TO MOJE DRUGIE IMIĘ (A TAK SERIO TO ELŻBIETA ;) )
Brzmi to dosyć banalnie, wręcz śmiesznie i zdaje sobie z tego sprawę, ale uważam, że jak w coś mocno wierzymy to uda nam się to osiągnąć. Życie troszkę mnie skopało, a do sukcesu nie ma windy. Trzeba na niego bardzo ciężko pracować, a ja od czterech lat solidnie i uparcie na niego zasuwam. Postanowienie nr 7: być nadal tak pracowitą i upartą.
8) URODZINY = ZMIANY 
Co prawda to nie ja obchodzę urodziny, a blog i to jego dotyczą zmiany. Nie będą duże, raczej delikatne. Skupię się na rozwoju prezentowanej treści, jakości zdjęć i częstotliwości dodawania nowych wpisów. Postanowienie nr 8: szybko wdrążyć zaplanowane zmiany.
9) PISANIE TO PASJA I DZIECIĘCE MARZENIA
Odkąd pamiętam uwielbiałam przelewać myśli na papier, tworzyć opowieści, krótkie wiersze i piosenki. Pisanie dla kogoś było moim dziecięcym marzeniem i nadal marzę o swojej własnej książce. Postanowienie nr 9: nigdy nie przestać pisać. 

Czego sobie życzę na kolejne lata? Zrealizowania wszystkich postanowień i dalszego blogowania pomimo tego, że jest to ciężka, ale przyjemna praca i nikt nie wmówi mi, że jest inaczej. Bloger to człowiek orkiestra :) Tym akcentem kończymy urodzinowe ględzenie, a Was oczywiście zapraszam do podzielenia się opinią, co sądzicie o dzisiejszym poście. Jak zwykle odsyłam do mediów społecznościowych bloga i zachęcam do obserwacji!


Posty z poprzednich urodzin bloga:





Czytaj dalej