ROZLICZMY SIĘ! | PODSUMOWANIE ROKU 2016

Udostępnij ten post

Miniony rok miał być rokiem zmian i sukcesów, a okazał się być rozczarowujący, męczący i leniwy. Bardzo wiele rzeczy chciałam zrobić oraz dużo osiągnąć, by w końcu być docenianą i usłyszeć, że jestem ambitna, pracowita oraz, że potrafię kreować swoje życie, ale na prawdę nie zapracowałam na to by usłyszeć te miłe słowa. Wstyd się przyznać, ale z kilkunastu postanowień noworocznych udało mi się zrealizować tylko dwa , ale za to bardzo ważne dla mnie, ponieważ oba dotyczyły inwestycji w siebie i rozwoju osobistego (KLIK).
Chciałam zawojować świat, wziąć życie w swoje ręce, przestać być leniwą i zacząć działać, a mniej gadać. Nie udało mi się to przez większość 2016 roku, ale pod jego koniec zaczęłam się ogarniać. Zrozumiałam, że nic samo nie przyjdzie, a jeśli coś chce osiągnąć to w trybie natychmiastowym muszę zacząć działać, więc zaczęłam. Krok pierwszy, indywidualny kurs języka angielskiego. Wybrałam szkołę, trochę na chybił-trafił, ale nie żałuję, bo mam świetną lektorkę i z każdego odbytego zajęcia wynoszę dużo nowej wiedzy. Krok drugi, kurs na prawo jazdy. Nigdy nie myślałam, że prowadzenie samochodu może być tak przyjemne. Bardzo się cieszę, że w końcu do tego dojrzałam i dosłownie w przeciągu chwili zapisałam się na kurs. Krok trzeci, ogarnąć studia. Po raz drugi wstyd się przyznać, ale nadal się nie obroniłam i tkwię w jakimś zawieszeniu, a w sumie to tkwiłam, ponieważ w grudniu wyklarowałam sprawę ze studiami. Uwierzcie, że po wyjaśnieniu tego problemu, poczułam jak spadł mi kamień z serca i na prawdę chcę mi się działać :) 

Niestety prócz tych trzech punktów wymienionych powyżej, nie zrobiłam nic więcej. Przez większość czasu byłam wyłączona, bujałam się między pracą a domem. Bałam się zawalczyć o swoje życie, odpuściłam i wyciszyłam swoje pragnienia. Jedyne czego chciałam to zadowalać innych, nikogo nie rozczarowywać i nie zawieść. Uwierzcie, że takie życie jest bardzo męczące, dołujące i smutne, a ja zawsze staram się patrzeć optymistycznie na nie, chociaż nie zawsze mi to wychodzi. Również przez gapiostwo i odkładanie rzeczy na ostatnią chwilę, dostałam konkretnie po tyłku, ale wyciągnęłam z tego wydarzenia wnioski i już nigdy nie dopuszczę do takiej sytuacji. Wśród tych przykrych przeżyć znalazł się mój związek, który konkretnie ucierpiał i został wystawiony na wiele prób, ale na szczęście udało nam się przejść przez ten trudny okres i okazało się, że można kochać bardziej.

Teraz na nowo uczę się marzyć i przestać starać się zadowalać wszystkich dookoła. Staram się wsłuchiwać w siebie, by robić wszystko zgodnie ze swoimi pragnieniami, a dzięki temu udało mi się odnieść te małe sukcesy w końcówce roku, które jakoś zakryły złe wspomnienia. Mam cichą nadzieję, że 2017 rok przyniesie więcej powodów do radości niż do płaczu, ale na szczęście ze wszystkich porażek ubiegłego roku wyszłam jeszcze silniejsza. 

Jaki był dla Was 2016 rok? Pełen sukcesów czy kłód rzucanych pod nogi? Podzielcie się ze mną swoimi przeżyciami oraz planami na Nowy Rok :) 

4 komentarze :

  1. U mnie 2016 był bardzo udany, zrobiłam wiele rzeczy i jestem zadowolona ;) Oby 2017

    OdpowiedzUsuń
  2. gdybym miała zyć tak żeby innym było dobrze, to myślę, że wcale nie zajmowałabym się wizażem ;) a z doświadczenia wiem że warto walczyć o swoje!
    szczęscia życzę w 2017 kochana!

    OdpowiedzUsuń
  3. Mój rok podsumowałam u siebie - liczby mówią same za siebie. Działo się wiele i oby jeszcze więcej dobrego działo się w 2017 czego i Tobie życzę! Piękny blog! Obserwuję :) melodylaniella.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. *chyba coś nie poszło okej ;D, Oby 2017 był również udany ;)

    OdpowiedzUsuń