Co robię, gdy mam wszystkiego dosyć? | Mój sposób na chwilę słabości

Udostępnij ten post

Każdy człowiek ma swoją granicę cierpliwości, taką czarę goryczy, która się co jakiś czas przelewa. To nic strasznego, że pozwalamy sobie na chwilę słabości i mamy czasem wszystkiego tak po prostu dosyć, bo przecież nie jesteśmy z kamienia i mamy uczucia. Społeczeństwo wymaga od nas wiecznego uśmiechu oraz bycia silnym mimo przeciwności losu, ale my nie jesteśmy ze stali, niezniszczalni. 
Przyznaję się, że ja mam dość życia tak minimum raz w tygodniu, ale się tego nie wstydzę. Moja niechęć do wszystkiego przychodzi zawsze po kłótni z klientem czy w momencie, gdy Narzeczony się ze mną nie zgadza. To nic strasznego, że sobie nie radzę, naprawdę. Życie często mnie przerasta, a oczekiwania wobec mojej osoby są czasem wygórowane i nie potrafię im sprostać, a to doprowadza do mnie do chwilowego załamania i przy okazji do szału ;-) Dzisiaj dam Wam kilka wskazówek jak poradzić sobie, gdy przychodzi kryzys. Podzielę się z Wami moimi sposobami na radzenie sobie w takiej sytuacji. 
  • Po pierwsze, zastanów się nad ważnością sprawy, która spowodowała, że dopadła Cię chwila słabości. Jeśli okazuje się ona totalną błahostką to policz do dziesięciu, weź głęboki wdech, a potem wydech i uśmiechnij się.
  • Po drugie, przemyśl co doprowadziło do tej sytuacji, czyli jaka była kolej rzeczy, która spowodowała, że masz ochotę płakać i drzeć się wniebogłosy z niemocy, która Cię ogarnęła. Jeśli przeanalizujesz całą drogę kryzysu, od początku do końca to wyciągnij wnioski i nie pozwól by znowu doszło do załamania z tego samego powodu, nigdy więcej.
  • Po trzecie, unikaj sytuacji, a czasem ludzi, które mogą doprowadzić do stanu mam wszystkiego dosyć. Małym krokami, wyeliminuj tego powody albo ludzi, a poczujesz się lepiej. 
  • Po czwarte, napij się ulubionego wina lub innego napoju, który wpływa pozytywnie na Twoje samopoczucie i wycisz się. Na mnie zawsze to działa ;-)
  • Po piąte, pogódź się z sytuacją i zaakceptuj ją, po prostu odpuść. Czasem warto mieć chwilę słabości, by przypomnieć sobie i światu, że jesteśmy tylko ludźmi, którzy też maja swoje granice. Poza tym te chwilę to są Twoje wyjątkowe chwilę, więc lepiej je zaakceptować, wypłakać się, podnieść głowę do góry i iść do przodu, na przekór. 
Jak Wy sobie radzicie, gdy sufit spada Wam na głowę? Czekam na Wasze wskazówki i rady.

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz